Będzie kolejne śledztwo ws. afery szpitalnej. Jędrzejewski wiarygodny dla prokuratury?

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 9
Prokuratura po przesłuchaniu dr. Emila Jędrzejewskiego zbada, jak to się stało, że w Szpitalu Południowym dochodziło do błędów medycznych, skutkujących śmiercią. Będzie to trzecie postępowanie wszczęte po wybuchu afery wokół Szpitala Południowego.

Nowe śledztwo po zeznaniach dr. Emila Jędrzejewskiego

"Fakty" TVN ujawniły, że warszawska prokuratura przygotowuje wszczęcie trzeciego postępowania dotyczącego afery w Szpitalu Południowym. Przełomem miało być poniedziałkowe, trwające około dziewięciu godzin przesłuchanie dr. Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora chirurgii. Lekarz zeznawał już z udziałem pełnomocnika.

Według ustaleń redakcji podczas przesłuchania miał wskazywać konkretne przypadki, nazwiska oraz okoliczności, które – jego zdaniem – mogą świadczyć o nieprawidłowościach związanych z leczeniem pacjentów.

Po zakończeniu czynności rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba zapowiedział konieczność zabezpieczenia kolejnych materiałów.

– Widzimy konieczność dodatkowego zabezpieczenia dokumentacji medycznej i organizacyjnej ze szpitala – mówił podczas konferencji prasowej. Rzecznik dodał, że odpowiedzi byłego ordynatora chirurgii w Szpitalu Południowym były "wyczerpujące" i "satysfakcjonujące", a prokuratura "wie, co ma dalej robić".  


Trzy śledztwa wokół Szpitala Południowego

Będzie to już trzecie śledztwo dotyczące warszawskiej placówki. Pierwsze postępowanie dotyczy nieprawidłowości związanych z wynagrodzeniem byłego szefa SOR-u Dawida Kacprzyka. Drugie koncentruje się na zarządzaniu Szpitalem Południowym oraz ewentualnych zaniedbaniach nadzorczych, obejmujących również działania władz Warszawy.

Nowe postępowanie miałoby natomiast dotyczyć podejrzeń popełnienia błędów medycznych oraz ich ewentualnych konsekwencji dla pacjentów.

Jędrzejewski mówił o śmierci pacjentów i fałszowaniu dokumentacji

Sprawa nabrała rozgłosu po wywiadzie, którego dr Emil Jędrzejewski udzielił Kanałowi Zero. Były ordynator chirurgii przekonywał, że na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym procedury medyczne miały być wykonywane w sposób nieprawidłowy, a błędy lekarskie prowadziły – jak twierdził – do ciężkich powikłań, a w niektórych przypadkach nawet śmierci pacjentów.

Lekarz zarzucił również, że w placówce mogło dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej. Po publikacji wywiadu został wezwany do prokuratury. Pierwsze przesłuchanie zakończyło się bez złożenia zeznań, ponieważ świadek zażądał udziału pełnomocnika.

Większość internautów wierzy lekarzowi

Do afery odniósł się także Europejski Kolektyw Analityczny Res Futura, który przeanalizował reakcje internautów po publikacji wywiadu.

Z raportu wynika, że aż 74 proc. badanych uznaje dr. Emila Jędrzejewskiego za wiarygodnego sygnalistę, ujawniającego realne zagrożenia dla pacjentów. Przeciwnego zdania jest 26 proc. respondentów, którzy uważają, że lekarz kieruje się motywami osobistymi i pozostaje w sporze ze szpitalem. Przypomnijmy, że wiarygodność Jędrzejewskiego podważali m.in. premier Donald Tusk, mecenas i poseł Roman Giertych, a także europoseł Bartosz Arłukowicz i wielu polityków KO. 

Autorzy analizy wskazują, że na wysoką ocenę wiarygodności lekarza wpłynęły m.in. wypowiedzi prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej. Szef NIL potwierdził wcześniej, że Dawid Kacprzyk nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania SOR-em, a jednocześnie przyznał, że część zarzutów przedstawianych przez Jędrzejewskiego wydaje się wiarygodna. Do NIL zgłaszają się lekarze, potwierdzający skandaliczne praktyki w Szpitalu Południowym. 

Znaczenie – zdaniem autorów raportu – miał również fakt, że Kacprzyk zwrócił szpitalowi ponad pół miliona złotych po korekcie wystawionych faktur, co część internautów interpretuje jako potwierdzenie nieprawidłowości finansowych. Dodatkowym argumentem jest to, że część środowiska lekarskiego potwierdza niektóre informacje przekazywane przez byłego ordynatora.

Z kolei osoby sceptyczne zwracają uwagę, że Emil Jędrzejewski przez dłuższy czas nie zawiadomił organów ścigania o domniemanych nieprawidłowościach, mimo – jak twierdzi – wiedzy o zagrożeniu dla pacjentów. Wskazują także na jego spór finansowy ze Szpitalem Południowym oraz fakt, że zarzuty zostały nagłośnione w medium postrzeganym jako krytyczne wobec obecnego rządu. Od Jędrzejewskiego pół mln złotych domaga się zdymisjonowany, były zarząd lecznicy, a roszczenia wysunął już po jego zwolnieniu i zgłoszonych sygnałach o nieprawidłowości w placówce, a także wpływach radnego KO Dawida Kacprzyka. 

 

Fot. Sygnalista Emil Jędrzejewski przed przesłuchaniem/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo