Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Donald Tusk uważa nadchodzące miesiące za krytyczne dla bezpieczeństwa Polski.
- Jakie konkretne scenariusze ataków na infrastrukturę krytyczną rozważają służby wywiadowcze.
- W jaki sposób polski rząd współpracuje z partnerami z NATO i Unii Europejskiej.
- Jaki jest związek między stratami Rosji w sektorze paliwowym a możliwymi prowokacjami.
Rząd traktuje zagrożenie priorytetowo. Służby w gotowości
Na konferencji prasowej Premier Tusk oficjalnie ogłosił stan gotowości polskich służb na ewentualne rosyjskie prowokacje w kraju. Szef rządu zaznaczył, że jego gabinet traktuje te doniesienia z najwyższą powagą i nie bagatelizuje żadnych scenariuszy wymierzonych w nasze terytorium. Potwierdził jednocześnie, że polskie służby na bieżąco współpracują z wywiadami państw Unii Europejskiej oraz całego regionu w zakresie precyzyjnego monitorowania zagrożeń.
Zagrożone ewentualnymi atakami ze strony Kremla są nie tylko granice polskie, ale również państwa bałtyckie. Dziennik „The Telegraph” wskazuje, że wrogie działania lub prowokacje mogą zacząć się bezpośrednio z terytorium mocno zmilitaryzowanego obwodu królewieckiego.
Amerykańskie ostrzeżenia dla Warszawy
Stanowcza reakcja polskiego rządu nastąpiła tuż po ujawnieniu niepokojących raportów przez media. Jak wynika z ustaleń Onetu oraz wspomnianego dziennika "The Telegraph", to Stany Zjednoczone wprost ostrzegły Polskę przed możliwą rosyjską prowokacją. Sytuacja na wschodniej flance sojuszu jest stale analizowana, a eksperci wskazują, że uderzenie z tej strony może nastąpić w nadchodzących miesiącach.
– Stany Zjednoczone systematycznie informują Polskę o wciąż nowych rosyjskich planach konwencjonalnego ataku na wschodnią flankę NATO. Polska nie jest z nich wykluczona – przekazał informator, na którego powołuje się portal Onet.
Drony i ataki na infrastrukturę krytyczną
Rozważane obecnie przez wywiad scenariusze potencjalnych prowokacji są wysoce niebezpieczne. Amerykanie alarmują, że ewentualny atak może wiązać się z uderzeniem w polską infrastrukturę krytyczną przy użyciu pocisków rakietowych lub dronów. Polskie źródło wywiadowcze przyznało wprost w wywiadzie, że w najbardziej skrajnym scenariuszu mógłby nastąpić atak hybrydowy w regionie przygranicznym.
Sektor paliwowy i próba szantażu Zachodu
Analitycy wskazują, że agresywne plany Rosji mogą być formą ucieczki do przodu. Kreml szuka sposobów na odwrócenie uwagi opinii publicznej od dotkliwych strat, jakie Ukraina zadaje rosyjskiemu sektorowi paliwowemu. Poprzez prowokacje na wschodniej flance Rosja chce narzucić własną narrację i zmusić Zachód do defensywy. Działania te są jednocześnie elementem szeroko zakrojonego szantażu militarnego.
Głównym celem Kremla ma być przetestowanie jedności Paktu Północnoatlantyckiego oraz sprawdzenie, jak szybko sojusznicy zareagują na taki incydent. Ostatecznym celem tych prowokacji jest wywarcie presji na zachodnich partnerów Ukrainy. Kreml liczy, że obawa o własne bezpieczeństwo zmusi ich do zawieszenia wsparcia dla Kijowa.
Szczyt NATO w Ankarze
W dniach 7 i 8 lipca w stolicy Turcji, w Ankarze, odbędzie się szczyt NATO. Polskę reprezentować będzie Prezydent Karol Nawrocki.
red.
Fot: Donald Tusk ostrzega przed atakiem Rosji na wschodnią flankę NATO, w tym na Polskę / East News




Komentarze
Pokaż komentarze (42)