Z artykułu dowiesz się:
- Kim była ofiara tragicznego zdarzenia w Miedźnie koło Kłobucka
- Gdzie dokładnie doszło do śmiertelnego postrzelenia mundurowego
- Czy konwojowany więzień miał jakikolwiek związek ze śmiercią strażnika
- Jakie hipotezy w prowadzonym śledztwie badają obecnie policja i prokuratura
Tragedia na stacji w Miedźnie
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się we wtorek w godzinach popołudniowych na terenie województwa śląskiego. Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku otrzymała oficjalne zgłoszenie o incydencie po godzinie 13. Funkcjonariusze z aresztu śledczego w Częstochowie konwojowali wówczas drobnego przestępcę z jednego zakładu karnego do drugiego. Na miejscu odnaleziono strażnika z ciężką raną postrzałową. Pomimo podjętych działań ratowniczych jego życia nie udało się uratować - zmarł na miejscu zdarzenia.
- Mogę potwierdzić, że w dniu dzisiejszym doszło do tragicznego zdarzenia, w postaci śmierci funkcjonariusza Służby Więziennej, który realizował czynności służbowe poza terenem jednostki - poinformował por. Paweł Czajka.
Kierowca zginął od strzału z broni służbowej
Zmarły mundurowy to 34-letni funkcjonariusz pełniący obowiązki kierowcy konwoju - podaje Onet. Jak wynika z ustaleń, do postrzału doszło w toalecie na terenie stacji paliw. Mężczyzna odniósł rany po wystrzale z własnej broni służbowej.
Informacje medialne szybko wzbudziły pytania o bezpieczeństwo pozostałych uczestników konwoju oraz ewentualną próbę ucieczki czy napaści. Zgon strażnika nie miał jednak żadnego związku z przewożonym więźniem. Osadzony przez cały czas pozostawał pod należytym nadzorem i nie uczestniczył w zajściu. - Na chwilę obecną czekamy na informacje od policji na temat okoliczności zgonu tego funkcjonariusza. Trwają czynności z udziałem policji i prokuratury - dodał por. Paweł Czajka, komentując wstępne ustalenia służb.
Prokuratura bada przyczyny tragedii
Czynności wyjaśniające na miejscu natychmiast przejęli prokuratorzy wraz z policją. Policja odrodziła kordonem stację w Miedźnie, a śledczy przystąpili do szczegółowego zabezpieczania śladów. W prowadzonym postępowaniu śledczy weryfikują szczegółowy przebieg całego zdarzenia. Trwa śledztwo mające jednoznacznie wyjaśnić, czy śmierć kierowcy konwoju była nieszczęśliwym wypadkiem podczas posługiwania się bronią, czy też samobójstwem.
Każdy konwój więźnia odbywa się według ściśle określonych procedur bezpieczeństwa, które regulują liczbę funkcjonariuszy oraz rodzaj uzbrojenia. W przypadku transportu realizowanego drogami publicznymi mundurowi są zobowiązani do zachowania szczególnej czujności. Każda przerwa w podróży - w tym postój na stacji paliw - musi być uzasadniona i odpowiednio zabezpieczona.
Funkcjonariusze Służby Więziennej podczas konwojów są wyposażeni w broń palną krótką, a w określonych przypadkach także w broń długą. Procedury nakładają na mundurowych obowiązek stałego nadzoru nad osadzonym. Więzień nie może pozostać bez opieki nawet w sytuacjach awaryjnych.
Śledczy w Miedźnie badają obecnie, czy w trakcie tragicznego postoju na stacji paliw nie doszło do naruszenia tych wewnętrznych instrukcji. Sprawdzane jest, czy broń była na pewno zabezpieczona w sposób zgodny z przepisami. Analizowane są również okoliczności, w jakich funkcjonariusz oddzielił się od reszty zespołu konwojującego.
Tragedie w Służbie Więziennej
Tragedia w Miedźnie to kolejny w ostatnich latach przypadek śmierci funkcjonariusza pełniącego służbę poza terenem jednostki. Środowisko mundurowe wciąż pamięta wydarzenia z listopada 2023 roku, kiedy w Sosnowcu doszło do ataku na funkcjonariusza. Sprawa ta wywołała szeroką dyskusję o bezpieczeństwie strażników.
Do podobnych, tragicznych zdarzeń dochodziło w przeszłości również w innych jednostkach na terenie kraju - w Łomży oraz Rawiczu. Tam życie funkcjonariuszy zostało narażone w trakcie wykonywania obowiązków służbowych.
Fot. Służba Więzienna/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (10)