Marcin Przydacz po spotkaniu z Marco Rubio
Marcin Przydacz poinformował o szczegółach swojej rozmowy z sekretarzem stanu USA Marco Rubio. Spotkanie trwało około godziny i dotyczyło przede wszystkim współpracy obronnej Polski i Stanów Zjednoczonych.
Jak przekazał szef Biura Polityki Międzynarodowej, Rubio jednoznacznie opowiedział się za zwiększeniem trwałości amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. – To, co mogę państwu przekazać, to to, że jest zielone światło z Białego Domu. Także z ust Marco Rubio padła deklaracja, że jest on absolutnie zwolennikiem tego, aby obecność w Polsce zmieniała się z rotacyjnej na stałą – powiedział Przydacz na antenie TVN24.
Współpracownik Karola Nawrockiego ocenił, iż polityczna deklaracja administracji USA musi teraz zostać przełożona na konkretne rozwiązania wojskowe przygotowane przez Pentagon. – Wobec tej politycznej deklaracji naszym celem powinno być przekucie tego na konkrety, które musi wypracować Pentagon – dodał.
Spotkanie Nawrockiego z Kosiniakiem-Kamyszem przed szczytem NATO
Przydacz przypomniał również, że w środę odbyło się zapowiedziane wcześniej spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Jak wyjaśnił, rozmowa miała służyć wypracowaniu wspólnego stanowiska Polski przed zbliżającym się szczytem NATO.
Według szefa Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP administracja Donalda Trumpa pozytywnie ocenia rolę Polski jako sojusznika w NATO. Przydacz przekazał, że Marco Rubio wskazywał na kilka powodów, dla których Waszyngton rozważa zmianę charakteru obecności wojsk USA nad Wisłą. Wśród nich wymienił strategiczne znaczenie Polski dla bezpieczeństwa regionu, wysokie wydatki na obronność oraz inwestycje w nowoczesny sprzęt wojskowy.
Dodatkowym argumentem mają być – jak mówił – dobre relacje polsko-amerykańskie, oparte również na bezpośrednich kontaktach prezydentów Karola Nawrockiego i Donalda Trumpa.
5 tys. nowych żołnierzy, ale nie zamiast wszystkich wycofanych
Przydacz poinformował również, że Marco Rubio podtrzymał wcześniejszą deklarację Donalda Trumpa dotyczącą skierowania do Polski 5 tys. amerykańskich żołnierzy. Nie oznacza to powrotu wstrzymanej wcześniej rotacyjnej brygady pancernej liczącej około 4 tys. żołnierzy. – Tutaj została podtrzymana ta deklaracja o kwestii dodatkowych pięciu tysięcy. Natomiast wcale nie oznacza to, że ta wstrzymana brygada czterech tysięcy żołnierzy, która nie rotowała, przypłynie do Polski – wyjaśnił.
Zdaniem prezydenckiego ministra kluczowa jest jednak nie sama liczba amerykańskich wojskowych, lecz zmiana modelu ich obecności. – Należy już raczej inaczej traktować tę obecność amerykańską, jako całościowo nowy koncept obecności amerykańskiej – ocenił.
Gdzie stacjonują amerykańscy żołnierze w Polsce?
Obecnie w Polsce przebywa kilka tysięcy żołnierzy Stanów Zjednoczonych, jednak ich obecność ma głównie charakter rotacyjny. Amerykańskie siły rozmieszczone są m.in. w Poznaniu, gdzie funkcjonuje wysunięte dowództwo V Korpusu Armii USA, a także w Powidzu, Żaganiu, Drawsku Pomorskim oraz Orzyszu. W Powidzu znajduje się również jedna z największych w Europie baz sprzętu wojskowego armii amerykańskiej (APS), umożliwiająca szybkie rozwinięcie sił w razie kryzysu.
Zmiana obecności z rotacyjnej na stałą oznaczałaby, że część amerykańskich jednostek zostałaby przypisana do Polski na stałe, wraz z infrastrukturą, zapleczem logistycznym i rodzinami żołnierzy. Taki model zwiększa zdolności operacyjne, ułatwia planowanie wspólnych działań z Wojskiem Polskim i jest uznawany za silniejszy sygnał odstraszania wobec potencjalnych przeciwników NATO. Szczegóły operacji mają zostać wypracowane przez Pentagon we współpracy z polskimi władzami. Podwaliny pod nią stanowiło spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego i szefostwa BBN z administracją Donalda Trumpa we wrześniu ub. roku. Wtedy padły deklaracje o stałej, a nie rotacyjnej bazie USA w Polsce.
Fot. Eas News/amerykańscy żołnierze
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (33)