Morawiecki usłyszy kolejne zarzuty. Prokuratura po dwóch latach znalazła dowody

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 83
Mateusz Morawiecki usłyszał dotąd zarzuty w sprawie wyborów kopertowych, które się nie odbyły w pandemii koronawirusa. Według Onetu, po ponad dwóch latach prowadzonego śledztwa, prokuratura Waldemara Żurka postawi mu zarzuty w kwestii nieprawidłowości wokół RARS. I to możliwe, że nawet będą dotyczyć przynależności do zorganizowanej grupy przestępczej.

Żurek nie chce czekać 

Śledztwo ws. RARS miało nagle przyspieszyć na skutek decyzji kadrowych podjęte przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka w Śląskim Wydziale ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Nowym naczelnikiem wydziału został Marek Wełna, który przejął bezpośredni nadzór nad sprawą RARS. Jedną z jego pierwszych decyzji było cofnięcie delegacji prokuratorowi Karol Zok, odpowiedzialnemu za prowadzenie postępowania od grudnia 2023 roku. 

Według ustaleń Onetu, Zokowi zarzuca się opóźnianie czynności procesowych i uzależnianie ich od zeznań byłego szefa RARS, Michała Kuczmierowskiego, który przebywa w Wielkiej Brytanii. Jego ekstradycja nadal się przeciąga – londyński sąd po raz kolejny odroczył decyzję w tej sprawie do czerwca. Zeznania byłego szefa RARS teraz mają nie być potrzebne, żeby postawić zarzuty Morawieckiemu. Prokuratura nie ustaliła jeszcze, jaką kwalifikację czynów przyjąć. Grozi za nie od 3 do 10 lat więzienia.   


Morawiecki nawet nie był przesłuchany

Do tej pory Mateusz Morawiecki nie został nawet przesłuchany w sprawie RARS. Teraz ma się to zmienić. Według źródeł Onetu w prokuraturze przygotowywane są wobec niego zarzuty, które mogą dotyczyć braku odpowiedniego nadzoru nad RARS, a nawet – według niektórych scenariuszy – udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. To drugie rozwiązanie nie jest przesądzone, ale nie jest też wykluczane przez śledczych. 

Obecnie postępowanie prowadzone jest bezpośrednio przez prokuratora Marka Wełnę, który przesłuchuje świadków i zleca ekspertyzy. Według ustaleń miał on już poinformować przełożonych o przygotowywaniu zarzutów wobec byłego premiera.  


Nie tylko agregaty 

Śledztwo dotyczy nieprawidłowości w funkcjonowaniu RARS, instytucji podległej premierowi. Według ustaleń prokuratury mogło dojść do wyprowadzania setek milionów złotych poprzez zawyżanie cen zakupów. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów jest sprawa agregatów prądotwórczych dla Ukrainy. Biznesmen Paweł Sz. miał kupić sprzęt w Chinach za około 69 mln zł, by następnie sprzedać go RARS za blisko 350 mln zł.

Wśród osób, które usłyszały już zarzuty, znajdują się także Dominik B. i Anna W. Śledczy badają również inne wątki, m.in. zakup węgla, który okazał się bezwartościowy - w czasie, gdy węgla brakowało po wybuchu wojny na Ukrainie i odcięcia się od rosyjskich surowców, a ówczesna opozycja krytykowała rząd Zjednoczonej Prawicy, że nie zabezpiecza Polaków na okres zimy w 2022 roku.   


Fot. Były premier Mateusz Morawiecki/Facebook 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj83 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (83)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo