Audyt Szpitala Południowego potwierdził najgorsze. Trzaskowski musiał to przyznać

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 26
Nawet 72-godzinne dyżury bez przerwy, brak formalnego stanowiska kierownika SOR-u, które zajmował Dawid Kacprzyk, blisko 400 przepracowanych godzin miesięcznie i rozliczanie pracy w dwóch miejscach jednocześnie – to tylko część nieprawidłowości wykrytych podczas audytu Szpitala Południowego w Warszawie. Prezydent Rafał Trzaskowski zapowiedział zmiany w nadzorze nad stołecznymi szpitalami i oświadczył, że ratusz kieruje część spraw do prokuratury.

Audyt Szpitala Południowego. 44 zalecenia i sprawy dla prokuratury

Rafał Trzaskowski przedstawił w środę wyniki audytu przeprowadzonego we wszystkich miejskich szpitalach Warszawy. Jak poinformował, w przypadku Szpitala Południowego kontrola zakończyła się wydaniem aż 44 zaleceń. Prezydent stolicy podzielił ustalenia audytorów na trzy grupy: problemy całego systemu ochrony zdrowia, nieprawidłowości w zarządzaniu Szpitalem Południowym oraz kwestie, które – jego zdaniem – wymagają zbadania przez prokuraturę.

Wśród najpoważniejszych ustaleń znalazły się przypadki pracy lekarzy przez nawet 72 godziny bez przerwy, niekontrolowany czas pracy oraz rozliczanie tych samych godzin w kilku miejscach jednocześnie. 


Lekarz miał przepracować prawie 400 godzin miesięcznie

Jednym z przykładów przedstawionych przez Rafała Trzaskowskiego była sytuacja lekarza, który – według audytu – przepracował niemal 400 godzin w ciągu jednego miesiąca. Prezydent Warszawy zwrócił również uwagę na sposób zatrudnienia jednego z medyków związanego ze Szpitalem Południowym.

Co istotne, Trzaskowski potwierdził na konferencji prasowej: formalnie w placówce nie istniała funkcja koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, mimo że przez około półtora roku wypłacano wynagrodzenie za pełnienie takiej roli. Tymczasem pełnił ją Dawid Kacprzyk. 

– Takiego stanowiska nie było w regulaminie organizacyjnym szpitala. Szpital przez półtora roku płacił za funkcję, której formalnie nie było w strukturze i nikt nie spisał, za co dokładnie te pieniądze były wypłacane – powiedział Trzaskowski.

Stawka godzinowa tego lekarza wzrosła z 230 zł do 300 zł, a następnie do 330 zł za godzinę, mimo że był on dopiero na drugim roku specjalizacji. Jednocześnie szpital zawarł z nim kolejną umowę z wyższym wynagrodzeniem, choć obowiązywał już wcześniejszy kontrakt - wynika z audytu ratusza. 

Według prezydenta Warszawy lekarz otrzymywał także dodatkowe wynagrodzenie w wysokości 10 tys. zł miesięcznie za zadania częściowo pokrywające się z obowiązkami wykonywanymi podczas dyżurów. 


Praca w dwóch miejscach jednocześnie 

Rafał Trzaskowski opowiadał również o przypadkach rozliczania pracy lekarzy w dwóch miejscach w tym samym czasie. – Audyt ujawnił rozliczanie tych samych ośmiu godzin dyżuru na dwóch oddziałach jednocześnie, z wypłatą wynagrodzenia za obie pozycje. Audytorzy stwierdzili również wykonywanie świadczeń w innej placówce w tych samych godzinach, w których ten sam lekarz miał opłacony dyżur w szpitalu – przekazał.

W odpowiedzi na wyniki kontroli ratusz zapowiedział zmiany w sposobie nadzorowania miejskich placówek medycznych. Wiceprezydent Warszawy Izabela Marcewicz-Jendrysik zapewniła, że nadzór nad wszystkimi miejskimi szpitalami ma zostać skupiony w jednym miejscu. Kompetencje Biura Ładu Korporacyjnego zostaną przeniesione do Biura Polityki Zdrowotnej, co ma usprawnić kontrolę nad funkcjonowaniem stołecznych placówek.

Miasto planuje również powołanie zespołu ekspertów, który opracuje jednolite zasady organizowania konkursów na świadczenia zdrowotne oraz wdrożenie systemu monitorującego czas pracy lekarzy, aby ograniczyć ryzyko podobnych nieprawidłowości w przyszłości.  

 

Fot. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj26 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo