Z artykułu dowiesz się:
- Jakie dokładnie elementy skradziono z grobu ukraińskiego pisarza na krakowskim cmentarzu.
- Dlaczego ukraińskie władze uznały zdarzenie za celową prowokację.
- Jakie stanowisko wobec zniszczenia nagrobka zajęła krakowska policja oraz lokalny magistrat.
- Kim był Bohdan Łepki i dlaczego jego postać jest tak ważna dla historii obu narodów.
Policja bada okoliczności zniszczenia nagrobka
Zgłoszenie o dewastacji miejsca spoczynku ukraińskiego twórcy wpłynęło do małopolskich funkcjonariuszy w niedzielę. Na Cmentarz Rakowicki natychmiast skierowano patrole, aby zabezpieczyć ewentualne ślady pozostawione przez sprawców. Zawiadomienie wpłynęło od przedstawicieli Związku Ukraińców w Polsce, którzy zauważyli braki na zabytkowym pomniku. Łupem złodziei padła przede wszystkim ciężka, metalowa płaskorzeźba przedstawiająca wizerunek zmarłego artysty.Skradziony emblemat był dziełem ukraińskiego rzeźbiarza Hryhora Petsucha, a jego montaż na krakowskim pomniku miał miejsce w 1972 roku. Sprawcy kradzieży musieli użyć znacznej siły i odpowiednich narzędzi, bo rabunek doprowadził do uszkodzenia kamiennych części obramowania.
– Obecnie trwają czynności mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności sprawy. Nie łączymy tego zdarzenia z motywami o charakterze narodowościowym. Do uszkodzenia pomnika mogło dojść w ciągu ostatnich dwóch tygodni – przekazał zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Kim był profesor Bohdan Łepki? Sylwetka senatora II RP
Bohdan Łepki, żyjący w latach 1872–1941, był ukraińskim poetą, prozaikiem oraz tłumaczem literatury. Przez wiele lat swojej kariery zawodowej związany był z Krakowem oraz polskim środowiskiem akademickim.Pracował jako profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie prowadził zajęcia z literatury ukraińskiej. Zostawił po sobie obszerny dorobek artystyczny i naukowy. Jego praca stanowiła kluczowy pomost w niezwykle trudnych relacjach między oboma sąsiadującymi narodami w przedwojennej rzeczywistości. Ukraiński intelektualista angażował się też w życie publiczne i polityczne na najwyższym szczeblu.

Zwieńczeniem tej politycznej ścieżki było zdobycie mandatu senatora II Rzeczypospolitej, co potwierdzało jego wysoki status. Zmarł w 1941 roku, a jego pochówek zgromadził na cmentarzu wybitnych przedstawicieli świata nauki oraz kultury.
MSZ mówi o celowej prowokacji
Informacja o dewastacji grobu błyskawicznie dotarła do Kijowa, wywołując kategoryczną i szybką reakcję tamtejszych władz. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odniosło się do sprawy, traktując ten incydent z najwyższą dyplomatyczną powagą. O sytuacji oficjalnie powiadomił opinię publiczną rzecznik MSZ Heorhij Tychyj. Administracja ukraińska dostrzegła w tym zdarzeniu próbę celowego uderzenia w dwustronne relacje państwowe.Ma do tego dochodzić w delikatnym momencie geopolitycznym. Kijowski resort uznał incydent za przemyślaną prowokację, mającą na celu podsycanie wrogości między narodem ukraińskim a polskim. Działania dyplomatyczne podjął również Konsulat Generalny Ukrainy, apelując do służb o natychmiastowe i rygorystyczne śledztwo w celu ujęcia winnych. Do dyskusji o krakowskim incydencie włączył się także lokalny magistrat.
Głos w sprawie zabrała Ewelina Pytel, pełnomocniczka prezydenta miasta do spraw polityki równościowej.
– Choć zniszczenia wyglądają na ordynarną kradzież – zniknęła brązowa tablica i kilka elementów dekoracyjnych. Trudno jednak całkowicie pominąć kontekst coraz częstszych prowokacji, które mają osłabiać relacje polsko-ukraińskie w obliczu rosyjskiej agresji, oraz akty przemocy motywowanej nienawiścią na tle narodowym – zaznaczyła Ewelina Pytel.
Pospolite kradzieże plagą na Cmentarzu Rakowickim
Po wstępnych oględzinach zniszczonego miejsca małopolska policja wykluczyła celowe działania o podłożu narodowościowym. Zebrane dotychczas ślady wskazują, że przestępstwo miało charakter czysto majątkowy i wpisuje się w dłuższą serię kradzieży.Na terenie samego Cmentarza Rakowickiego odnotowano niedawno kilkanaście incydentów dotykających również grobów zwykłych mieszkańców. Informacje o pladze kradzieży przekazują bezpośrednio policjanci, którzy na bieżąco przyjmują kolejne zgłoszenia.
– Nie jest to jedyny grób zniszczony na Cmentarzu Rakowickim. W ciągu ostatniego czasu mieliśmy kilkanaście zgłoszeń o kradzieży różnego rodzaju elementów metalowych, takich jak krzyże, tabliczki, figurki – poinformowała podinspektor Katarzyna Cisło z krakowskiej policji.
Sposób działania sprawców sugeruje, że zorganizowane grupy złodziei złomu uderzają nocami, wybierając słabo oświetlone aleje. Ukradzione metalowe przedmioty i zabytkowe reliefy mają dla nich wartość wyłącznie ze względu na rynkową cenę kruszcu. Policja systematycznie kontroluje okoliczne punkty skupu, szukając skradzionej płaskorzeźby Łepkiego, zanim zostanie ona bezpowrotnie zniszczona.
red.
Fot: Cmentarz Rakowiecki w Krakowie/ East News




Komentarze
Pokaż komentarze (2)