Maksymalne stawki i limity budżetowe
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów reformy jest propozycja odgórnego uregulowania wynagrodzeń. Minister Jolanta Sobierańska-Grenda zaproponowała wprowadzenie maksymalnej stawki godzinowej dla lekarzy w publicznej ochronie zdrowia – do 240 zł brutto. Jak informuje Wirtualna Polska, to właśnie rosnące wydatki na personel stanowią dla wielu placówek duże obciążenie.
W wielu szpitalach wydatki na wynagrodzenia pochłaniają od 60 do nawet 80 proc. całego budżetu. Wprowadzenie limitu płac to jednak tylko część planu. Resort chce również powiązać poziom wynagrodzeń z kondycją finansową placówek. Zgodnie z propozycją wydatki na pensje nie będą mogły przekraczać od 60 proc. do 80 proc. całkowitego budżetu szpitala.
Co ważne, zmiany mają objąć również placówki prywatne realizujące kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia.
– Ale nie możemy udawać, że system jest wolny od wad – tłumaczyła minister Jolanta Sobierańska-Grenda, wskazując na konieczność natychmiastowych korekt.
Ministerstwo zamierza również ściślej kontrolować finanse szpitali, co potwierdził prezes NFZ Filip Nowak. Przyznał, że planowane zmiany mogą wywołać duże kontrowersje.
– Musimy zapanować nad kosztami wynagrodzeń, osobowymi, które są głównymi kosztami funkcjonowania większości szpitali. Ja rozumiem, że to będzie duży szok dla wielu osób, które zarabiały niebagatelne kwoty, o których czytamy w gazecie. Jesteśmy jednak przekonani, że to jest tylko wierzchołek góry lodowej – ocenił urzędnik.
Koniec z pośrednikami i wysokie kary
Aby uszczelnić system, rząd zamierza wprowadzić całkowity zakaz zawierania przez szpitale umów z podmiotami pośredniczącymi. Zmiany obejmą przede wszystkim zewnętrzne spółdzielnie oraz spółki lekarskie, które do tej pory dostarczały personel do placówek na dotychczasowych zasadach. Wszyscy medycy mają zostać objęci obowiązkiem zatrudnienia na co najmniej pół etatu w jednym konkretnym szpitalu.
Oprócz tego lekarze będą musieli uzyskać zgodę dyrektora macierzystego szpitala na podjęcie dodatkowego zatrudnienia w innym miejscu.
Ministerstwo chce również wprowadzić wysokie kary finansowe za przypadki dyskryminacji pacjentów. Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta przewiduje sankcje dla placówek sięgające nawet 1 mln zł.
Na tym jednak zmiany się nie kończą. Oprócz milionowych kar dla placówek nowelizacja przewiduje również sankcje do 200 tys. zł nakładane bezpośrednio na kierownika placówki. Co istotne, dyrektor będzie mógł dochodzić zwrotu tej kwoty od pracownika odpowiedzialnego za naruszenie przepisów.
Informatyzacja na horyzoncie
Pakiet zmian przewiduje również informatyzację systemu, która ma ułatwić zarządzanie ruchem pacjentów. Do końca 2026 roku ma zostać wdrożona Centralna e-Kolejka na zabiegi planowe. Rozwiązanie pozwoli pacjentom na bieżąco sprawdzać czas oczekiwania oraz miejsce w kolejce.
Z kolei do końca 2027 roku wdrożona zostanie Centralna e-Rejestracja obejmująca początkowo 39 specjalizacji medycznych. Resort liczy, że nowe rozwiązania ograniczą blokowanie terminów wizyt i ułatwią pacjentom dostęp do świadczeń.
Reforma pod presją czasu
Przyspieszenie prac nad reformą zbiegło się z oczekiwaniami premiera Donalda Tuska. Przed weekendem poprzedzającym 9 lipca 2026 roku szef rządu zapowiedział rozliczenie efektów działań Ministerstwa Zdrowia, stawiając przed minister Jolantą Sobierańską-Grendą jasne oczekiwania dotyczące przygotowania planu zmian.
Konferencja prasowa i przedstawienie propozycji reform były odpowiedzią resortu na te oczekiwania. Choć środowisko medyczne i opozycja pozostają sceptyczne wobec planów, na scenie politycznej pojawiają się także głosy poparcia. Stanisław Krupiński z KO ocenił pakiet jako najlepszą reformę ochrony zdrowia w Polsce od lat.
Z kolei ekonomistka Alicja Defratyka sugeruje, że dla części krytyków ważniejsze od meritum jest samo atakowanie rządu. Krytycznie do propozycji odniósł się natomiast m.in. Zbigniew Kuźmiuk z PiS, który nazwał działania gabinetu Donalda Tuska „teatrem dla naiwnych”. Zastrzeżenia zgłosili również politycy partii Razem.
Środowisko medyczne krytykuje propozycje
Sami lekarze widzą w nowym pakiecie więcej zagrożeń niż korzyści dla systemu. Były minister zdrowia Marek Balicki skrytykował propozycje za brak konkretów oraz jasnego planu wdrożenia. W jego opinii przedstawiony pakiet jest niespójny i nie rozwiązuje strukturalnych problemów ochrony zdrowia.
Krytycznie ocenił go również szef samorządu lekarskiego Łukasz Jankowski. Zarzucił, że przedstawione propozycje są tożsame z rozwiązaniami prezentowanymi przez resort już w październiku 2025 roku. Argumentację prezesa samorządu oraz narastające niezadowolenie lekarzy szeroko opisała „Rzeczpospolita”.
Najwięcej kontrowersji wzbudziła jednak zapowiedź wprowadzenia limitu wynagrodzeń i maksymalnej stawki godzinowej. Piotr Pisula z Naczelnej Izby Lekarskiej ostrzegł, że rozwiązanie może szczególnie uderzyć w szpitale powiatowe. Jego zdaniem ograniczenie możliwości negocjowania stawek może sprawić, że część lekarzy zrezygnuje z dyżurów w mniejszych miejscowościach.
Kluczowe znaczenie dla dalszych losów reformy może mieć czwartkowe spotkanie przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia z Naczelną Radą Lekarską. Rozmowy zaplanowano na 9 lipca o godzinie 11.00. To właśnie podczas nich mogą zapaść decyzje dotyczące ostatecznego kształtu proponowanych zmian.
rd
fot. Jacek Dominski/REPORTER N/z: Jolanta Sobieranska-Grenda




Komentarze
Pokaż komentarze (75)