Wyniki wyborów w Bułgarii
Z danych Centralnej Komisji Wyborczej wynika, że za Postępową Bułgarią znalazły się wyraźnie słabsze ugrupowania. Na drugim miejscu uplasowała się koalicja Kontynuujemy Zmiany–Demokratyczna Bułgaria z wynikiem 13,7 proc. - ze stratą ponad 30 pkt proc. do lidera. Trzecie miejsce zajęła partia GERB kierowana przez Bojko Borisow, uzyskując 13,2 proc. głosów.
Do parlamentu mogą wejść także DPS–Nowy Początek, powiązany z Delianem Peewskim (5,9 proc.), oraz nacjonalistyczne ugrupowanie Odrodzenie (4,4 proc.), które przekracza próg wyborczy wynoszący 4 proc.
Rumen Radew - przeciwnik sankcji na Rosję po aneksji Krymu
Wszystko wskazuje na to, że Postępowa Bułgaria może zdobyć co najmniej 121 mandatów w 240-osobowym parlamencie, co oznaczałoby samodzielną większość. To scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się mało realny, biorąc pod uwagę rozdrobnienie sceny politycznej.
Sam Radew podkreśla jednak, że kluczowa będzie stabilność. W pierwszym komentarzu po wyborach zaznaczył, że zrobi wszystko, aby uniknąć kolejnych przedterminowych wyborów, które określił jako "katastrofę dla kraju”.
Zwycięzca wyborów parlamentarnych zanim wszedł do polityki, zrobił karierę w armii. Był pilotem myśliwskim, a następnie dowódcą sił powietrznych Bułgarii. Do polityki Radew trafił stosunkowo późno – w 2016 roku wygrał wybory prezydenckie jako kandydat wspierany przez socjalistów, choć formalnie startował jako niezależny. Urząd prezydenta pełnił przez dwie kadencje, do 2025 roku.
Radew wielokrotnie apelował o dialog z Rosją i unikanie eskalacji. Po rozpoczęciu wojny podkreślał, że konflikt nie ma prostego rozwiązania militarnego. Krytykował też część sankcji oraz dostawy broni dla Ukrainy, argumentując, że mogą one przedłużać konflikt. Bułgarski polityk po aneksji Krymu w 2014 roku uważał, że półwysep należy do Kremla. Apelował też o zniesienie sankcji na Rosję.
Jego pozycja polityczna opierała się na krytyce elit rządzących, walce z korupcją i akcentowaniu znaczenia suwerenności Bułgarii w polityce zagranicznej.
Koniec politycznego chaosu w Bułgarii?
Niedzielne głosowanie było już ósmymi wyborami parlamentarnymi od 2021 roku, z czego aż siedem odbyło się przedterminowo. Taka niestabilność sparaliżowała funkcjonowanie państwa i utrudniła prowadzenie długofalowej polityki. Obecne wyniki wskazują, że nowe Zgromadzenie Narodowe może być znacznie mniej rozdrobnione. Zamiast dziewięciu ugrupowań, jak dotychczas, parlament może składać się z pięciu sił politycznych, z wyraźną dominacją jednego obozu.
To potencjalnie oznacza koniec impasu, choć wiele zależy od ostatecznego podziału mandatów oraz zdolności zwycięzców do utrzymania jedności.
Szczególnie widoczny jest spadek poparcia dla GERB, partii, która przez lata dominowała na bułgarskiej scenie politycznej. Ugrupowanie Bojko Borisowa uzyskuje obecnie wynik na poziomie około 11–14 proc., czyli znacznie słabszy od rekordowego poparcia z 2009 roku. Dla porównania – to właśnie GERB jako ostatnia osiągnęła podobnie wysoki wynik jak obecnie Postępowa Bułgaria.
Fot. Rumen Radev, lider Postępowej Bułgarii/PAP
Red.







Komentarze
Pokaż komentarze (9)