Justyna Bazylak Justyna Bazylak
170
BLOG

Premier Sánchez stawia na imigrantów. Co na to Hiszpanie?

Justyna Bazylak Justyna Bazylak Świat Obserwuj temat Obserwuj notkę 12
Pisząc o imigrantach w Europie Zachodniej, coraz częściej spotykam się z zarzutami o sianie niepokoju czy podsycanie niechęci. To wygodna etykieta, która pozwala uniknąć trudnej rozmowy. Problem jednak nie znika tylko dlatego, że przestaniemy o nim mówić. W ciągu ostatnich czterech lat Półwysep Iberyjski doświadcza wyraźnego napływu cudzoziemców, który liczbowo sięga już milionów nowych mieszkańców zasilających system Hiszpanii. Za rządów Pedra Sáncheza odsetek cudzoziemców wzrósł z 12% do 20%.

W połowie kwietnia rozpoczął się proces nadzwyczajnej legalizacji pobytu imigrantów w Hiszpanii. Pod rządami premiera Sáncheza wprowadzono amnestię dla nielegalnych imigrantów. Nowe przepisy weszły w życie 20 kwietnia.

Tego dnia tłumy ludzi ustawiły się w kolejkach do 400 punktów na terenie kraju, aby zalegalizować swój status. W wielu miejscach wybuchły zamieszki. W Madrycie doszło do szturmu ambasady Gambii. Liczba chętnych i czas oczekiwania są tak długie, że dochodzi do bójek i starć. Urzędy pomocy społecznej są przeciążone.

W jednym z wywiadów polityk i aktywistka Virginia Martinez przyznała, że mimo wcześniejszych zapewnień rządu chętnych do skorzystania z legalizacji może być nawet ponad milion przybyszy. Martinez zaznacza, że proces legalizacji został przeforsowany wbrew woli narodu, bez głosowania w parlamencie, a jedynie na podstawie dekretu królewskiego.

Hiszpańska codzienność

Presja wywierana na system ochrony zdrowia, transport publiczny, system edukacji, mieszkalnictwo i wymiar sprawiedliwości powoduje obciążenie usług publicznych i sprawia, że stają się one mniej dostępne nie tylko dla imigrantów, ale także dla Hiszpanów.

Skutki masowej imigracji są odczuwalne w postaci wyższych podatków, niższych płac i obciążenia systemu socjalnego. Przybysze są postrzegani jako osoby w kryzysie, dlatego mają pierwszeństwo w dostępie do mieszkań socjalnych i zasiłków.

Teoria serwowana przez rządy lewicowe o napływie taniej siły roboczej jest iluzją. Zdecydowana większość imigrantów to osoby o niskich kwalifikacjach. Ostatecznie stają się oni beneficjentami systemu, zamiast go zasilać. Raporty pokazują, że stopa bezrobocia wśród imigrantów jest znacznie wyższa niż wśród ludności rdzennej. Obecnie ponad 700 tys. imigrantów jest bezrobotnych.

Ciemna strona imigracji

Jak wskazała Martinez, od 2018 roku obserwuje się wzrost liczby gwałtów, głównie zbiorowych, co – jej zdaniem – przed przybyciem fal imigrantów było w Hiszpanii zjawiskiem niespotykanym. Większość sprawców ma pochodzić z określonego kręgu kulturowego.

Polityk podkreśla, że prawdziwe dane dotyczące skali przestępczości wśród imigrantów są jej zdaniem zniekształcane lub ukrywane. Według niej narracja usprawiedliwiająca masową imigrację w żaden sposób nie odzwierciedla rzeczywistości.

W Kraju Basków 64% zatrzymanych przez policję stanowią obcokrajowcy. Z kolei wśród osadzonych w zakładach penitencjarnych imigranci to 33%, a w grupie poniżej 22. roku życia – aż 56%.

Jaki plan ma premier Sánchez?

Działania Sáncheza stoją w opozycji do woli części społeczeństwa. W przeprowadzonej ankiecie niemal jednogłośnie Hiszpanie uznali nielegalną imigrację za problem państwowy.

Można domyślać się, że premier i jego gabinet – krytykowany przez opinię publicznej – nie cieszą się szerokim poparciem, dlatego pojawiają się interpretacje, że potrzebuje on nowych wyborców, stąd proces legalizacji.

Wybory 2027 i nowy elektorat

Równolegle z trwającym procesem legalizacji trwa proces naturalizacji, którego celem ma być zmiana struktury elektoratu przed kolejnymi wyborami.

W myśl ustawy z 2022 roku o pamięci demokratycznej Hiszpanie, których przodkowie zostali wygnani w trakcie wojny domowej i po jej zakończeniu, mogą ubiegać się o przyznanie obywatelstwa hiszpańskiego. Ustawa ta ma charakter zadośćuczynienia historycznego.

Według polityk Virginii Martinez grupa osób uprawnionych do głosowania powiększy się o wyborców, którzy nie mieszkają na terenie Hiszpanii, nie uczestniczą w systemie podatkowym ani społecznym, a ostatecznie nie ponoszą konsekwencji swoich wyborów politycznych.

Premier wprowadza kolejne osoby do systemu wyborczego. Oczywiste jest, że nowi wyborcy nie oddadzą głosu na partie prawicowe. W imię wdzięczności za uzyskanie legalnego statusu i obywatelstwa będą spłacać dług wdzięczności, kuszeni obietnicą otrzymania mieszkania, świadczeń socjalnych i przywilejów.

Tymczasem zwykli Hiszpanie ciężko pracują, tracąc swoją tożsamość narodową i poczucie bezpieczeństwa.

Jaki los czeka Hiszpanię?

Jeśli ziści się ponury plan premiera Sáncheza i uzyska on poparcie milionów przybyszów, Hiszpanię mogą czekać kolejne lata socjalizmu, postępującej biedy i wzrostu przestępczości. Jak w wywiadzie powiedziała Martinez, podsumowując sytuację w Hiszpanii: „Jesteśmy o krok od utraty wszystkiego, co mamy”.

Zdjęcie pochodzi ze strony www.democrata.es

Bacznie obserwuje świat...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka