Z artykułu dowiesz się:
- Jakie zagrożenia wykluczono podczas pierwszych oględzin w Rusinowie
- Kiedy ruszą szczegółowe badania pirotechniczne bezzałogowca
- W jakim kierunku wojskowa prokuratura w Szczecinie prowadzi śledztwo
- Jak doszło do rozpowszechnienia fałszywego zdjęcia wygenerowanego przez AI
Wojsko bada drona z Rusinowa
Przypomnijmy, że wojsko natrafiło na militarny obiekt w poniedziałek 14 września. Bezzałogowiec został zlokalizowany i podjęty z Morza Bałtyckiego przez motorówkę hydrograficzną Marynarki Wojennej, a następnie zabezpieczony na brzegu w Rusinowie (powiat sławieński). Teren odgrodzono przed osobami postronnymi, aby znawcy tematu mogli bezpiecznie prowadzić oględziny.
W nocy z poniedziałku na wtorek dron został odsunięty od linii brzegowej w głąb plaży przy użyciu specjalnego robota. Dzięki temu specjaliści wojskowi zyskali swobodny dostęp do maszyny i możliwość dokładnego sprawdzenia jej poszycia.
Przedstawiciele Żandarmerii Wojskowej przekazali mediom, że specjaliści całkowicie wyeliminowali jakiekolwiek zagrożenie chemiczne, radiologiczne i biologiczne. Konstrukcja nie stwarzała zatem ryzyka skażenia środowiska ani zagrożenia dla okolicznych mieszkańców. Na elementach poszycia odnalezionej maszyny specjaliści zidentyfikowali napisy w języku rosyjskim, wykonane cyrylicą. Wskazywałoby to na wschodnie pochodzenie drona.
Rosyjska "Gerbera” i prokuratorskie śledztwo
Ze wstępnych ustaleń wynika, że zabezpieczona maszyna to najprawdopodobniej rosyjski bezzałogowy statek powietrzny typu Gerbera. Urządzenie wykonano w dużej mierze ze sklejki i plastiku. Ma ono imitować irańskie drony typu Shahed, aby mylić obronę przeciwlotniczą.
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że coraz więcej danych wskazuje, iż odnaleziony obiekt to nowy model drona typu Gerbera. Maszyna została prawdopodobnie utracona przez Rosję w trakcie prób bądź manewrów prowadzonych nad Morzem Bałtyckim. Minister upublicznił też autentyczne zdjęcie znaleziska, na którym widoczne jest oznaczenie „S+P”.
Okoliczności odnalezienia bezzałogowca opisał również rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski. - Został on znaleziony przez motorówkę hydrograficzną Marynarki Wojennej, która wykonywała przejście w pobliżu. Na tę chwilę nie da się wiązać tego z żadnym atakiem. Domniemamy, że maszyna po prostu przedryfowała na nasze wody - powiedział oficer.
Sprawą zabezpieczonego sprzętu zajęli się śledczy. Dział wojskowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie prowadzi sprawę znaleziska z nadmorskiego brzegu. - W dziale wojskowym szczecińskiej prokuratury jest nadzorowane postępowanie w sprawie drona, którego ujawniono w dniu wczorajszym na plaży w Rusinowie - zakomunikowała Julia Szozda. Śledczy sprawdzają, czy doszło do sprowadzenia niebezpiecznego zdarzenia w rozumieniu art. 163 par. 1 pkt 3 Kodeksu karnego. Badają też wątek przekroczenia granicy bez odpowiednich zezwoleń na podstawie art. 212 ust. 1 pkt 1 lit. b Prawa lotniczego.
Pułapka z fejkiem i wpadka TVP Info
Wydarzenia na pomorskiej plaży wywołały błyskawiczną reakcję w przestrzeni internetowej. Z kolei tuż po ogłoszeniu informacji o znalezisku w sieci zaczęło krążyć zdjęcie bezzałogowca z białymi napisami i oznaczeniem "540”, które miało rzekomo przedstawiać maszynę znalezioną na polskim wybrzeżu.
Fotografia okazała się jednak manipulacją. Stacja TVP Info pokazała zdjęcie drona stworzone przez sztuczną inteligencję, a grafika miała numery identyfikacyjne przypisane do Polski. Ilustrowała ona doniesienia stacji o zdarzeniu z Rusinowa, co szybko wywołało falę falę komentarzy.
Na sprawę zareagowała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, ostrzegając przed dezinformacją w sieci. Instytucje odpowiedzialne za walkę z fałszywymi treściami apelują o weryfikowanie nieoficjalnych materiałów graficznych pojawiających się w mediach społecznościowych. - Zanim udostępnisz sensacyjną informację, sprawdź, czy zdjęcie rzeczywiście pokazuje to, za co jest podawane - zaapelowała KPRM.
Fot. Dron z Rusinowa/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (28)