Siłowe wejście do TK z poślizgiem. Tusk z Żurkiem czekają na dogodny moment

Redakcja Redakcja Trybunał Konstytucyjny Obserwuj temat Obserwuj notkę 206
Dziś wygasa kadencja sędziego Trybunału Konstytucyjnego Justyna Piskorskiego, co rozpoczyna plan "B" rządu w politycznej walce o przejęcie kontroli nad organem. Przed siedzibą Trybunału w al. Szucha w Warszawie od rana trwają przygotowania do zaplanowanej na godzinę 17 manifestacji, która ma być wyrazem sprzeciwu wobec planów koalicji rządzącej. Według nieoficjalnych przecieków, siłowe wejście opóźni się do października. Premier Donald Tusk zapowiadał kilka tygodni temu, że we wrześniu chce mieć "naszych sędziów" w TK.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego 18 września to ważny moment dla Trybunału Konstytucyjnego
  • Jakie warunki musi spełnić Maciej Berek, by prezydent odebrał od niego ślubowanie
  • Na czym polega rządowy plan odebrania ślubowania bez udziału głowy państwa
  • O której godzinie rozpocznie się dzisiejszy protest przed siedzibą TK w al. Szucha

Dwa tygodnie na decyzję w sprawie Macieja Berka

Wygasająca 18 września kadencja sędziego Justyna Piskorskiego formalnie zwalnia miejsce w składzie orzekającym. Przypomnijmy, że Sejm 4 września wybrał na to stanowisko Macieja Berka - byłego ministra do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu - który uzyskał poparcie 226 posłów koalicji rządzącej. Do pełnoprawnego objęcia funkcji sędziego niezbędne jest jednak złożenie ślubowania przed prezydentem.

Obecnie sprawa utknęła w Pałacu Prezydenckim. Kancelaria Prezydenta oficjalnie uzależnia odebranie ślubowania od Macieja Berka od przedstawienia szczegółowych dowodów potwierdzających spełnienie kryterium dziesięcioletniego stażu pracy na samodzielnym stanowisku w zawodzie radcy prawnego. Bez tego dokumentu Karol Nawrocki nie zamierza zapraszać nowego sędziego do złożenia przysięgi.

Według informacji Wirtualnej Polski rządzący wyznaczyli prezydentowi nieformalny termin. Dają Karolowi Nawrockiemu dwa tygodnie, licząc od 18 września, na podjęcie ostatecznej decyzji. Czas na wykonanie ruchu przez głowę państwa upływa zatem wraz z początkiem października, kiedy to zaplanowane są kolejne posiedzenia Sejmu. 


Plan awaryjny. Znowu ślubowanie przed notariuszem

Jeśli prezydent odmówi zaprzysiężenia nowego sędziego lub będzie zwlekał z decyzją ponad wyznaczony termin, koalicja zamierza wdrożyć wariant określany przez prawników jako "opcja atomowa”. W razie trwałego braku woli współpracy ze strony Pałacu Prezydenckiego planowane jest zaprzysiężenie sędziego Berka z pominięciem głowy państwa. Taki scenariusz uskuteczniono już przy wcześniejszej czwórce sędziów - 1 kwietnia 2026 r. Karol Nawrocki przyjął bowiem ślubowanie tylko od dwojga z sześciu nowo wybranych członków TK.

Procedura miałaby się odbyć przed notariuszem lub marszałkiem Sejmu, co koalicja uzasadnia koniecznością zapewnienia ciągłości działania organów konstytucyjnych. Jak wskazują źródła zbliżone do rządu, na które powołuje się "Rzeczpospolita", byłoby to rozwiązanie analogiczne do sytuacji sędziów wybranych w poprzednich latach, których status był kwestionowany.

O determinacji obozu władzy mówił szef KPRM Jan Grabiec. W wypowiedzi dla mediów zaznaczył, że blokowanie orzekania przez nowo wybranych sędziów może spotkać się ze zdecydowaną reakcją organów ścigania.

- Są już legalnie wybrani sędziowie, od których prezydent nie przyjął ślubowania. Mają oni pełne prawo orzekać, jednak proces ten blokuje prezes Święczkowski, łamiąc w ten sposób prawo - powiedział Jan Grabiec. - Czekamy, jakie będą rozstrzygnięcia aparatu ścigania, bo jak ktoś popełnia przestępstwo, powinny go spotkać konsekwencje - dodał. 

Waldemar Żurek dziś w RMF FM nie wykluczył interwencji policji w gmachu TK, jeśli prezes Święczkowski "będzie łamał przepisy prawa". - Policja będzie interweniować zawsze, gdy jest łamane prawo - stwierdził enigmatycznie na pytanie o wariant siłowy w trybunale. 

Uchylenie immunitetu Bogdana Święczkowskiego

Równolegle koalicja planuje ruchy uderzające bezpośrednio w prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego. Prezes TK zapowiedział już, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, które mogłoby zająć się nowymi kandydaturami, odbędzie się najwcześniej w połowie października 2026 roku.

Rządzący nie zamierzają jednak czekać na ruch władz trybunału. W kuluarach sejmowych przygotowywany jest wniosek o pociągnięcie szefa TK do odpowiedzialności karnej. Byłaby to kolejna próba po tym, jak jesienią 2025 roku Zgromadzenie Ogólne TK odmówiło uchylenia immunitetu Święczkowskiemu w związku ze śledztwem m.in. w sprawie Pegasusa.

- Jedyna opcja to poprzez wniosek o uchylenie immunitetu i odsunięcie Święczkowskiego od zwoływania i udziału w tym Zgromadzeniu Ogólnym - tłumaczy koalicyjny rozmówca, cytowany przez wp.pl. Takie rozwiązanie pozwoliłoby na czasowe zawieszenie prezesa w obowiązkach i przejęcie inicjatywy przez sędziego wyznaczonego przez Sejm. Szkopuł w tym, że nie da się uchylić immunitetu prezesowi TK bez quroum, które wynosi 10 "za" na 15 sędziów TK. A takiej większości nie miałaby obecna koalicja nawet z Berkiem zaprzysiężonym przez notariusza w składzie - wówczas dysponowałaby 8 członkami. 

Brak pieniędzy w budżecie i gra na rozłam

Kluczowym elementem strategii rządu jest presja finansowa. W projekcie budżetu państwa na 2027 rok nie przewidziano żadnych środków na funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego. Według Ministerstwa Finansów wynika to z faktu, że prezes Bogdan Święczkowski nie zwołał Zgromadzenia Ogólnego w celu uchwalenia planu wydatków. Oznacza to brak pieniędzy nie tylko na inwestycje, ale przede wszystkim na wynagrodzenia sędziów i pracowników biura.

W koalicji panuje przekonanie, że wizja całkowitego braku funduszy skłoni część dotychczasowych sędziów do porozumienia i wyłonienia nowego kierownictwa akceptowalnego dla Sejmu. W kuluarowych rozmowach pojawiają się nazwiska sędziów, którzy mogliby stać się "mostem” w negocjacjach: Bartłomieja Sochańskiego, Jakuba Steliny oraz Rafała Wojciechowskiego. Taki scenariusz opisywał kilka tygodni temu Wojciech Sadurski w "Gazecie Wyborczej", postulując stworzenie quasi-TK - odrębnej instytucji bez Święczkowskiego w roli prezesa. Rząd miałby uznawać odrębny trybunał i publikować jego wyroki w Dzienniku Ustaw. 

Dodatkowym narzędziem nacisku na sędziów ma być kwestia finansowania instytucji, której budżet w ostatnich dwóch latach był systematycznie uszczuplany - o 10 mln zł w zeszłym i o 9 mln zł w bieżącym roku.

- Oni nie chcą umierać za Święczkowskiego, chyba chcą się dogadać - wskazuje informator z kręgów koalicji, na którego powołuje się Rzeczpospolita. - Sochański może stawiać nawet warunek, że to on zostanie prezesem TK. Zobaczymy, jak będzie. Na pewno wszystkim wewnątrz w TK zależy na tym, by trybunał miał budżet i by było z czego wypłacać pensje - dodaje źródło.

Miasteczko namiotowe i protest przed gmachem TK

Politycznej batalii towarzyszą rosnące emocje społeczne. Przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w alei Szucha w Warszawie od wielu dni funkcjonuje całodobowe miasteczko namiotowe. W akcji biorą udział przedstawiciele Klubów „Gazety Polskiej”, Ruchu Obrony Granic, Wolnych Polaków, Wolnych Republikanów oraz NSZZ Rolników Indywidualnych.

Główne punkty protestu to obrona niezależności instytucji przed, jak mówią uczestnicy, siłowym przejęciem przez władzę wykonawczą. Mobilizacja zwolenników trybunału ma swój szczyt właśnie dzisiaj. Duża demonstracja rozpocznie się pod gmachem o godz. 17, a wezmą w niej udział politycy opozycji.

Policja zabezpiecza teren wokół al. Szucha, spodziewając się utrudnień w ruchu w centrum stolicy. Organizatorzy zapowiadają, że protesty będą trwały aż do skutku, czyli do momentu zaprzysiężenia sędziego Berka przez prezydenta lub wycofania się rządu z planowanych zmian. Miasteczko odwiedzili m.in. były premier Mateusz Morawiecki, prezes TK Bogdan Święczkowski i była prezes trybunału Julia Przyłębska. 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj206 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (206)

Inne tematy w dziale Polityka