Ukraina tonie w antypolskich nastrojach?

Redakcja Redakcja Ukraina Obserwuj temat Obserwuj notkę 309
Od 26 maja relacje na linii Warszawa-Kijów znalazły się w najgorszym punkcie. Dyrektor OSW, Wojciech Konończuk, ostrzega przed falą antypolskich nastrojów. Ta gwałtownie zalewa ukraińskie media i sieci społecznościowe. "Tak źle nie było od upadku ZSRR", informuje Ośrodek Studiów Wschodnich.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego od majowego przesilenia stosunki polsko-ukraińskie osiągnęły najniższy poziom od czasu ogłoszenia suwerenności.
  • W jaki sposób Wołodymyr Zełenski wykorzystuje pamięć o UPA do przykrycia głośnych afer korupcyjnych.
  • Jakie konsekwencje niesie wieloletnia blokada ekshumacji i ataki SBU na ukraińskich badaczy przeszłości.
  • Dlaczego brak rozliczeń z trudną historią utrudni Ukrainie szybką drogę do Unii Europejskiej.

Zełenski szuka ucieczki od problemów wewnętrznych

Wojciech Konończuk stawia sprawę jasno i diagnozuje potężne załamanie dwustronnych stosunków między państwami. Według dyrektora ośrodka relacje polsko-ukraińskie po 26 maja cofnęły się do poziomu nienotowanego od upadku ZSRR. Ekspert uznaje obecny stan dyplomacji za najgorszy od momentu ogłoszenia przez Ukrainę pełnej niepodległości.


]W Ukrainie, zarówno w tradycyjnych mediach, jak i w sieciach społecznościowych, widoczna jest bezprecedensowa fala nastrojów antypolskich. Zjawisko to jest powszechnie opisywane przez analityków jako fala nieskrywanej nienawiści wymierzonej w zachodniego sojusznika. Rozmówca portalu O2.pl nie kryje szoku wywołanego skalą obecnego dyplomatycznego kryzysu.

Ekspert nie kryje emocji, – Jestem zaskoczony stopniem nastrojów antypolskich w Ukrainie: zajmuję się stosunkami dwustronnymi od 20 lat, ale nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałem – zarówno w mediach, jak i sieciach społecznościowych widać falę wręcz nienawiści wobec Polski. Podobną surową ocenę sytuacji analityk przedstawił również na łamach dziennika Rzeczpospolita. – W kilka tygodni cofnęliśmy się o długie lata. Po 1991 r. tak źle nigdy nie było – ostrzega dyrektor OSW, oceniając ostatnie tygodnie relacji między oboma krajami.

Elitarna jednostka wojskowa pod patronatem UPA

Szybko rosnąca fala niechęci nie jest dziełem przypadku, lecz wynika z twardych decyzji politycznych. Ukraińskie władze oficjalnie nadały elitarnej jednostce wojskowej imię "Bohaterów UPA". Ten zdecydowany ruch wywołał ogromne oburzenie w Warszawie i stanowczy sprzeciw polskich polityków ale też historyków. Stanowcza reakcja prezydenta Karola Nawrockiego, czyli odebranie prezydentowi Zełenskiemy Orderu Orła Białego, nadała nowej dynamiki napiętemu konfliktowi z ukraińską administracją.


Kryzys w stosunkach trwa do dziś. Wołodymyr Zełenski podjął tę kontrowersyjną decyzję, aby zmobilizować zmęczone wojną społeczeństwo wokół jego osoby. Eksperci traktują ten krok jako wysoce instrumentalny zabieg wizerunkowy ze strony lidera państwa. Kijów uznał również, że tego typu nacjonalistyczne gesty pozwolą na skuteczne odwrócenie uwagi obywateli od piętrzących się problemów wewnętrznych. Głównym celem miało być zepchnięcie na dalszy plan oburzenia wywołanego potężnymi aferami korupcyjnymi.

– Zełenski i jego otoczenie zrozumiało, jakim potężnym instrumentem konsolidacji opinii publicznej jest kwestia polityki historycznej – ocenia twardo Konończuk. W tym nowym przekazie to Polska jest pozycjonowana jako główny wróg sprzeciwiający się suwerennej narracji ukraińskiej.

Scentralizowane media i kult Romana Szuchewycza

Skuteczność kampanii wizerunkowej ukraińskiego rządu wynika wprost ze specyfiki funkcjonowania lokalnego rynku medialnego. Polityka informacyjna państwa w surowych warunkach wojennych została niemal całkowicie scentralizowana w biurze prezydenta. Taki rygorystyczny nadzór nad przekazem ma fundamentalne konsekwencje dla poglądów zwykłych obywateli.

Scentralizowanie narracji dramatycznie ogranicza jakikolwiek pluralizm opinii w kluczowych kanałach ukraińskiej komunikacji. W tamtejszej telewizji brakuje miejsca na rzetelną polemikę. To potężnie ułatwia władzom tworzenie nowych panteonów narodowych, w których honoruje się ukraińskich dowódców polowych. Brak dystansu historycznego widać niezwykle wyraźnie na przykładzie budowania mitu Romana Szuchewycza. – To postać bezpośrednio odpowiedzialna za ludobójstwo dokonane na polskiej ludności cywilnej – przypominają badacze ośrodka, co obnaża fałsz oficjalnej linii państwowej.

Gloryfikacja zbrodniarzy odbywa się przy pełnym poparciu propagandy i niestety bez zauważalnego sprzeciwu miejscowych intelektualistów.

Blokada ekshumacji trwa od 2017 roku

W państwie Wołodymyra Zełenskiego uderza całkowity brak krytycznej debaty historycznej dotyczącej niezwykle bolesnych tematów. Środowiska opiniotwórcze zbywają głośnym milczeniem kwestie przemocy wobec Żydów oraz kolaboracji nacjonalistów z nazistowskimi Niemcami. Podstawowym powodem obecnego trzęsienia ziemi pozostaje całkowicie nieprzepracowana pamięć o tragicznych wydarzeniach. Silnym tabu w Ukrainie pozostają zbrodnie dokonywane przez formacje UPA na polskich obywatelach. Dyrektor OSW zaznacza, że dzisiejsi Ukraińcy postrzegają członków tych oddziałów niemal wyłącznie przez pryzmat ich antysowieckiej walki po 1944 roku.

Dla Polski to zbyt wąska perspektywa. Ukraińcy z reguły nie posiadają najmniejszej wiedzy o przerażających ludobójczych mordach dokonanych na Kresach. Państwowy system oświaty celowo pomija niewygodne i okrutne wątki, skupiając całą uwagę na heroizowaniu nacjonalistycznego podziemia. Zjawisko to prowadzi do kształcenia pokoleń, którym odmawia się rzetelnego obrazu historii państwa.

SBU bierze na celownik historyków

Problem historycznego kłamstwa jest usystematyzowany, ponieważ władze bezpieczeństwa aktywnie zwalczają próby krytycznego spojrzenia na działalność UPA. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy systematycznie prześladuje niezależnych badaczy akademickich, którzy próbują odkryć prawdę. Ciągłe zastraszanie kręgów naukowych i widmo prokuratorskich procesów sprawiają, że w przestrzeni publicznej praktycznie nie istnieje obiektywna debata.

Naukowicy podejmujący temat zabitych Polaków ryzykują utratę kariery oraz oskarżenia o sabotaż na rzecz obcych sił. W obliczu tak ogromnej presji aparatu kontroli, w elitach ukraińskich brakuje jakiegokolwiek zorganizowanego sprzeciwu. Wobec tej pasywności strona polska zaczyna sięgać po twarde działania odwetowe dyplomatyczne, ograniczając bezwarunkowe wsparcie polityczne. Przedstawiciele w Warszawie nie wykluczają mocniejszego stanowiska i konkretnych reperkusji dla Kijowa.

Polska staje się hamulcowym na drodze Ukrainy do Unii

Opisany deficyt edukacyjny i cicha akceptacja kłamstw niosą za sobą opłakane skutki na politycznej arenie europejskiej. Według Konończuka stałe unikanie bolesnej prawdy ewidentnie stanowi dla Kijowa poważną przeszkodę w procesie wejścia w struktury UE.

W obliczu tego napięcia Polska de facto staje się skutecznym hamulcowym, odmawiając ułatwień w negocjacjach akcesyjnych dla nierzetelnego partnera. Podobne stanowisko powoli zaczynają przyjmować najważniejsze zachodnie mocarstwa ze wspólnoty europejskiej.


Paryż i Berlin z widocznym zaniepokojeniem obserwują ukraińskie próby budowania państwowości na zafałszowanym kulcie bezwzględnych sprawców czystek etnicznych. Nikt we Wspólnocie nie chce mieć do czynienia z państwem opartym na instrumentalnym tuszowaniu historycznego barbarzyństwa.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj309 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (309)

Inne tematy w dziale Polityka