Strzały na granicy polsko-białoruskiej
Do zdarzenia doszło w marcu 2024 roku na Podlasiu, w rejonie Dubicz Cerkiewnych. Według ustaleń śledczych Karol S. oddał 12 strzałów z broni służbowej w kierunku grupy, w której znajdowało się 10 nielegalnych migrantów, dwóch funkcjonariuszy Straż Graniczna oraz dwóch żołnierzy. Na szczęście nikt z polskiej strony nie został ranny. Trzy pociski odbiły się rykoszetem, a pozostałe przeleciały obok ludzi znajdujących się w pobliżu.
Według relacji służb sytuacja na granicy była bardzo napięta. Migranci mieli sforsować zabezpieczenia przy użyciu lewarka i drabin, a wobec funkcjonariuszy używano kamieni i konarów drzew. Polskie służby odpowiadały gazem łzawiącym.
Prokuratura postawiła zarzuty żołnierzowi
Po incydencie żołnierz został zatrzymany, a prokuratura oskarżyła go o przekroczenie uprawnień i narażenie życia innych osób. Śledczy wskazywali, że oddane strzały mogły stanowić realne zagrożenie. Sam Karol S. tłumaczył jednak, że działał zgodnie z procedurami i oddawał strzały alarmowe.
Podczas procesu przekonywał, że chciał zaalarmować sąsiednie posterunki i powstrzymać migrantów przed dalszym forsowaniem granicy. – Wojsko Polskie, stój! – miał krzyczeć podczas interwencji. Obrońcy byłego żołnierza argumentowali przed Sądem Garnizonowym w Lublinie, że Karol S. działał w warunkach ogromnego stresu i realnego zagrożenia. Tłumaczyli również, że żaden z pocisków nie trafił człowieka, a oskarżony był wyszkolonym strzelcem.
– Wszystkie strzały były alarmowe, ostrzegawcze, miały wesprzeć działania funkcjonariuszy i powstrzymać migrantów przed sforsowaniem granicy – mówił adwokat oskarżonego. Według obrony żołnierz działał zgodnie z wyuczonymi procedurami i tzw. "pamięcią mięśniową”.
Wyrok: uniewinnienie
27 maja sąd wydał wyrok i uniewinnił byłego żołnierza. W ustnym uzasadnieniu sędzia podkreślił, że Karol S. był bardzo dobrym strzelcem i gdyby chciał kogokolwiek zranić, zrobiłby to bez problemu.
– Po to dostał broń, żeby bronić ojczyzny. W innym wypadku powinien dostać pistolet hukowy. Oskarżony jest doskonałym strzelcem. Gdyby chciał, trafiłby kogoś. Ale nie zrobił tego, strzelał na postrach – uzasadniał sąd.
W trakcie procesu obrońcy wskazywali również, że cała sytuacja miała ogromny wpływ na życie Karola S. Mężczyzna od dziecka marzył o służbie wojskowej, jednak po postawieniu zarzutów musiał odejść z armii i wyjechać za granicę.
Fot. Granica polsko-białoruska/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (28)