Prawie cztery miesiące zwłoki. Dawid K. z zarzutami za aferę szpitalną

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 81
Lekarz Dawid K. usłyszał we wtorek zarzuty w warszawskiej prokuraturze okręgowej po wielogodzinnym przesłuchaniu w sprawie nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. To przełom w głośnej aferze, która wstrząsnęła stołeczną służbą zdrowia i samorządem.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynności procesowe przeprowadzono wobec lekarza
  • Ile miał zarabiać i ile godzin pracy wykazał
  • Co ujawniono w sprawie miejskiego Szpitala Południowego i jego prosektorium
  • Jakie konsekwencje polityczne i kadrowe wywołała afera

Zarzuty po wielogodzinnym przesłuchaniu

Dziś lekarz stawił się w siedzibie Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Śledczy przesłuchiwali go przez wiele godzin. To właśnie Prokuratura Okręgowa jako pierwsza poinformowała o przeprowadzonych czynnościach. Śledczy od czerwca byli krytykowani za opieszałość w śledztwie. Najpierw przesłuchali sygnalistę, dr. Emila Jędrzejewskiego - zaledwie kilkanaście godzin po występie w Kanale Zero, gdzie ujawnił patologie w Szpitalu Południowym. Dawid K. został wezwany prawie 4 miesiące po tamtym wywiadzie. . Śledczy tłumaczyli ten czas koniecznością zebrania obszernego materiału dowodowego. A minister Waldemar Żurek mówił wielokrotnie o strategii postępowania w sprawach karnych, która zakłada przesłuchanie podejrzewanego na samym końcu. 

– Potwierdzam, że we wtorek zostały przeprowadzone wielogodzinne czynności procesowe z Dawidem K., które zakończyły się w późnych godzinach popołudniowych. Nie wyraził on zgody na podawanie danych osobowych – przekazał rzecznik prokuratury Piotr Antoni Skiba. 


Rekordowe zarobki i 11 godzin pracy dziennie

Sprawa zaczęła się od ujawnienia gigantycznych zarobków lekarza pełniącego funkcję koordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego. Z oświadczenia majątkowego lekarza oraz doniesień medialnych wynika, że Dawid K. miał w 2025 roku zarobić w placówkach medycznych około 1,6 mln zł. Medyk wykazał niemal 4000 godzin przepracowanych na kontraktach medycznych. Jeśli brać na serio taki czas pracy, to w gabinetach przebywał średnio około 330 godzin w każdym miesiącu, czyli zaliczył blisko 11 godzin nieprzerwanych dyżurów dziennie.

Stołeczna prokuratura prowadzi dwa główne śledztwa w sprawie placówki. Jedno dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, natomiast drugie skupia się na nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Jak informował Szpital Południowy w toku wcześniejszych rozliczeń, K. wpłacił na jego konto pół miliona złotych, jednak przelew został mu zwrócony przez władze lecznicy. Więcej o tej sprawie pisaliśmy w materiale o tym, że K. wpłacił placówce 500 tys. zł.

Handel ciałami i VIP-pokoje dla polityków KO

Kwestie finansowe nie wyczerpują listy badanych nieprawidłowości. Prokuratura wszczęła także postępowanie sprawdzające dotyczące szpitalnego prosektorium pod kątem łapownictwa menedżerskiego oraz znieważenia zwłok.

Kanału Zero ustalił, że w prosektorium miało dochodzić do nielegalnego sprzedawania ciał i usług pogrzebowych oraz promowania firmy wspólniczki kierującego prosektorium. W pomieszczeniach szpitalnych miały być kręcone plany filmowe, a zdjęcia ciał zmarłych publikowano w mediach społecznościowych.

Dodatkowo na oddziale ratunkowym funkcjonować miał system uprzywilejowanego traktowania. Politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani poza kolejnością i z pominięciem procedur. Badania wykonywano im niezwłocznie po rejestracji, a do dyspozycji oddawano specjalny pokój VIP.

Audyt miejski ujawnił również brak kontroli nad czasem pracy personelu oraz rozliczanie pracy w dwóch miejscach jednocześnie. W dokumentacji odnotowano dyżury trwające bez przerwy 48, 60, a nawet 72 godziny. Rekordowy dyżur miał wynosić 110 godzin. Z ustaleń audytu wynika też, że funkcja koordynatora SOR nie figurowała w regulaminie organizacyjnym placówki. Mimo to szpital płacił za to stanowisko przez półtora roku.  

Dymisje na szczytach warszawskiej władzy

Ujawnienie procederu w Szpitalu Południowym wywołało polityczne trzęsienie ziemi w Warszawie. Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski odwołał radę nadzorczą oraz dotychczasowy zarząd miejskiej spółki medycznej.

Afera uderzyła bezpośrednio w kierownictwo stołecznego ratusza. Ze stanowisk zrezygnowały wiceprezydentki Warszawy Renata Kaznowska oraz Aldona Machnowska-Góra. Ich dymisje przyjęto 3 lipca 2026 roku. Machnowska-Góra znalazła się ostatnio w zarządzie Narodowego Centrum Kultury. 

Dawid K. złożył mandat radnego i odszedł z samorządu, a Szpital Południowy go zwolnił. Po wtorkowych czynnościach procesowych prokuratura zapowiedziała przedstawienie kolejnych szczegółów śledztwa. Konferencja prasowa zapowiedziana jest na jutro na ok. g. 14.45.  


Fot. Dawid K./East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj81 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (81)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo