Awantura o papiery ze szpitala. "To nie nasza dokumentacja”
Senator KO Tomasz Lenz wraz z żoną opublikował dziś nagranie, w którym pokazuje dokumentację dotyczącą zabiegu ich 13-letniego syna. Polityk przekonuje, że otrzymał ją bezpośrednio ze szpitala. Sprawa wyszła na jaw po publikacji Wirtualnej Polski, która opisała przypadek przeprowadzenia zabiegu chirurgicznego bez kolejki i – jak wskazano – bez wymaganej dokumentacji. Według ustaleń mediów chodziło o syna polityka.
Do zdarzenia doszło 15 marca w szpitalu powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim. Dyrektor placówki potwierdził, że zabieg się odbył, a jednocześnie przyznał, że doszło do pominięcia obowiązujących procedur i brak jest wymaganej dokumentacji. Lekarze, by uczestniczyć w zabiegu 13-latka, musieli opuścić swoje dyżury lekarskie.
W sprawie wszczęto kontrolę NFZ, a wyjaśnień od szpitala zażądał również Rzecznik Praw Pacjenta.– Posiadamy dokumentację wraz z opisem stanu psychicznego i fizycznego dziecka, jakie podano leki i jak przebiegał zabieg. Na moją prośbę szpital sporządził kopię, którą otrzymałem 15 marca – relacjonował Lenz w oświadczeniu.
Senator twierdzi, że dokumenty znajdują się również w dyspozycji kontrolerów NFZ oraz Izby Lekarskiej w Toruniu. Jednocześnie zarzuca dyrektorowi szpitala rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o ich braku.
Innego zdania jest dyrektor placówki, Mariusz Trojanowski. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą” stwierdził wprost: dokumentacja przedstawiona przez Lenza "nie jest nasza”. Dodał także, że szpital nie wypisuje pacjentów w niedzielę, co podważa wersję przedstawioną przez senatora.
Zabieg bez kolejki i procedur
Rodzina Lenzów stanowczo odrzuca zarzuty. W opublikowanym oświadczeniu podkreślają, że publikacje medialne zawierają "kłamstwa, insynuacje i nieprawdziwe informacje”. Polityk przekonuje, że nie doszło do żadnego uprzywilejowania, ponieważ w momencie przyjęcia jego syna nie było innych pacjentów.
– Nie było żadnej kolejki, byliśmy jedynymi pacjentami – tłumaczył. Wp twierdzi, że aż 17 osób czekało na izbie przyjęć w trybie nagłym, a 5 pacjentów przywiozły karetki. Mimo to syn Lenza dostał się na zabieg natychmiast po przyjeździe do szpitala.
Żona senatora KO na nagraniu zapowiedziała podjęcie kroków prawnych w celu ochrony dobrego imienia rodziny oraz bezpieczeństwa dziecka. Z kolei parlamentarzysta zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury przeciwko dyrektorowi szpitala.
Mariusz Trojanowski nie zamierza wycofywać się ze swoich słów. W rozmowie z mediami podkreślił, że każdy ma prawo zgłosić sprawę do prokuratury, ale nie powinno się tego robić bez podstaw. Zasugerował również, że składanie zawiadomień o przestępstwie bez uzasadnienia może samo w sobie być problematyczne z punktu widzenia prawa.
Grozdzki broni senatora. "Izba przyjęć była pusta”
W obronie Tomasza Lenza stanęli politycy Koalicji Obywatelskiej. Tomasz Grodzki w Kanale Zero przekonywał, że sytuacja była wyjątkowa, a dziecko wymagało pilnej interwencji. – To był spokojny dyżur, izba przyjęć była pusta – mówił, powołując się na relacje lekarzy.
Lenz pokazał dokumentację medyczną syna i to w zbliżeniu. Co z niej wynika? Życiu syna polityka nie zagrażało niebezpieczeństwo. Według szpitalnych dokumentów, powodem natychmiastowego przyjęcia nastolatka był wzrośnięty paznokieć u nogi i stan podgorączkowy.
Fot. Tomasz Lenz, senator KO/PAP arch.
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (29)