Odpierał atak imigrantów na granicy. Jest wyrok ws. żołnierza

Redakcja Redakcja Wojsko Obserwuj temat Obserwuj notkę 28
Sąd Garnizonowy w Lublinie uniewinnił byłego żołnierza 1 Warszawskiej Brygady Pancernej oskarżonego o oddanie strzałów podczas incydentu na granicy polsko-białoruskiej. Sprawa dotyczy wydarzeń z marca 2024 roku w okolicach Dubicz Cerkiewnych, gdzie 25-letni Karol S. użył broni służbowej wobec grupy migrantów forsujących granicę. O przekroczenie uprawień oskarżała go prokuratura. - Po to dostał broń, żeby bronić ojczyzny - stwierdził sędzia w trakcie procesu.

Strzały na granicy polsko-białoruskiej

Do zdarzenia doszło w marcu 2024 roku na Podlasiu, w rejonie Dubicz Cerkiewnych. Według ustaleń śledczych Karol S. oddał 12 strzałów z broni służbowej w kierunku grupy, w której znajdowało się 10 nielegalnych migrantów, dwóch funkcjonariuszy Straż Graniczna oraz dwóch żołnierzy. Na szczęście nikt z polskiej strony nie został ranny. Trzy pociski odbiły się rykoszetem, a pozostałe przeleciały obok ludzi znajdujących się w pobliżu.

Według relacji służb sytuacja na granicy była bardzo napięta. Migranci mieli sforsować zabezpieczenia przy użyciu lewarka i drabin, a wobec funkcjonariuszy używano kamieni i konarów drzew. Polskie służby odpowiadały gazem łzawiącym. 


Prokuratura postawiła zarzuty żołnierzowi

Po incydencie żołnierz został zatrzymany, a prokuratura oskarżyła go o przekroczenie uprawnień i narażenie życia innych osób. Śledczy wskazywali, że oddane strzały mogły stanowić realne zagrożenie. Sam Karol S. tłumaczył jednak, że działał zgodnie z procedurami i oddawał strzały alarmowe.

Podczas procesu przekonywał, że chciał zaalarmować sąsiednie posterunki i powstrzymać migrantów przed dalszym forsowaniem granicy. – Wojsko Polskie, stój! – miał krzyczeć podczas interwencji. Obrońcy byłego żołnierza argumentowali przed Sądem Garnizonowym w Lublinie, że Karol S. działał w warunkach ogromnego stresu i realnego zagrożenia. Tłumaczyli również, że żaden z pocisków nie trafił człowieka, a oskarżony był wyszkolonym strzelcem.

– Wszystkie strzały były alarmowe, ostrzegawcze, miały wesprzeć działania funkcjonariuszy i powstrzymać migrantów przed sforsowaniem granicy – mówił adwokat oskarżonego. Według obrony żołnierz działał zgodnie z wyuczonymi procedurami i tzw. "pamięcią mięśniową”. 


Wyrok: uniewinnienie

27 maja sąd wydał wyrok i uniewinnił byłego żołnierza. W ustnym uzasadnieniu sędzia podkreślił, że Karol S. był bardzo dobrym strzelcem i gdyby chciał kogokolwiek zranić, zrobiłby to bez problemu.

– Po to dostał broń, żeby bronić ojczyzny. W innym wypadku powinien dostać pistolet hukowy. Oskarżony jest doskonałym strzelcem. Gdyby chciał, trafiłby kogoś. Ale nie zrobił tego, strzelał na postrach – uzasadniał sąd. 

W trakcie procesu obrońcy wskazywali również, że cała sytuacja miała ogromny wpływ na życie Karola S. Mężczyzna od dziecka marzył o służbie wojskowej, jednak po postawieniu zarzutów musiał odejść z armii i wyjechać za granicę.  


Fot. Granica polsko-białoruska/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj28 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo