Przypomnijmy, że Amerykanie nałożyli sankcje gospodarcze na Kubę w 1961 roku. Wprawdzie rujnują one gospodarkę wyspy, ale jak na razie nie doprowadziły one do zmiany władzy. Teraz amerykańska presja na zmianę władzy na Kubie koncentruje się obecnie na utrudnianiu dostaw ropy naftowej, będącej podstawą funkcjonowania gospodarki wyspy. Celem administracji Donalda Trumpa jest zmiana komunistycznego reżimu jak w Wenezueli.
USA uderzają w ropę. Nowa strategia wobec Kuby
Ropa naftowa jest na Kubie podstawowym źródłem wytwarzania energii elektrycznej (83 proc. w 2023 r.). Pozostała część pochodziła w 2023 r. w 12,6 proc. z LNG i 2,3 proc. z biopaliw. Okazało się jednak, że Kuba pokrywa 40 proc. swojego zapotrzebowania na ropę naftową. Wprawdzie jest to 40 tys. baryłek dziennie ciężkiej ropy o niskiej jakości, ale wystarcza na to by reżim nie upadł. Pozostałą część kraj musi importować. Do stycznia 2026 r. głównymi dostawcami na wyspę były Wenezuela i Meksyk.
Jednak USA wstrzymały import nawet z tych kierunków – w Wenezueli przejmując kontrolę nad sektorem naftowym po interwencji 3 stycznia, a Meksykowi i innym państwom zakazując dostaw pod groźbą nałożenia dodatkowych ceł. Zakaz został złagodzony pozwoleniem USA na dostawy ropy naftowej dla sektora prywatnego. Pierwszym zwiastunem zmian gospodarczych na Kubie jest wydanie dekretu (5 marca br.), zgodnie z którym władze wyspy pozwoliły na działalność sektora publiczno-prywatnego. Nie jest jeszcze jednak pewne, jakie będzie przełożenie zapisów dekretu na praktykę.
Chiny wkraczają do gry
I tutaj pojawiły się chińskie inwestycje w odnawialne źródła energii na Kubie. Dla Stanów Zjednoczonych są one nieakceptowalne, ale Kubańczycy i Chińczycy nie przejmują się tym. Zgodnie z ogłoszoną w 2024 r. Narodową Strategią Transformacji Energetycznej, Kuba ma dokonać transformacji miksu energetycznego do 2030 r. poprzez inwestycje w OZE oraz zwiększenie własnego wydobycia ropy naftowej. Koszt tej transformacji szacowany jest na ok. 8-10 mld USD i oparty miałby być w większości na chińskim kapitale. W 2024 r. rząd ogłosił plan budowy elektrowni słonecznych o mocy 2 GW do 2028 r., a w grudniu 2025 r. zakończono prace nad 7. z 92 planowanych parków fotowoltaicznych.
Na Kubę trafiają też chińskie baterie i panele wiatrowe. Istnieje przypuszczenie, że z powodu niedoboru środków finansowych są one częściowo wymieniane na nikiel, bowiem Kuba dysponuje jednym z największych na świecie złóż tego surowca.
Niedobory energii elektrycznej dotyczą całej gospodarki Kuby, ale ich skutki są najbardziej dokuczliwe dla ludności. Blackouty trwają nawet do 24 godzin i wynikają z niedoborów ropy naftowej oraz złego stanu technicznego dawno niemodernizowanych elektrowni (lub dłużej, jak w przypadku awarii największej elektrowni Antonio Guiteras 4 marca,). Sektor mieszkaniowy w 2023 r. skonsumował 61 proc. kubańskiej energii elektrycznej. Jednocześnie 89 proc. kubańskich gospodarstw domowych żyje w skrajnym ubóstwie. Zakup generatora prądu lub paneli słonecznych jest więc nieosiągalny (średnia cena zestawu solarnego do domu na Kubie wynosi ok. 5 tys. USD).

Alternatywy w niedoborach prądu na Kubie
Ludność redukuje skutki niedoborów prądu szukając alternatyw – kuchni węglowych, wspólnego gotowania w domach z dostępem do energii elektrycznej itp., a dla transportu samochodowego – transportu rowerowego czy konnego. W lepszej sytuacji jest sektor komercyjny i usługi publiczne (zużycie 19 proc. energii elektrycznej w 2023 r.) i przemysł (17 proc.), które mają większe możliwości wyposażenia w potrzebny sprzęt. Najbardziej widoczne dla międzynarodowej opinii publicznej są trudności w sektorze turystycznym – w styczniu br. o 6 proc. spadła r/r liczba odwiedzających wyspę. Kryzys energetyczny może przerodzić się w kryzys humanitarny. Przeciwdziała temu częściowo pomoc przekazywana m.in. z Meksyku, Brazylii, Kanady i Chin.
Fot. Kubańczycy na jednym z protestów/PAP/EPA
Tomasz Wypych




Komentarze
Pokaż komentarze (5)