Zbigniew Kapiński o nominacji od prezydenta
We wtorek w siedzibie Sądu Najwyższego odbyła się konferencja prasowa z udziałem Zbigniewa Kapińskiego. Nowy I prezes SN zapowiedział, że funkcję obejmie oficjalnie następnego dnia. – To jest ogromny zaszczyt, ale jeszcze większy obowiązek i traktuję to jako odpowiedzialność – powiedział.
Kapiński zaznaczył, że kierowanie całym Sądem Najwyższym oznacza znacznie większą odpowiedzialność niż zarządzanie pojedynczą izbą.
"Nigdy nie byłem związany z żadną opcją polityczną”
Nowy I prezes Sądu Najwyższego odniósł się również do krytyki i sporów wokół jego nominacji. Sędzia argumentował, iż fakt, że jego kandydatura spotkała się ze sprzeciwem różnych środowisk politycznych, ma świadczyć o jego niezależności. – To tylko świadczy o tym, że jako sędzia z 30-kilkuletnim stażem nigdy nie byłem związany z żadną opcją polityczną – ocenił.
Kapiński zapewnił także, że będzie bronił niezależności Sądu Najwyższego i nie dopuści do wpływu polityków na działalność instytucji. – Będę bronił w sposób jednoznaczny Sądu Najwyższego, żeby był niezależny, żeby politycy bez względu na opcję polityczną nie mieli najmniejszego wpływu. Takie jest moje credo – powiedział.
Kapiński o polityce i praworządności
Nowy szef SN podkreślał podczas konferencji, że prawo nie może być interpretowane w zależności od aktualnej sytuacji politycznej. – Mamy jedną konstytucję, jedno państwo i powtarzam: jeżeli będziemy niszczyć własne instytucje, będziemy się kłócić, istnieje realna groźba utraty własnego państwa – mówił.
Jego deklaracje dotyczące niezależności sądów pojawiły się w momencie trwającego od lat sporu politycznego wokół reform wymiaru sprawiedliwości i statusu części sędziów Sądu Najwyższego. Kapiński należy do grona, które uważa podział sędziów na "starych" i "neo" za szkodliwy dla polskiego państwa. Sam jest uważany za neosędziego przez polityków koalicji rządzącej i część "starych" sędziów, nominowanych i awansowanych przed 2017 rokiem.
Podczas konferencji obecna była także ustępująca I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska. Zbigniew Kapiński wręczył jej bukiet kwiatów i podziękował za lata pracy. – Bardzo Ci serdecznie dziękuję za to wszystko. Życzę jako sędziemu dużo zdrowia i korzystania z wolności od prezesowania – mówił.
Karol Nawrocki kontra podzielony PiS
Informację o nominacji przekazał wcześniej Pałac Prezydencki. Karol Nawrocki wybrał Zbigniewa Kapińskiego spośród pięciu kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego. Prezydent wskazywał na doświadczenie orzecznicze Kapińskiego oraz jego sprzeciw wobec "łamania praworządności przez obecny rząd”.
Decyzja prezydenta wywołała krytyczne reakcje części środowiska prawicowego. Były szef BBN Sławomir Cenckiewicz napisał w serwisie X, że nominacja jest "strasznym błędem” ze względu na proces lustracyjny Lecha Wałęsy sprzed 26 lat i to, że Kapiński milczał w tej sprawie aż do nominacji na I Prezesa SN. Krytycznie wypowiedział się również prezes PiS Jarosław Kaczyński. Część polityków formacji opozycyjnej broni kandydatury Kapińskiego.
Sam sędzia w poniedziałek we wPolsce24 tłumaczył, że nie miał takiej wiedzy, jak Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk w 2008 roku, dlatego nie wniósł zdania odrębnego w procesie lustracyjnym, a teczkę TW "Bolka" trzymał w swoim domu Czesław Kiszczak.
Fot. Zbigniew Kapiński, I Prezes SN/East News
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (16)