Paweł K. chce odbywać karę z "bransoletką”
Paweł K. został prawomocnie skazany na karę pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego. Początkowo sąd wymierzył mu dwa lata więzienia, jednak ostatecznie karę zmniejszono do półtora roku. Teraz mężczyzna złożył wniosek o odbywanie wyroku w systemie dozoru elektronicznego.
Jak poinformował pełnomocnik rodzin ofiar, mecenas Karol Rogalski, skazany nie wykonał dotąd innych elementów prawomocnego wyroku. – Złożył wniosek o dozór elektroniczny, a jednocześnie nie wykonał wyroku pierwszej i drugiej instancji i nie zapłacił ani złotówki pokrzywdzonym – powiedział prawnik.
Tak pisaliśmy o tym, co może zrobić Paweł K. w marcu, gdy zapadł prawomocny wyrok: "Adwokat, który nie wykazywał się skruchą od chwili tragedii, może mówić o wielkim szczęściu. Tak niski wyrok - prokuratura domagała się pięciu lat więzienia i dożywotniego pozbawienia prawa jazdy - otwiera furtkę do odbywania go w ramach dozoru elektronicznego. W domu. Przepisy Kodeksu karnego wykonawczego przewidują, że dozór elektroniczny można zastosować wobec osoby skazanej na karę pozbawienia wolności nieprzekraczającą 1 roku i 6 miesięcy. Paweł K. mieści się w limicie, przewidzianym prawem. Formalnie więc nic nie stoi na przeszkodzie, by ubiegał się o pobyt w domu na czas zasądzonego wyroku".
Rodziny ofiar są załamane
Pełnomocnik rodzin twierdzi, że Paweł K. nie tylko nie wypłacił rekompensat, ale także unika kontaktu z organami wymiaru sprawiedliwości. – Nie zwrócił kosztów sądowych procesu, uchyla się od odpowiedzialności i nie odbiera korespondencji – wymieniał mecenas Rogalski. Zapowiedział również rozpoczęcie egzekucji komorniczej oraz poinformowanie sądu penitencjarnego w Łodzi o zachowaniu skazanego.
Według rodzin ofiar osoba, która nie wykonuje prawomocnego wyroku sądu, nie powinna otrzymać zgody na odbywanie kary poza zakładem karnym. Bliscy zmarłych podkreślają, że oprócz kary więzienia sąd zasądził również rekompensaty finansowe dla rodzin zmarłych kobiet. Łączna kwota ma wynosić około 150 tys. zł. – Skoro nie realizuje prawomocnego wyroku w zakresie rekompensat, powinien odbywać karę pozbawienia wolności w więzieniu, a nie w domu – podkreślił mecenas Karol Rogalski.
Już dzień po śmiertelnym zdarzeniu Paweł K. okazał pogardę wobec ofiar tragedii i ich rodzin. Mężczyzna określił na filmiku wypadek jako "konfrontację bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach” i doradzał wszystkim zakup nowego auta, by nie tracić życia na drogach.
Paweł K. doprowadził do tragedii
Do tragedii doszło we wrześniu 2021 roku na trasie Barczewo–Jeziorany w województwie warmińsko-mazurskim. Według ustaleń sądu Paweł K. prowadził Mercedesa i przekroczył podwójną linię ciągłą, zjeżdżając na przeciwległy pas ruchu. Następnie zderzył się czołowo z audi jadącym z naprzeciwka.
W wypadku zginęły kierująca Audi Anna T. oraz pasażerka Barbara N. Obie kobiety poniosły śmierć na miejscu. Sprawca nie odniósł obrażeń. Sąd II instancji uznał, że K. nie uderzył w samochód z naprzeciwka celowo. W wyroku odwoławczym zmieniono kwalifikację czynu z działania umyślnego z zamiarem ewentualnym na działanie nieumyślne. Sędzia stwierdził, że Paweł K. nie jechał brawurowo, a do wypadku doszło z powodu zmęczenia lub roztargnienia adwokata.
Fot. Wypadek na trasie Barczewo-Jeziorany/Paweł K./PAP
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (13)