Komisja ds. pedofilii w Kościele katolickim powstaje w 2026 roku. Pierwsze głośne przypadki nadużyć seksualnych duchownych opisywała polska prasa już w 2002 roku. Rachunek jest prosty: to ponad dwadzieścia lat odkładania systemowego rozliczenia na później.
Episkopat zapowiedział, że komisję stworzą niezależni eksperci, a jej prace potrwają trzy lata, z możliwością przedłużenia. Kandydata na przewodniczącego ma wskazać abp Wojciech Polak, delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Ten sam Wojciech Polak, który w 2013 roku jako sekretarz generalny Episkopatu mówił po pierwszym oficjalnym „przepraszamy" od biskupów: „Jest to chyba najsłabiej, co można powiedzieć".
Słowa okazały się prorocze, choć nie w tym sensie, w jakim były wypowiedziane.
Niezależność na papierze
Kluczowe pytanie brzmi: czy komisja będzie naprawdę niezależna? Publicysta Tomasz Terlikowski nie pozostawia złudzeń. Jeżeli komisja nie otrzyma dostępu do wszystkich dokumentów i nie będzie mogła wzywać na przesłuchania biskupów i biskupów seniorów, jej możliwości będą bardzo ograniczone. „Będzie to komisja z cyklu «niepamięć i beztroska»" — ocenił Terlikowski w rozmowie z PAP.
To kwestia fundamentalna. Kościół nie jest podmiotem podległym państwu. Żadna ustawa nie zmusi biskupa do stawienia się przed kościelną komisją. Jeśli hierarchowie sami nie zadecydują o pełnej transparentności, komisja może okazać się kolejnym ćwiczeniem wizerunkowym.
Dwie dekady skandali
Historia pedofilii w polskim Kościele to nie jest historia kilku jednostkowych przypadków. To chronologia systematycznego zamiatania problemu pod dywan.
W lutym 2002 roku „Rzeczpospolita" opisała sprawę metropolity poznańskiego arcybiskupa Juliusza Paetza. Niedługo po publikacji musiał odejść ze stanowiska. W tym samym roku reżyser Andrzej Saramonowicz opisał na łamach „Przekroju" własne doświadczenia z molestowaniem przez duchownego.
W 2010 roku podobnych spraw sądowych było kilka. Ksiądz Grzegorz K. po nieprawomocnym wyroku za molestowanie nadal pełnił funkcję proboszcza na warszawskim Tarchominie.
Przełomem, który wymusił na Episkopacie pierwsze publiczne „przepraszamy", była dopiero sprawa nuncjusza apostolskiego abpa Józefa Wesołowskiego, odwołanego w 2013 roku ze stanowiska w związku z oskarżeniami o pedofilię. Watykański dyplomata, wydalony następnie ze stanu duchownego, zmarł nagle w 2015 roku, tuż przed własnym procesem. Interpol poszukiwał wtedy w Polsce jego współpracownika, księdza Wojciecha G. z zakonu michalitów. Ten ostatecznie trafił za kratki za molestowanie nieletnich w Dominikanie i w Polsce, skazany na siedem lat więzienia.
W 2019 roku film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu" obejrzały miliony Polaków. Rok po roku temat wracał, za każdym razem wywołując kolejne przeprosiny i kolejne zapowiedzi systemowych zmian.
Procedury były. Skutków brak
Przez ostatnią dekadę Kościół nie siedział z założonymi rękami, przynajmniej na poziomie dokumentów. Od 2015 roku obowiązują zatwierdzone przez Stolicę Apostolską wytyczne dotyczące postępowania w przypadku oskarżeń o wykorzystanie seksualne małoletnich. Powstały punkty kontaktowe w diecezjach, szkolenia dla duchownych i kleryków, diecezjalni delegaci ds. ochrony dzieci, Centrum Ochrony Dziecka i Fundacja Świętego Józefa KEP.
Skala problemu pozostaje jednak nieznana. Pokrzywdzeni apelowali od lat o rzetelne dane. Zapowiadana w 2014 roku „biała księga pedofilii" z pierwszymi polskimi statystykami przypadków nigdy nie powstała w zapowiedzianej formie.
Atmosferę przez lata kształtowały nie tylko milczenie, ale i słowa hierarchów. W 2013 roku ówczesny przewodniczący KEP abp Józef Michalik komentując przypadki pedofilii powiedział, że nadużycia wyzwalają się, gdy dziecko szuka miłości i „lgnie". Episkopat musiał wydać oświadczenie dystansujące się od tych słów, a rzecznik KEP określił wypowiedź Michalika „lapsusem językowym".
To nie był lapsus językowy. To był symptom.
Komisja diecezjalna szybciej niż ogólnopolska
Warto odnotować, że komisje diecezjalne zaczęły powstawać bez czekania na ogólnopolską inicjatywę. Diecezja sosnowiecka jako pierwsza w Polsce opublikowała w lutym tego roku pierwszą część własnego raportu dotyczącego nadużyć. W listopadzie ubiegłego roku komisja powstała w diecezji łódzkiej. Swoje komisje zapowiadali metropolita częstochowski, krakowski i wrocławski.
Powołanie komisji ogólnopolskiej prawdopodobnie sprawi, że inicjatywy diecezjalne zostaną wchłonięte lub zawieszone.
Komisja Episkopatu ds. pedofilii to krok, który powinien był zostać wykonany lata temu. Pytania o jej faktyczną niezależność i realne uprawnienia pozostają otwarte. Historia ostatnich dwóch dekad uczy jednak, że w tej sprawie słowa bez mechanizmów egzekwowania pozostają jedynie słowami.
Pokrzywdzeni zasługują na więcej niż kolejną komisję z nieokreślonymi kompetencjami.
red.
Fot: Konferencja prasowa po zakończeniu 404. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski/PAP






Komentarze
Pokaż komentarze (30)