Co miało powstać w Zaniemyślu
IB Iberdigest, spółka z sektora drobiarskiego obecna w ponad 40 krajach, planowała w Zaniemyślu kompleks przemysłowo, energetyczny na słabo wykorzystywanym dotąd terenie rolniczym. Projekt zakładał współpracę z partnerem krajowym i obszar przekraczający 80 hektarów. Szacowane nakłady inwestorskie miały siegnąć to ponad 300 mln euro.
W skład inwestycji miał wejść zakład przetwórstwa drobiu, zaplecze magazynowe i chłodnicze oraz własne źródła energii. Na terenie zaplanowano instalację do produkcji biometanu i elektrownie fotowoltaiczne, co miało zapewnić obiektowi znaczną niezależność energetyczną. Część przemysłową uzupełniać miała infrastruktura logistyczna, zaplecze hotelowo, konferencyjne oraz działalność rekreacyjna związana między innymi z hodowlą koni.
Miejsca pracy i wpływy do budżetu
Według inwestora bezpośrednie zatrudnienie objęłoby kilkaset osób. Po uwzględnieniu efektów pośrednich w usługach, transporcie i budownictwie liczba beneficjentów mogłaby przekroczyć 500 osób. Do tego dochodzą wpływy podatkowe, przede wszystkim z podatku od nieruchomości oraz z CIT, PIT i VAT, które przy projekcie tej skali stanowiłyby trwały składnik budżetu gminy.
Przedstawiciele spółki wskazują też, że zakład stworzyłby lokalny rynek zbytu dla okolicznych gospodarstw rolnych oraz dałby pracę firmom wykonawczym i usługowym z regionu. Skala przedsięwzięcia jest przy tym duża w stosunku do wielkości samej gminy.
Spór, który zatrzymał projekt
Sprawa stała się osią konfliktu między dwiema wizjami rozwoju gminy. Pierwsza zakłada zachowanie dotychczasowego, rolniczego charakteru terenu. Druga przewiduje przeznaczenie gruntów o niskiej produktywności na cele przemysłowe. Deklarowana początkowo otwartość władz ustąpiła miejsca decyzjom, które realnie zablokowały projekt. Przyjęte regulacje, choć formalnie nie dotyczyły konkretnej inwestycji, uniemożliwiły jej realizację na tym terenie. Wątpliwości pogłębił brak przejrzystego dialogu między inwestorem a mieszkańcami.
Inwestor opisuje zmianę nastawienia samorządu
"Początkowa otwartość Burmistrza Zaniemyśla pana Grzegorza Grali i części radnych była dla nas jasnym sygnałem, że wybrana przez nas lokalizacja jest słuszna."= mówi Mieczysław Naworol, przedstawiciel inwestora. "Kilka miesięcy później, gdy szczegółowo przedstawiliśmy nasze plany, sytuacja, z niewiadomych dla nas powodów, zmieniła się o 180 stopni. Z projektu o znaczeniu strategicznym dla budżetu gminy i szans na rozwój została w zasadzie duża niewiadoma. Traci gmina, tracą mieszkańcy."
Redakcja Salon24 dwukrotnie skierowała do burmistrza Grzegorza Grali pytania dotyczące inwestycji. Do czasu publikacji materiału odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Pytania obejmowały między kondycję finansową gminy, poziom inwestycji na tle sąsiednich samorządów, plany budowy obwodnicy Zaniemyśla, działania wobec odpływu młodych mieszkańców oraz konkretne rozwiązania mające zwiększyć atrakcyjność inwestycyjną gminy.
Ryzyko relokacji
Przedłużające się procedury, brak jednomyślności w samorządzie i rozbieżne wizje rozwoju zwiększają prawdopodobieństwo przeniesienia projektu gdzie indziej. Dla spółki alternatywne lokalizacje są realną opcją, szczególnie tam, gdzie procedury administracyjne i nastawienie władz są bardziej przewidywalne. Jeśli inwestor wybierze inną gminę, Zaniemyśl straci nie tylko potencjalne wpływy do budżetu, ale też mieszkańcy dalej będą czekać na inwestycje, w tym na od dawna wyczekiwaną obwodnicę miasta.
Mateusz Pacak






Komentarze
Pokaż komentarze (13)