Justyna Bazylak Justyna Bazylak
135
BLOG

Rekonkwista w odwrocie, czyli hiszpańskie samounicestwienie

Justyna Bazylak Justyna Bazylak Społeczeństwo Obserwuj notkę 16
W ostatnich dniach pod rządami lewicy w Hiszpanii wprowadzono amnestię dla nielegalnych imigrantów. Nowe przepisy weszły w życie 20 kwietnia i legalizują pobyt tysięcy przybyszów, przyznając im prawo do pobytu i pracy.

Według premiera rządu Pedro Sáncheza to wynik konieczności i sprawiedliwości. Czy jednak jest to sprawiedliwość naturalna? Raczej nie — to bardziej sprawiedliwość społeczna.

840 tysięcy nielegalnych imigrantów — tak podają oficjalne statystyki; nieoficjalnie liczba ta może być nawet dwukrotnie wyższa. Przybysze to w większości młodzi mężczyźni w wieku poborowym, którzy przybyli łodziami z krajów afrykańskich. Dziś rząd hiszpański legalizuje ich pobyt.

Wystarczy, że dana osoba przebywała na terenie Hiszpanii przed 1 stycznia oraz udokumentuje pobyt na terenie kraju przez 5 miesięcy — tym samym otrzyma tymczasowe zezwolenie na pracę, a w przyszłości zapewne stałe, stając się uregulowaną częścią społeczeństwa Półwyspu Iberyjskiego.

To nie pierwszy raz, kiedy Hiszpania przeprowadza programy regularizacji. W latach 1986–2005 w kraju wprowadzono pięć różnych amnestii — również w okresach, gdy władzę sprawowały rządy prawicowe.

Skąd w Hiszpanii tendencja, którą można postrzegać jako samounicestwienie? Otwarcie szeroko wrót państwa i zapraszanie osób przybywających na półwysep z naruszeniem prawa budzi kontrowersje.

Przybysze nie opuszczą Hiszpanii, więc zamiast utrzymywać publiczne przekonanie, że jest tak wielu nielegalnych imigrantów, iż państwo nie kontroluje swojej sytuacji demograficznej, można przyjąć narrację, że osoby te nie są już nielegalne i mogą pozostać, ponieważ tak zdecydowały władze Hiszpanii.

Czy sytuacja wynika z problemów organizacyjnych? A może z wewnętrznych podziałów, ponieważ Hiszpania jest krajem o niejednolitej strukturze narodowej.

Na Półwyspie Iberyjskim istnieją regiony o silnych ruchach niepodległościowych, takie jak Katalonia, która w pewnym momencie próbowała rozpocząć proces secesji poprzez organizację referendum. Podobne dążenia przejawiali także Baskowie. Hiszpania to państwo złożone z regionów o silnej tożsamości lokalnej, pielęgnowanej i często postrzeganej jako odrębna.

Dziś na naszych oczach można odnieść wrażenie, że rekonkwista ulega odwróceniu. W XV wieku Hiszpanie wyparli muzułmanów, którzy przez osiem wieków kontrolowali znaczną część Półwyspu Iberyjskiego. Był to proces, podczas którego chrześcijańskie królestwa stopniowo odzyskiwały ziemie znajdujące się pod panowaniem wyznawców islamu.

Dziś — jak twierdzą niektórzy — wyparci niegdyś przybysze powracają, a Hiszpanie dają im jasny sygnał, że mogą zostać. Osoby, które złamały prawo, przekraczając granice kraju, otrzymują zielone światło, by legalnie pracować oraz wejść do systemu podatkowego i ubezpieczeniowego.

Aż trudno uwierzyć, że Hiszpanie tak szybko zapomnieli o swojej historii. Dziś ten kraj bywa przedstawiany jako przykład wpływu manipulacji — wywoływania poczucia sprawiedliwości, konieczności pomocy i współczucia wobec ludzi z odległych regionów świata. Według takiej interpretacji jest to działanie, które może prowadzić do osłabienia państwa, choć przedstawiane jest jako czynienie dobra.

Pod jednym z filmów na YouTube komentujących sytuację w Hiszpanii można przeczytać między innymi takie komentarze:

„Przodkowie Hiszpanów walczyli przez 781 lat, aby odzyskać swój kraj od przodków ludzi, którym właśnie się poddali.”

Nie sposób nie wyczuć niezgody ludzi wobec działania hiszpańskiego rządu:

„To NIE jest amnestia. Amnestia polega na tym, że przestajesz coś robić i nie zostajesz za to ukarany (ale i tak możesz zostać deportowany… po prostu bez więzienia). Nie dostajesz prawa do dalszego robienia tego samego (w tym przypadku zajmowania Hiszpanii). To jest NAGRADZANIE za przestępczość, a nie tylko brak kary.”

Inny użytkownik dodaje:

„Ludzie nie chcą, żeby to się działo — to nie jest „śmierć przez empatię”, tylko „śmierć przez prezydenta, który robi, co chce, i nic nie może go powstrzymać”. Nikt tego nie chce. Ale mam nadzieję, że w przyszłości będzie lepiej, chociaż najpierw będzie musiało się pogorszyć.”

Kolejny głos:

„Jesteśmy najeżdżani. A nasi politycy do tego doprowadzają. To jest poza wszelką logiką. Oni przygotowują się do wojny. Czy wszyscy są całkowicie ślepi??”

Wielu mogłoby przyznać, że to, co dzieje się w Hiszpanii, nie dotyczy bezpośrednio Polaków. Jednak odpowiedzią na taką tezę mogą być komentarze:

„To jest naprawdę kiepskie podejście. Europejczycy nadal żyją w iluzji, że to, co dotyka ich sąsiadów, nie dotyka ich samych. To, co dotyczy Hiszpanii, dotyczy całej Europy.”

Natomiast inny użytkownik internetu dodaje:

„Takie rzeczy i słabe granice są w rzeczywistości aktem wrogości wobec wszystkich w Europie.”

Czy zatem jesteśmy gotowi na taką przyszłość Zachodu?


Bacznie obserwuje świat...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo