Z artykułu dowiesz się:
- Ilu menedżerów Orlenu usłyszało zarzuty i kim są osoby zatrzymane przez ABW
- Jakiego okresu dotyczy śledztwo w sprawie cen paliw
- Jakie straty i ubytki rezerw paliwowych wskazują Orlen oraz prokuratura
- Co śledczy badają w związku z wykorzystaniem rezerw państwowych
Zarzuty prokuratury dla byłych menedżerów Orlenu
Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, w rękach funkcjonariuszy ABW znalazło się łącznie pięć osób związanych z kierownictwem paliwowego giganta. Obok Michała R., który według śledczych zasiadał w zarządzie spółki w latach 2018–2024, zatrzymano trzech aktualnie pracujących w koncernie menedżerów oraz jednego byłego dyrektora. Prokurator przedstawił wszystkim zarzuty dotyczące sztucznego utrzymywania niskich stawek przy dystrybutorach od sierpnia do listopada 2023 roku.
Łódzki wydział Prokuratury Krajowej prowadzi śledztwo, które skupia się na wydarzeniach w Płocku. Chodzi o okres od 1 sierpnia do 31 października 2023 roku i podejrzenie sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa szkody majątkowej w wielkich rozmiarach dla Orlenu. Według prokuratury mogło do tego dojść wskutek nadużycia uprawnień przy ustalaniu cen paliw i ich niezasadnego zaniżenia względem cen rynkowych.
Zarzuty oparto na art. 296 § 1a Kodeksu karnego, dotyczącym wyrządzenia szkody w obrocie gospodarczym. Postępowanie wszczęto w 2024 roku. Początkowo prowadziła je Prokuratura Okręgowa w Płocku, a następnie przekazano je do łódzkiego wydziału Prokuratury Krajowej.
- Na polecenie łódzkiego wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej funkcjonariusze ABW zatrzymali wczoraj 5 byłych i obecnych menadżerów Orlen S.A., w tym byłego członka zarządu spółki z lat 2018-2024 - przekazał Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości.
- Jesienią 2023 roku Daniel „wszystko mogę” Obajtek ręcznie sterował cenami na stacjach. Zaniżanie cen wbrew rynkowi tuż przed wyborami i bezczelne wmawianie Polakom „awarii dystrybutorów” - to nie był żaden cud gospodarczy. To było działanie na szkodę majątku narodowego, by ratować władzę partii - napisał. - Daniel Obajtek nazywa to „sukcesem”. Kodeks karny nazywa to wyrządzeniem szkody majątkowej wielkich rozmiarów - podsumował.
Miliardowe straty i rezerwy paliwowe
Według szacunków przytaczanych przez prokuraturę zaniżanie cen mogło przynieść Orlenowi straty przekraczające 3,5 mld zł, a nawet 4 mld zł. Do sprawy odniosła się bezpośrednio spółka Orlen S.A. w oficjalnym oświadczeniu wydanym 6 października. Koncern wskazał, że w 2023 roku sztucznie zaniżono ceny paliw przed wyborami parlamentarnymi, a straty wyniosły 3,5 mld zł.
Firma podała również, że zagraniczni klienci z zachodu zatankowali w Polsce ponad 80 mln litrów paliwa, a rezerwy paliwowe zostały głęboko naruszone. Według danych przytoczonych przez Orlen od początku lipca do końca września 2023 roku globalne notowania diesla wzrosły o około 40 procent. Polska była w tym czasie jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym ceny paliw spadały.
Niższe ceny przyciągały do Polski kierowców z zagranicy. Skala tankowania przez klientów z zachodu – ponad 80 mln litrów – znalazła się w oświadczeniu koncernu jako jeden ze skutków ówczesnej polityki cenowej. Orlen wiąże ten okres również z uszczupleniem rezerw paliwowych.
Śledczy badają także wykorzystanie rezerw państwowych w 2023 roku. Badany jest stan zbiorników, m.in. tych w Górze pod Inowrocławiem. Ten wątek znalazł się w postępowaniu między innymi w związku z zawiadomieniem posła Krzysztofa Brejzy.
Obajtek: "Areszt wydobywczy i igrzyska"
Daniel Obajtek zdecydowanie broni byłych współpracowników. Były prezes Orlenu przekonuje, że zarzuty są bezzasadne. Powołuje się również na stanowisko UOKiK, który – jak twierdzi – nie stwierdził zaniżania cen i uznał ówczesne działania za normalne decyzje biznesowe.
– To jest nic innego jak areszt wydobywczy i my się z tym nie zgodzimy. Tu będzie potworna batalia o tych ludzi, bo nie pozwolimy, żeby ci ludzie, którzy zarządzali koncernem wzorowo, gnili w więzieniu – oświadczył Daniel Obajtek.
Były szef koncernu zapewnił, że nie zamierza ustępować pod naciskiem organów ścigania. – Nie mogą ludzie siedzieć za to, że sprawnie działali. Nie mogą ludzie siedzieć za to, że Polacy mieli niższe ceny paliw – dodał. – Jeżeli ta władza myśli, że ja się złamię, to nie ma takiej opcji. Ja się nigdy nie złamię. Jak trzeba będzie iść do więzienia, to pójdę – powiedział.
- To chyba zresztą pierwszy przypadek w historii, gdy władza rozlicza za to, że Polacy tankowali tanio - komentował Obajtek.
Fot. Stacja Orlenu w 2023 r./East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (137)