Kacprzyk nie daje o sobie zapomnieć. Pędził swoim Porsche

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 23
Dwa miesiące po wybuchu afery wokół Dawida Kacprzyka i Szpitala Południowego młody lekarz został zauważony w Warszawie. "Fakt" pisze, że 28-latek nadal porusza się Porsche Panamera wartym ponad pół miliona złotych. Według tabloidu podczas przejazdu w kierunku Pruszkowa Kacprzyk miał przekroczyć dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym.

Kacprzyk wciąż niewezwany do prokuratury

Od czasu wybuchu afery Dawid Kacprzyk pozostaje poza światłem reflektorów. Mimo dużego zainteresowania mediów tylko raz publicznie odniósł się do sprawy. Zrobił to za pośrednictwem pisemnego oświadczenia przekazanego przez swojego obrońcę, Jacka Dubois.

Jeszcze w czerwcu minister sprawiedliwości Waldemar Żurek informował, że prokuratura nie wie, gdzie przebywa lekarz. Zapewniał przy tym, że nie ma podstaw do stwierdzenia, że Kacprzyk się ukrywa. On, podobnie jak rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie tłumaczyli, że osobom, którym śledczy chcą postawić zarzuty, wezwanie na przesłuchanie wysyła się na końcu. Takie tłumaczenia nie przekonały wielu komentatorów, którzy dostrzegali niekonsekwencję w traktowaniu sygnalisty, dr. Emila Jędrzejewskiego, który musiał stawić się w prokuraturze zaledwie kilka godzin po udzielonym wywiadzie w Kanale Zero oraz nie niepokojonym przez instytucje państwa Dawidzie Kacprzyku. 

Teraz "Fakt” poinformował, że 11 sierpnia były radny warszawskiego Ursusa został zauważony w stolicy. 


Kacprzyk zauważony w Warszawie. Pędził Porsche

Według ustaleń redakcji tabloidu Kacprzyk podjechał swoim Porsche Panamera pod jeden z warszawskich budynków. Następnie do samochodu wsiadł nieznany mężczyzna z walizką, a obaj ruszyli w kierunku Pruszkowa. Uwagę gazety zwrócił również sposób jazdy lekarza. "Fakt" podaje, że w terenie zabudowanym Kacprzyk miał przekroczyć dozwoloną prędkość o co najmniej 20 km/h. Za takie wykroczenie kierowcy grozi mandat oraz punkty karne.

Porsche Panamera stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli afery wokół młodego lekarza. Wartość luksusowego samochodu jest szacowana na ponad pół miliona złotych. Auto przyciągnęło uwagę po ujawnieniu informacji dotyczących wysokich zarobków Kacprzyka.

28-letni lekarz zarobił 1,6 mln złotych

Afera wybuchła w połowie czerwca po publikacji Kanału Zero. Według ujawnionych wówczas informacji 28-letni lekarz, będący w trakcie specjalizacji, miał w 2025 roku zarobić łącznie około 1,6 mln zł. Kacprzyk miał pracować jednocześnie w kilku miejscach, a przedstawione grafiki wskazywały na przypadki nakładania się godzin pracy. Po nagłośnieniu sprawy lekarz zwrócił ponad pół miliona złotych.

Jednym z miejsc jego pracy był warszawski Szpital Południowy, gdzie Kacprzyk pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Rafał Trzaskowski potwierdził później po przeprowadzonym audycie, że regulamin placówki nie przewidywał takiego stanowiska. Sprawa Kacprzyka doprowadziła do znacznie szerszej dyskusji na temat funkcjonowania Szpitala Południowego. Przeprowadzony w placówce audyt wykazał kolejne nieprawidłowości związane m.in. z organizacją i rozliczaniem czasu pracy personelu. Z ustaleń wynikało, że zdarzały się przypadki, w których lekarze mieli pełnić dyżury przez kilkadziesiąt godzin bez przerwy. Przy rozliczaniu ich czasu pracy nie korzystano również z elektronicznego systemu rejestrującego wejścia i wyjścia.

Afery wokół Kacprzyka stały się więc początkiem pytań dotyczących nie tylko jego zarobków, ale również zasad zatrudniania i kontroli czasu pracy lekarzy w Szpitalu Południowym.  

 

Fot. Były radny KO Dawid Kacprzyk/East News 

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj23 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo