Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wizyta Nawrockiego na gali UFC w Białym Domu była wydarzeniem dyplomatycznym, które polski rząd zbagatelizował
- Co zmiana właściciela TVN oznaczałaby dla kampanii wyborczej w 2027 roku
- Dlaczego polskie firmy nie mogą zarobić na odbudowie Ukrainy i kto je blokuje
- Co Krzysztof Ziemiec sądzi o pomyśle Petru i o tym, czy Morawiecki kiedykolwiek wyjdzie z PiS
Nawrocki w USA na UFC. Trzaskowski zostałby w domu
Karol Nawrocki był jedyną głową państwa zaproszoną przez Donalda Trumpa na galę UFC w Białym Domu. Liberalne media i część polityków koalicji skupiły się na liczeniu sekund jego rozmowy z gospodarzem. Krzysztof Ziemiec, dziennikarz z ponad 22-letnim stażem w telewizji, komentator RMF FM i twórca kanału Otwarta Konserwa, ocenia tę reakcję jednoznacznie: "Jak to robi minister spraw zagranicznych, czyli Sikorski, kpiąc sobie, co mi przywieziesz, to jest dziecinada, to jest piaskownica."
Ziemiec przypomniał, że prezydent Finlandii zbudował dobre relacje z Trumpem właśnie przy golfa. Każdy klucz do kontaktu z gospodarzem Białego Domu jest dobry, jeśli przynosi efekty. Nawrocki jako jedyny z europejskich przywódców pojechał na urodziny Trumpa i został wyróżniony zaproszeniem. Polska nie miała takiego dostępu do administracji amerykańskiej od lat.
Rozmówcy przypomnieli też scenariusz alternatywny. Gdyby prezydentem był Rafał Trzaskowski, a szefem dyplomacji Radosław Sikorski, Polska nie miałaby dziś żadnego wstępu do Białego Domu.
TVN przed zmianą właściciela. Co to oznacza dla wyborów?
Ziemiec nie ma złudzeń co do obecnego stanu mediów. "Dziennikarze, którzy powinni być obiektywni, nie są" powiedział wprost, dodając, że dotyczy to obu stron sceny politycznej. TVP po zmianie władzy stała się tym, czym za poprzednich rządów zarzucano jej krytycy. "To są media rządowe, tylko po drugiej stronie lustra" ocenił.
Pytanie o przyszłość TVN po ewentualnej sprzedaży jest dla całej sceny politycznej sprawą kluczową. Ewentualne "uprawicowienie" tej stacji byłoby dla rządzących scenariuszem groźnym, ale nie z powodów ideologicznych. TVN przez lata budował przed wyborami narrację opartą na strachu przed powrotem PiS. Gdyby tego narzędzia zabrakło, efekt mobilizacyjny elektoratu koalicji mógłby być znacznie słabszy. "Gdyby to się stało, to nikt by tego nie oglądał, a poza tym miałaby dużą konkurencję" ocenił Ziemiec.
Siła rażenia telewizji generalnie słabnie. "Taka telewizja zwykła, którą oglądają moi rodzice, już nie ma takiego wpływu na wynik wyborczy jak kiedyś" - stwierdził Ziemiec. Młodzież telewizji nie ogląda. Emeryci tak, ale ich jest coraz mniej. Kto i co wypełni tę lukę przed wyborami parlamentarnymi, pozostaje otwartym pytaniem.
Polskie firmy wypchnięte z ukraińskiego rynku
Nastroje wobec Ukrainy w Polsce są dziś może najgorsze od początku pełnoskalowej inwazji. Pomoc udzielona od pierwszych dni, otwarte granice, setki tysięcy przyjętych uchodźców, wszystko to zderzyło się z gestami, które Polacy odebrali jako nielojalność. Nazwanie oddziału ukraińskiej armii imieniem Bandery i UPA jest jednym z takich momentów. Możliwość odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego przez Nawrockiego to kolejny. "Poświęciliśmy się bardzo, pomogliśmy, otworzyliśmy swoje serca, domy. A dzisiaj co? Dzisiaj widzimy gest Kozakiewicza" - powiedział Ziemiec.
Do tego dochodzi wymiar gospodarczy. Polskie firmy, które chciały zarabiać na odbudowie Ukrainy, trafiają na mur. Paciorek przytoczył historię przedsiębiorcy spod granicy, który już w lipcu 2022 roku chciał eksportować na Ukrainę okna, klamki i drzwi do zniszczonych domów. Firma nigdy nie ruszyła. "Blokują nas. Nie pozwolili" usłyszał od niego kilka miesięcy temu. We Lwowie kontrakty podpisane z polskimi firmami zrywano w ostatniej chwili na rzecz podmiotów z Niemiec.
Co do odebrania orderu dla Zełenskiego, Ziemiec jest ostrożny. "Wcale nie chcę, żeby ten order był odebrany. To jest jakiś straszek." Ale sam fakt, że taka sytuacja zaistniała, ocenia jako korzystny dla Polski. "Zełenski wie, że ma poważnego gracza po drugiej stronie. I to tylko z korzyścią dla naszego kraju".
Petru zbędny, Morawiecki czeka na swój moment
Pomysł partii dla przedsiębiorców wraca regularnie przed każdymi wyborami. Teraz mówi się o niej w kontekście Ryszarda Petru i Mateusza Morawieckiego. Ziemiec obydwa scenariusze traktuje sceptycznie.
"Na taką partię nie ma dzisiaj ani miejsca, ani żadnych szans" ocenił Ziemiec, przypominając, że Petru już raz uwiódł wyborców i skończyło się rozpadem Nowoczesnej. Mali i średni przedsiębiorcy nie szukają dziś kolejnej partii w garniturze. Są zajęci walką z cenami energii, gąszczem przepisów i KSEF. Gdyby ktoś miał ich przyciągnąć, musiałby mówić językiem konkretu, a nie programowych deklaracji. Taka partia jest potrzebna, jak powiedział Paciorek, "jeśli już, to chyba tylko Donaldowi Tuskowi, żeby mieć te ewentualnie 5%, które przeważą" - sugerował redaktor naczelny Salonu24.
Morawieckiemu nie opłaca się wychodzić z PiS. Dziennikarze z dobrymi źródłami w partii mówią, że jego pozycja wewnątrz jest lepsza, niż wynika z oficjalnych sygnałów. "PSL na Morawieckiego jest wstępnie otwarty, nie mówi nie" - przyznał Paciorek. Ale sam były premier wie, że bardziej opłaca mu się czekać i budować pozycję od środka. Opcje są dwie: przejąć schedę po Kaczyńskim w PiS albo powtórzyć manewr Tuska z Brukseli. Na razie jeździ na spotkania z trzema osobami i gryzie trawę. To też jest strategia.
Fot. Krzysztof Ziemiec w Salonie24




Komentarze
Pokaż komentarze (103)