Zatrzymani to dwudziestolatkowie
Szef MSWiA Marcin Kierwiński komunikował w TVN24, że zatrzymani ws. fałszywych alertów do służb są młodymi osobami, które miały już wcześniej problemy z prawem. – To są dwudziestolatkowie. To są osoby, które już miały problemy z prawem w tego typu kwestiach – powiedział minister. Dodał, że śledztwo nadal trwa i możliwe są kolejne zatrzymania.
Sprawę skomentował także premier Donald Tusk przed wylotem do Londynu. Zapewnił, że rządowi zależało na szybkim wykryciu sprawców. – Sprawa jest poważna, bo są bardzo poważne konsekwencje tego typu działań. Sprawcy są bardzo młodzi, prace trwają, będą kolejne zatrzymania – zapowiedział premier.
Według Tuska wszystko wskazuje na to, że za procederem stoją dobrze zorganizowane grupy działające głównie dla rozgłosu lub satysfakcji, a nie z powodów politycznych. – Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z dobrze zorganizowanymi grupami młodych ludzi, którzy, czy to dla "fejmu”, czy to dla osobistej satysfakcji, nie z pobudek ideologicznych czy partyjnych, dopuszczali się już takich rzeczy w przeszłości – stwierdził szef rządu.
Premier zaznaczył również, że policja jest blisko ustalenia sprawców ostatniego fałszywego alarmu dotyczącego mieszkania rodziny Karola Nawrockiego w Gdańsku.
Fałszywy alarm u rodziny Karola Nawrockiego
Do jednej z najgłośniejszych interwencji doszło 23 maja. Służby siłowo weszły do mieszkania należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku po zgłoszeniu dotyczącym zagrożenia życia. Straż pożarna wyłamała zamki w drzwiach, jednak alarm okazał się fałszywy.
Wcześniej podobne zgłoszenia dotyczyły domu Jarosława Kaczyńskiego, mieszkania prezesa Republiki Tomasza Sakiewicza, szeregu nieruchomości dzienikarzy tej stacji oraz miejsca zamieszkania byłego szefa BBN Sławomira Cenckiewicza.
Prokuratura: to zorganizowana grupa przestępcza
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga poinformowała o zatrzymaniu dwóch mężczyzn podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się wywoływaniem fałszywych alarmów. Śledztwo prowadzone jest wspólnie z Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.
Według śledczych grupa działała w internecie, korzystając z komunikatorów i platform internetowych. Jej członkowie nie znali się osobiście, a cała komunikacja odbywała się online. Prokuratura wskazuje, że struktura miała charakter hierarchiczny, a uczestnicy byli motywowani do wykonywania poleceń i zdobywania wyższej pozycji w grupie.
Jak ustalili śledczy, grupa wysyłała jednocześnie zgłoszenia do wielu instytucji publicznych i prywatnych. Tego typu działania określają jako "kaskadowe zgłoszenia”. Fałszywe alarmy angażowały policję, straż pożarną i inne służby, powodując dezorganizację pracy wielu instytucji.
Pierwszy z zatrzymanych usłyszał zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Drugi podejrzany ma odpowiadać za kierowanie grupą i udział w wywołaniu kilkunastu fałszywych alarmów. Częściowo przyznał się do zarzutów.
Prokuratura przypomina w komunikacie, że śledztwo nadal trwa i ma doprowadzić do ustalenia wszystkich osób zaangażowanych w proceder. Rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Karolina Staros ostrzegła również przed możliwymi próbami naśladowania podobnych działań. – Prosimy o zachowanie spokoju, dużą ostrożność w reakcjach na niesprawdzone informacje – przekazała prokuratura.
Fot. Premier Donald Tusk/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (39)