Nawrocki wybrał I Prezesa Sądu Najwyższego. Były szef BBN: "Karol, popełniłeś błąd"

Redakcja Redakcja Sądownictwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 36
I Prezesem SN na najbliższe sześć lat będzie przewodniczący Izby Karnej Sądu Najwyższego, Zbigniew Kapiński. Taką decyzję podjął prezydent Karol Nawrocki. Kandydatura Kapińskiego wzbudzała emocje u obu stron politycznego sporu. Dla rządzących i Waldemara Żurka to przykład neosędziego, którego słynna uchwała o nieprawidłowym mianowaniu Prokuratora Krajowego została zignorowana. Prawica - w tym prof. Sławomir Cenckiewicz - wypomina Kapińskiemu uniewinnienie Lecha Wałęsy w procesie lustracyjnym.

Karol Nawrocki wybrał Zbigniewa Kapińskiego

W poniedziałek Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta RP, poinformował na konferencji prasowwej, że Karol Nawrocki skorzystał z uprawnień wynikających z art. 183 ust. 3 Konstytucji RP i wybrał nowego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego spośród pięciu kandydatów wskazanych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.

Zbigniew Kapiński obejmie funkcję 27 maja 2026 roku. Kadencja Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego trwa sześć lat. Rzecznik prezydenta podkreślił, że nowy szef SN ma ponad 30-letnie doświadczenie zawodowe. Służbę sędziowską rozpoczął na początku lat 90., przez wiele lat był związany z sądami apelacyjnymi, a od 2022 roku orzeka w Sądzie Najwyższym. Rok później został Prezesem Izby Karnej SN. 


Kim jest Zbigniew Kapiński?

Zbigniew Kapiński specjalizuje się przede wszystkim w prawie karnym i procedurze karnej. Jest autorem publikacji naukowych, prowadził szkolenia dla sędziów, prokuratorów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Według Rafała Leśkiewicza kierowana przez niego Izba Karna Sądu Najwyższego rozpatruje rocznie blisko cztery tysiące spraw kasacyjnych, co czyni ją jedną z najbardziej obciążonych izb SN.

Rzecznik prezydenta zaznaczył również, że Kapiński otrzymał największe poparcie podczas głosowania Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego.

Odwołanie Dariusza Barskiego i uchwała Sądu Najwyższego

Podczas konferencji Rafał Leśkiewicz przypomniał także uchwałę Izby Karnej Sądu Najwyższego z września 2024 roku dotyczącą Dariusza Barskiego. Sąd Najwyższy uznał wówczas, że decyzja ministra sprawiedliwości Adama Bodnara dotycząca stwierdzenia nieskuteczności powołania Barskiego została podjęta bez wystarczającej podstawy prawnej. - W uchwale także wskazano, że przywrócenie Dariusza Barskiego do służby w 2022 roku było skuteczne i zgodne z zobowiązującymi przepisami - tłumaczył Leśkiewicz. 

Rzecznik Nawrockiego ocenił, że to właśnie Zbigniew Kapiński miał jako jeden z pierwszych sprzeciwić się "łamaniu praworządności przez obecny rząd”. Z kolei dla "Iustitii" i resortu sprawiedliwości sędzia Kapiński został wadliwie powołany, bo SN formalnie nie istnieje zgodnie z wymogami prawa europejskiego i jest "neosędzią". 

Wrócił temat Lecha Wałęsy i "Bolka”. Cenckiewicz ostro o Kapińskim

W trakcie konferencji rzecznik prezydenta odniósł się także do medialnych komentarzy dotyczących wyroku Sądu Apelacyjnego z 2000 roku w sprawie oświadczenia lustracyjnego Lecha Wałęsy. W składzie sądu znajdował się wówczas także Zbigniew Kapiński. Sąd oczyścił Wałęsę, mimo że miał dokumenty potwierdzające fakt współpracy byłego prezydenta z SB w latach 1970-1976. 

Rafał Leśkiewicz stwierdził, że obecnie "nie ma żadnych wątpliwości”, iż Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Bolek”. Dodał jednak, że w 2000 roku sąd nie dysponował wszystkimi dokumentami archiwalnymi, które znane są dziś, m.in. dzięki działaniom Instytutu Pamięci Narodowej. 

Takie tłumaczenia nie przekonują badacza dziejów najnowszych, Sławomira Cenckiewicza. Historyk jest autorem publikacji "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii", która na kilkuset stronach omówiła donosy TW "Bolka", historię gdańskiej "Solidarności", a także okres prezydentury, w czasie której noblista posiadł dokumenty z teczki SB poza oficjalnym obiegiem.    


"Popełniłeś straszny błąd" 

- Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu. Uzasadnienie, które dałeś tej złej decyzji ws. powołania sędziego Kapińskiego na Pierwszego Prezesa SN, a w które ubrałeś w dodatku byłego pracownika IPN Rafała Leśkiewicza, który zna sprawę Wałęsy jak rzadko kto, jest piramidalnym kłamstwem - rozpoczął swój wpis były szef BBN. 

- Postępowanie sądowe z 2000 r. i to, co z materialem dowodowym w sprawie agenturalnej przeszłości Wałęsy uczynił skład orzekający, w którym był sędzia Zbigniew Kapiński, było złamaniem prawa (co uzasadnił później sędzia Kauba) i pogwałceniem wszelkich zasad sądowej rzetelności.

Sąd posiadał w 2000 r. dowody, by uznać Wałęsę za agenta. Miał też całość sprawy prokuratorskiej ukazującej rolę lustrowanego Wałęsy i jednego z kluczowych jego świadków w procesie lustracyjnym (Gromosław Czempiński) w akcji kradzieży dokumentów „Bolka” w latach 1992-94, ale je ukrył mimo protestów zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego - sędziego Kauby! A potem sąd skłamał po wielokroć w uzasadnieniu orzeczenia z 11 sierpnia 2000 r. Wieńczy to straszne kłamstwo sądowe na koniec orzeczenia:

„Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne. Co więcej, można w oparciu o całokształt zgromadzonych w sprawie materiałów operacyjnych, archiwalnych i innych dokumentów (art. 31 ustawy) stwierdzić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że nie istniały pierwotne dokumenty potwierdzające, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem byłej Służby Bezpieczeństwa PRL” - przypomniał Cenckiewicz. 

- Wobec tej kłamliwej bredni nie było zdania odrębnego sędziego Kapińskiego, była za to pełna na tamten czas wiedza i determinacja by uratować Wałęsę przed „Bolkiem” i zarzutem, że usunął dowody we własnej sprawie. Tłumaczyć dziś, że wówczas nic się nie stało a Polska w 2026 r. musi mieć za „pierwszego sędziego” Rzeczpospolitej, kogoś kto dopuścił się takiego kłamstwa jak Kapiński - jest zwyczajnie niegodne i dla Polski bardzo złe. A dla mnie przykre, choć to akurat nie aż tak istotne - zaznaczył Cenckiewicz. 

- Piszę o tym publicznie, bo decyzja Prezydenta RP jest publiczna, kłamstwo które jej towarzyszy jest publiczne i musi być napiętnowane, a sprawa Wałęsy i jego sądowych pomagierów jest tyleż publiczna, co „moja” - podsumował historyk. 


Kandydaturę sędziego Kapińskiego z powodu historii procesu lustracyjnego Wałęsy krytykował Jarosław Kaczyński. Prezes PiS w weekend dał do zrozumienia, że nie wyobraża sobie wyboru prezesa Izby Karnej SN na stanowisko I Prezesa SN. Kandydaturę Kapińskiego wspierała za to ustępująca I Prezes SN, prof. Małgorzata Manowska.   


Fot. Zbigniew Kapiński, nowy I Prezes Sądu Najwyższego z aktem nominacji od prezydenta Karola Nawrockiego/KPRP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj36 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo