Ambasador Rosji na dywanik MSZ. Reakcja po wtargnięciu rakiety

Redakcja Redakcja Bezpieczeństwo Narodowe Obserwuj temat Obserwuj notkę 43
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Rosji w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej i uderzeniem rakiety na terenie województwa lubelskiego - oświadczył na platformie X premier Donald Tusk. Władze nadal wyjaśniają, czy był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, choć na to wskazują wstępne oględziny.

Donald Tusk: MSZ wezwało ambasadora Rosji

O decyzji polskiej dyplomacji poinformował w piątek premier Donald Tusk we wpisie opublikowanym na platformie X. – Dzisiaj polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało rosyjskiego ambasadora w związku z rakietą, która wczoraj trafiła w polskie terytorium – przekazał szef rządu.

Wezwanie ambasadora jest odpowiedzią na incydent z nocy ze środy na czwartek, gdy podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w trakcie rosyjskiego ataku wykryto niezidentyfikowany obiekt, który wleciał do polskiej przestrzeni powietrznej.

Do jego identyfikacji i przechwycenia wysłano myśliwiec F-16. Obiekt zniknął jednak z radarów, a później odnaleziono miejsce jego upadku w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Pięć minut po incydencie w Lublinie słychać było alarm. Mieszkańcy nie otrzymali powiadomień, czyli tzw. alertów RCB ani o rakiecie, ani o tym, że zagrożenie minęło. Jeszcze w czwartek rano na miejsce udał się premier Donald Tusk, który zwołał sztab z udziałem ministra obrony narodowej, szefa MSWiA oraz przedstawicieli służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.  



To mógł być rosyjski pocisk Ch-101

Premier poinformował, że według wstępnych ustaleń polska przestrzeń powietrzna została naruszona prawdopodobnie przez rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Zastrzegł jednak, że identyfikacja obiektu wymaga jeszcze ostatecznego potwierdzenia. Rakieta spadła na teren niezabudowany, służby nie odnotowały ofiar ani zniszczeń.

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał z kolei, że jeden pocisk przekroczył polską granicę, natomiast drugi zbliżył się do niej, ale zawrócił jeszcze przed wlotem do polskiej przestrzeni powietrznej.

Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej nastąpiło podczas kolejnego zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego na Ukrainę. Celem ostrzału były m.in. Kijów i obwód kijowski, a także obwody: dniepropietrowski, lwowski, połtawski, charkowski, mikołajowski, sumski, winnicki, czerkaski i iwanofrankiwski.

Według ukraińskich władz w wyniku ataków zginęło sześć osób, w tym dwoje dzieci. Mer Lwowa Andrij Sadowy poinformował natomiast, że w samym Lwowie rannych zostało około 20 osób. Polskie służby nadal prowadzą czynności związane z identyfikacją pocisku i analizą okoliczności naruszenia przestrzeni powietrznej. Jednocześnie reakcja dyplomatyczna wobec Rosji została już uruchomiona poprzez wezwanie ambasadora do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.  

Kolejne wezwanie dla rosyjskiego ambasadora w 2026 r.

Ostatni raz przed dzisiejszą decyzją polskie władze wezwały ambasadora Rosji dokładnie 26 maja 2026 roku. Powodem były zapowiedzi rosyjskiego MSZ dotyczące kolejnych zmasowanych ataków na Kijów oraz wezwanie cudzoziemców i zagranicznych dyplomatów do opuszczenia ukraińskiej stolicy. Polski resort spraw zagranicznych uznał te działania za niedopuszczalne i przekazał ambasadorowi Gieorgijowi Michnie stanowcze żądanie natychmiastowego zaprzestania agresji przeciwko Ukrainie oraz przestrzegania prawa międzynarodowego. 

 

Fot. Lej po pocisku w miejscowości Tarnawa-Kolonia/X 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj43 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (43)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo