Szukali Bandery w biurze Ukrainki. Teraz grozi im więzienie

Redakcja Redakcja Przestępczość Obserwuj temat Obserwuj notkę 47
Prokuratura i policja zareagowały na antyukraiński incydent, do którego doszło w siedzibie poznańskiego uniwersytetu. Dwóch mężczyzn, którzy próbowali wtargnąć do biura obywatelki Ukrainy, zostało zatrzymanych przez funkcjonariuszy. Postawiono im zarzuty zniesławienia z artykułu 212.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty poznańska prokuratura postawiła zatrzymanym mężczyznom.
  • Ile wynosi maksymalny wymiar kary za czyny zarzucane podejrzanym.
  • Dlaczego śledczy oskarżyli kolejne dwie osoby o szerzenie nienawiści w internecie.
  • Czego dotyczyła interwencja poselska skierowana do władz uniwersytetu.

Zarzuty za pomówienia i nienawiść

Policjanci w Poznaniu zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 47 i 41 lat w związku z zajściem na Uniwersytecie Ekonomicznym. Jak przekazali śledczy, obaj sprawcy usłyszeli już zarzuty. Śledczy postawili im zarzuty zniesławienia na podstawie artykułu 212 Kodeksu karnego. Obejmują one bezpodstawne pomówienie kobiety o prowadzenie działalności „mieszającej strukturę etniczną”. Podejrzani odpowiedzą przed sądem również za opublikowanie w sieci nagrania z całego zajścia. Materiał ten w ocenie organów ścigania mógł poniżyć pokrzywdzoną oraz bezpośrednio narazić jej firmę na utratę zaufania. Zatrzymanym mężczyznom grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.


Zgodnie z informacjami śledczych podejrzani konsekwentnie nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak odniósł się do wyjaśnień składanych przez oskarżonych w toku przesłuchań. – Jeden oświadczył, że udał się na uniwersytet. Mężczyzna twierdził, że chciał sprawdzić, czy wynajmowane są na nim pomieszczenia firmie, która sprowadza cudzoziemców do pracy – zrelacjonował przebieg rozmowy przedstawiciel prokuratury.

Przebieg incydentu i nowe śledztwo

Zdarzenie miało miejsce 3 lipca przed biurem firmy ProLegalization. Lokal mieści się w budynku Collegium Altum i jest prowadzony przez obywatelkę Ukrainy. Dwóch mężczyzn próbowało nieuprawnienie wtargnąć do przestrzeni biurowej, stanowczo żądając wpuszczenia do środka. Napastnicy przedstawiali się jako „obywatele RP” i twierdzili, że przeprowadzają społeczną kontrolę. Domagali się rygorystycznego zweryfikowania stosunku pracowników do Stepana Bandery oraz Romana Szuchewycza. Pytali również natarczywie, dlaczego działalność jest prowadzona w Polsce

. – Wiemy, że Ukraina w tej chwili jest wrogo nastawiona do Polski i chcemy zobaczyć, jak to wygląda u pani – powiedział w trakcie zajścia jeden z Polaków. Całe zdarzenie zostało przez sprawców zarejestrowane. Gotowy materiał wideo bardzo szybko opublikowano w mediach społecznościowych.


Prokuratura dodatkowo postawiła zarzuty nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym dwóm kolejnym mężczyznom. Nowe oskarżenia mają bezpośredni związek z ich komentarzami zamieszczonymi pod filmem z incydentu.

Środki zapobiegawcze i interwencja poselska

Wobec podejrzanych prokuratorzy zastosowali adekwatne środki zapobiegawcze. Zdecydowano o objęciu obu mężczyzn stałym dozorem policyjnym. Ma to zagwarantować ich stawiennictwo na wezwania i prawidłowy tok prowadzonego śledztwa. Otrzymali oni również bezwzględny zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej obywatelki Ukrainy. Wydany nakaz obejmuje zakaz fizycznego kontaktu, a także zakaz jakiegokolwiek innego komunikowania się z kobietą. Wydarzenia na terenie uczelni wywołały reakcję na szczeblu politycznym.

W sprawie interweniowała Joanna Scheuring-Wielgus, która skierowała oficjalne pismo do władz Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Parlamentarzystka domagała się wyjaśnień dotyczących reakcji ochrony obiektu oraz obowiązujących procedur bezpieczeństwa.

Polityczne tło i stanowisko ministerstwa

Sprawa zyskała dodatkowy wymiar, gdy media przeanalizowały tożsamość napastników. Mężczyźni, którzy próbowali wejść do biura, zostali szybko zidentyfikowani w przestrzeni publicznej. Ustalono, że są to aktywiści powiązani z partią KORWiN. Dziennikarze zwrócili uwagę na ich bliskie relacje ze środowiskami Janusza Korwin-Mikkego oraz Grzegorza Brauna. Działania na uniwersytecie wpisują się w narrację często pojawiającą się w tych konkretnych kręgach. Nagłaśnianie incydentu w sieci wpisywało się w szersze działania antyukraińskie.


Na prokuratorskie zatrzymania zareagowały najwyższe władze państwowe. Głos zabrał Marcin Kierwiński, pełniący funkcję ministra spraw wewnętrznych i administracji. Odniósł się do sprawy za pośrednictwem mediów społecznościowych. Zapowiedział on zdecydowane reakcje policji na wszelkie przypadki nękania obywateli innych państw. Podkreślił konieczność ścigania osób podszywających się pod urzędników.

– W związku z incydentem na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu policjanci zatrzymali dwie osoby. Nie ma zgody na nienawiść i agresję. W tego typu przypadkach Polska Policja będzie reagować zdecydowanie – przekazał minister. 

red

Fot: Policja

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj47 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (47)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo