Miszalskiego nie uratowała frekwencja
W referendum krakowskim zorganizowanym 24 maja próg do odwołania prezydenta wynosił 158 555 uprawnionych do głosowania, czyli 26,98 proc. Do odwołania Rady Miasta był on nieco wyższy - to 179 792, więc 30,59 proc. Wedle przepisów wystarczyła 3/5 liczby osób, które wzięły udział w II turze wyborów samorządowych w 2024 r.
Z badania exit poll pracowni OGB dla Polsat News i Stan360 wynika, że frekwencja w głosowaniu wyniosła 33,4 proc. Zatem zarówno referendum nad odwołaniem prezydenta Krakowa, jak i Rady Miasta są ważne. Margines błędu w exit poll wynosi maksymalnie 2 punkty proc. Za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego było 97,8 proc. głosujących. Za jego pozostaniem optowało 2,2 proc.
W Krakowie gotowało się od negatywnych emocji
Aleksander Miszalski namawiał do ostatnich chwil przed ciszą wyborczą, by nie głosowali w referendum. Wspierali go też najważniejsi politycy KO w regionie. Organizatorzy procedury zarzucali mu przede wszystkim brak realizacji obietnic wyborczych oraz prowadzenie polityki sprzecznej z interesami mieszkańców. Krytycy zarzucali Miszalskiemu ciągłe ograniczanie ruchu samochodowego w centrum Krakowa, brak skutecznych działań przeciw korkom oraz forsowanie zmian komunikacyjnych bez odpowiednich konsultacji społecznych.
W tle pojawiały się także kontrowersje wokół Strefy Czystego Transportu, która od miesięcy wywołuje w Krakowie silne emocje. Był to najpoważniejszy kryzys w ciągu prezydentury Miszalskiego. Poza tym prezydentowi zarzucano zwiększenie zadłużenia miasta. Padały też zarzuty dotyczące wzrostu kosztów życia, problemów mieszkaniowych oraz niewystarczającego wsparcia dla peryferyjnych dzielnic Krakowa.
Ponadto wskazywano na powszechne zatrudnianie w spółkach miejskich osób związanych z Koalicją Obywatelską albo współpracowników z kampanii wyborczej Miszalskiego. Opozycja podnosiła, że nowe nominacje przypominają partyjny podział stanowisk, mimo wcześniejszych zapowiedzi większej przejrzystości i profesjonalizacji urzędu. Z powodu narastającej krytyki prezydent dokonywał kolejnych korekt swojej polityki, ale było już za późno.
Red.
Fot. Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa w latach 2024-2026/East News




Komentarze
Pokaż komentarze (48)