Zbiórka podpisów pod referendum w Warszawie. Padła okrągła liczba

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 37
Organizatorzy akcji referendalnej w Warszawie poinformowali o przekroczeniu pułapu 100 tysięcy zebranych podpisów. Inicjatywa, która rozpoczęła się 30 lipca 2026 roku i ma na celu odwołanie Rafała Trzaskowskiego oraz Rady m.st. Warszawy, wchodzi w decydującą fazę. Do ustawowego minimum wciąż jednak brakuje kilkudziesięciu tysięcy głosów poparcia, a czas na ich dostarczenie szybko ucieka.

Z artykułu dowiesz się:

  • Ile podpisów zebrali inicjatorzy referendum i ile wynosi próg ustawowy
  • Do kiedy potrwa akcja oraz jaki jest ostateczny cel liczbowy zbiórki
  • Jakie niestandardowe metody dotarcia do mieszkańców stosują organizatorzy
  • Co 14 września zdecydowała komisja rewizyjna w Rzeszowie

Organizatorzy z SOR ogłaszają przekroczenie granicy

W połowie września organizatorzy Stołecznej Operacji Referendalnej (SOR) ogłosili przekroczenie bariery 100 tysięcy podpisów pod referendum. Informację przekazał w serwisie X założyciel oraz lider inicjatywy Maciej Wilk.

Zbiórka w stolicy nabiera tempa, a społecznicy liczą na mocne uderzenie na ostatniej prostej. Celem komitetu jest doprowadzenie do głosowania w sprawie odwołania prezydenta miasta oraz stołecznych radnych. - Do końca zbiórki pozostały 2 tygodnie, a my właśnie przebiliśmy poziom 100 000 podpisów. Nie zatrzymujemy się i ciśniemy do samego końca - do 28 września - poinformował Maciej Wilk.

To były wiceprezes PLL LOT, od tygodni angażujący w inicjatywę setki wolontariuszy z całej stolicy. Stołeczna Operacja Referendalna przekonuje, że przedsięwzięcie ma charakter oddolny i jest odpowiedzią na niezadowolenie mieszkańców z polityki transportowej oraz inwestycyjnej obecnych władz. Inicjatorzy referendum jako jeden z głównych powodów zbiórki wskazują także sytuację wokół Szpitala Południowego.  


Ile podpisów brakuje do referendum?

Aby komisarz wyborczy uznał wniosek o referendum w Warszawie za ważny, organizatorzy muszą zebrać podpisy co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. Zgodnie z danymi rejestru wyborców oznacza to konieczność złożenia około 132 tys. ważnych podpisów.

Według wyliczeń inicjatorów akcji do formalnego minimum brakuje obecnie około 30-32 tys. głosów warszawiaków. Czas na zebranie i weryfikację wszystkich kart upływa dokładnie 28 września 2026 roku. Inicjatorzy zbiórki nie zamierzają jednak poprzestawać na wymaganej liczbie. Wyznaczyli ostateczny cel na poziomie 150-160 tys. podpisów, co ma zabezpieczyć inicjatywę przed odrzuceniem części kart w trakcie weryfikacji.

- 150-160 tysięcy to jest takie minimum, poniżej którego jeśli się znajdziemy, to prawdę mówiąc nie ma sensu nawet składać specjalnie do komisarza. Wiadomo, że tych odrzutów będzie sporo, jak to miało miejsce ostatnio w Krakowie - wyjaśnił lider komitetu.

Doświadczenia z innych miast, w tym głośny przypadek Krakowa, pokazują zresztą, że weryfikacja podpisów bywa bezlitosna dla organizatorów. Tamtejsza inicjatywa referendalna upadła właśnie ze względu na zbyt dużą liczbę błędnie wypełnionych kart, które nie spełniały wymogów formalnych. Dlatego warszawski komitet narzucił sobie tak wysoki margines bezpieczeństwa przy zbieraniu deklaracji.

Karty w skrzynkach pocztowych. Apel do rodzin

W ostatnich tygodniach zbiórki komitet referendalny postawił na szeroką akcję dystrybucyjną w stołecznych lokalach. Setki tysięcy formularzy trafiły bezpośrednio do domów mieszkańców.

Organizatorzy apelują do warszawiaków o podpisywanie dokumentów oraz zbieranie deklaracji w gronie najbliższych. - Sprawdź swoją skrzynkę pocztową - może w niej już czekać jedna z 400 000 kart referendalnych rozniesionych po 11 dzielnicach Warszawy. Podpisz ją i poproś o to samo rodzinę lub znajomych - zaapelował Maciej Wilk.

Gorąco robi się także na Podkarpaciu. Decyzja w Rzeszowie

Próby odwołania włodarzy miast trwają również w innych częściach kraju. 14 września Komisja Rewizyjna Rady Miasta Rzeszowa wydała negatywną opinię w sprawie wniosku o przeprowadzenie referendum dotyczącego odwołania prezydenta Konrada Fijołka.

Mimo negatywnej oceny ze strony radnych komisji złożony przez mieszkańców wniosek spełnił wszystkie formalne wymogi prawne. Procedura odwoławcza włodarza Rzeszowa toczy się więc dalej. Ostateczne decyzje dotyczące rzeszowskiego referendum należeć będą do całej rady miasta, podczas gdy w stolicy kluczowa batalia o wymaganą liczbę podpisów rozstrzygnie się w najbliższych dniach. Referendum odbędzie się na pewno w Częstochowie - inicjatorzy zebrali ponad 22 tys. parafek, z czego ok. 16 tys. uznano za ważne. Próg wynosił 10 proc. uprawnionych mieszkańców do głosowania, czyli 15 tys.   


Fot. Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj37 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo