Przelewy do kancelarii Giertycha. W tle Liechtenstein i raj podatkowy
Z ustaleń wp.pl i money.pl wynika, że do kancelarii Romana Giertycha w 2013 roku trafiały regularne przelewy z podmiotu zarejestrowanego w Liechtensteinie. Łączna kwota miała wynieść około 900 tys. zł. Według danych, na które powołuje się redaktor Szymon Jadczak, środki wpływały co miesiąc – najczęściej po 120 tys. zł. Wyjątkiem był jeden przelew we wrześniu, opiewający na 50 tys. franków szwajcarskich, czyli około 170 tys. zł. Jak opisano, około 20 dni po ostatniej transakcji podmiot z Liechtensteinu został postawiony w stan likwidacji.
Tajemnicza Rosjanka i powiązania z rajami podatkowymi
W publikacji pojawia się również postać kobiety pochodzącej z Rosji, która – według dziennikarzy – miała specjalizować się w zakładaniu firm w rajach podatkowych dla rosyjskich biznesmenów. W tekście wskazano, że była związana z firmą zarejestrowaną w Panamie, pełniła funkcje zarządcze w strukturach powiązanych z opisywanym podmiotem, a także działała w środowisku obsługującym międzynarodowe struktury finansowe. Dziennikarze opisują ją jako osobę zawodowo zajmującą się tworzeniem struktur w rajach podatkowych.
"(...) władzach Utriusque pojawiła się Victoria Beninger – urodzona jako Wiktoria Olegowna Kriażewa w rosyjskim Pietrozawodsku. W zarządzie reprezentowała firmę Swiss Protecta z Panamy, kolejnego raju podatkowego w tej historii. Rosjanka to profesjonalistka, zawodowo zakładająca bogatym Rosjanom firmy w rajach podatkowych. Pracowniczka Giertychów prawdopodobnie nigdy jej nie poznała" - pisze wp.pl.
Wątek Polnordu i współpracowników Giertycha
W ustaleniach powraca również sprawa Polnord, którą w przeszłości badała prokuratura. Według publikacji daty i kwoty przelewów mają pokrywać się z przepływami analizowanymi w tej sprawie, w strukturach finansowych pojawia się osoba powiązana z kancelarią Giertycha, a w tle występuje także jego współpracownik i ochroniarz, Sebastian J. ps. "Foka”. Sprawa Polnordu była przedmiotem śledztwa, jednak zarzuty wobec Romana Giertycha zostały ostatecznie umorzone.
Autorzy publikacji podkreślają, że dotarli do informacji, które – ich zdaniem – nie zostały uwzględnione w dotychczasowym postępowaniu. "Dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl dotarli do byłej pracowniczki kancelarii Romana Giertycha, na którą założono w Liechtensteinie podmiot, przez który przelano blisko milion złotych do spółki polityka. Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych. Daty i kwoty przelewów pokrywają się z tymi opisanymi w aktach afery Polnordu. Prokuratura nie przesłuchała tych kobiet. Nie wystąpiła też o dokumenty podmiotu z Liechtensteinu. Bez przyjrzenia się tym informacjom umorzyła zarzuty wobec Giertycha" - podaje wp.pl.
Giertych straszy dziennikarza prywatnym aktem oskarżenia
Roman Giertych w odpowiedzi utworzył sondę na portalu X, w której pyta internautów, czy skierować przeciwko Szymonowi Jadczakowi prywatny akt oskarżenia czy "tylko" pozwać w trybie cywilnym. Grozi mu sprzątaniem ulic lub pójściem do więzienia, jeśli przegra proces i nie zrealizuje wyroku jak Adam Borowski.
- Mam pozwać Jadczaka za jego kłamstwa i naruszenie tajemnicy bankowej cywilnie o przeprosiny i kasę czy złożyć prywatny akt oskarżenia żądając aby sprzątał ulice, a jak tego nie zrobi to jak Borowski szedł siedzieć na pół roku? To Państwo w tym sondażu przesądzicie. Wynik o 18 - oświadczył mecenas.
Śledztwo ws. Polnordu. Pismo o wznowienie postępowania
Tymczasem kancelaria posłów PiS Pawła Jabłońskiego i Krzysztofa Szczuckiego wysyła zawiadomienie do Prokuratury Krajowej, wskazując, że istnieją przesłanki do ponownego otwarcia śledztwa ws. Polnordu.
- Zgodnie z art. 327 § 2 k.p.k., gdy ujawnią się nowe istotne fakty lub dowody – nieznane w poprzednim postępowaniu – prawomocnie umorzone postępowanie przygotowawcze WZNAWIA SIĘ przeciwko osobie, która występowała w charakterze podejrzanego - napisał Jabłoński.
Fot. Roman Giertych w Sejmie/PAP
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (48)