"Prawo łaski właśnie temu służy"
Jednym z głównych tematów rozmowy Adama Abramczyka z Wiktorem Świetlikiem były pierwsze ułaskawienia podpisane przez Karola Nawrockiego. Publicysta nie ukrywał, że nie podziela krytyki, jaka spadła na prezydenta po tych decyzjach.
– Prezydent ma prawo ułaskawić. Ułaskawił Piotra Pytla, Adama Borowskiego i Starucha – przypomniał.
Najwięcej emocji wywołała decyzja dotycząca Piotra Staruchowicza ps. "Staruch", któremu darowano m.in. środek karny w postaci zakazu wstępu na imprezy masowe. Zdaniem Świetlika sprowadzanie tej sprawy wyłącznie do kibicowskiej przeszłości Staruchowicza jest błędem.
– Prezydent Nawrocki, ułaskawiając Starucha, nie zrobił nic złego, tylko naprawił rażącą niesprawiedliwość, którą wyrządził sąd, a do tego przecież między innymi służy prawo łaski – ocenił. (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)
Obejrzyj całą rozmowę na YT:
"Smutne, że prezydent musi to robić"
Wiktor Świetlik podkreślał, że dyskusja o ułaskawieniach powinna prowadzić do szerszej refleksji nad funkcjonowaniem polskiego wymiaru sprawiedliwości.
– Smutne jest to, że w ogóle coś takiego trzeba robić. Mamy taki poziom stanu sądownictwa, że w bardzo wielu sprawach te orzeczenia są po prostu straszliwe – stwierdził.
Publicysta wskazał, że właśnie dlatego konstytucja daje głowie państwa możliwość stosowania prawa łaski. W jego ocenie jest ono zabezpieczeniem na sytuacje, gdy wyroki budzą poważne wątpliwości lub prowadzą do oczywistej niesprawiedliwości.
W rozmowie przywołano również sprawę Piotra Pytla, który przez lata odbywał karę dożywotniego pozbawienia wolności, choć później pojawiły się nowe okoliczności podważające jego udział w zbrodni. Świetlik uznał, że właśnie takie przypadki pokazują, dlaczego instytucja ułaskawienia pozostaje potrzebna.
Grill u Mateusza Morawieckiego. "To już nie było zwykłe spotkanie"
Drugim ważnym tematem rozmowy było spotkanie środowiska Rozwój Plus, które odbyło się u Mateusza Morawieckiego. Wiktor Świetlik prowadził tam panel dyskusyjny i przyznał, że początkowo nie spodziewał się, jak duże zainteresowanie wywoła wydarzenie.
– Myślałem, że to będzie takie spotkanie stowarzyszenia. Potem okazało się, że zrobiła się niezła inba i że to nie będzie taki zwykły grill – mówił.
Podkreślił, że w wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk prawicowych, a sama dyskusja dotyczyła przede wszystkim przyszłości obozu konserwatywnego po rozłamie w PiS.
Świetlik przyznał, że podczas swojego wystąpienia zwracał uwagę na błędy popełnione przez prawicę w ostatnich latach. Jego zdaniem ewentualny powrót tego środowiska do władzy powinien oznaczać zmianę stylu rządzenia.
– Liczę na to, że jeśli prawica wróci do władzy, to nie będzie tej arogancji i będzie bliżej obywateli – podkreślił.
Rozłam w PiS był nieunikniony? "Partia nie wyciągnęła wniosków"
Zdaniem Wiktora Świetlika źródłem obecnego podziału po prawej stronie nie są wyłącznie personalne konflikty. Kluczowe okazał się brak głębszej refleksji po utracie władzy.
– Prawo i Sprawiedliwość nie wyciąga wniosków – ocenił.
Publicysta przekonywał, że po przegranych wyborach w partii dominowało przekonanie, iż nie trzeba analizować własnych błędów, ponieważ najważniejszym przeciwnikiem pozostaje Donald Tusk.
– W PiS uznano, że wszystko jest super. Że trzeba robić jeszcze więcej tego samego – mówił.
W jego ocenie właśnie taka postawa doprowadziła do odejścia części polityków skupionych dziś wokół Mateusza Morawieckiego i projektu Rozwój Plus.
– W polityce ludzie odchodzą wtedy, gdy przestają widzieć dla siebie możliwości. I to właśnie stało się w przypadku Prawa i Sprawiedliwości – podsumował.
mp



Komentarze
Pokaż komentarze (30)