Napruty jak Messerschmidt? Ruszył proces Kierwinski-Protasiewicz

Redakcja Redakcja Sądownictwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 18
Po prawie dwóch latach od głośnego incydentu na Dniu Strażaka, sprawa Kierwinski kontra Protasiewicz trafiła w końcu przed sąd. Pierwsze posiedzenie w procesie o ochronę dóbr osobistych odbyło się w czwartek. Wszystko zaczęło się od wpisu na X, w którym Jacek Protasiewicz napisał, że minister Marcin Kierwiński był podczas uroczystości "napruty jak Messerschmidt". Kierwiński odpierał zarzuty, tłumacząc, że za jakość jego przemówienia odpowiadał błąd systemu nagłośnienia.

Proces Kierwiński kontra Protasiewicz

4 maja 2024 roku, podczas obchodów Dnia Strażaka, przemówienie ministra Kierwinskiego wzbudziło kontrowersje. Jacek Protasiewicz, wieloletni poseł i europoseł Platformy Obywatelskiej i ówczesny wicewojewoda Dolnośląski, twierdził, że przemawiający minister Marcin Kierwiński był pod wpływem alkoholu. Kierwiński stanowczo zaprzeczył, niezwłocznie poddał się badaniu alkomatem i opublikował wynik. Mimo to wytoczył Protasiewiczowi proces o naruszenie dóbr osobistych, czci i dobrego imienia, żądając przeprosin i 30 tysięcy złotych na rzecz Ochotniczej Straży Pożarnej.

Zeznania Hołowni

Czwartkowe posiedzenie odbyło się online. Jako świadek Kierwinskiego zeznawał Szymon Hołownia, ówczesny Marszałek Sejmu, obecny wicemarszałek oraz Waldemar Pawlak, były premier i szef OSP. Zeznania marszałka Hołowni wywołały największe emocje.

Nowy odcinek podcastu Salon24, w którym Jacek Protasiewicz zdradza szczegóły pierwszej rozprawy z Marcinem Kierwińskim:


Protasiewicz, który uczestniczył w posiedzeniu, opisał je Salon24.pl jednoznacznie: "Byłem naprawdę zdumiony, gdy Szymon Hołownia przed sądem oświadczył, że wprawdzie nie czuł woni alkoholu od Kierwinskiego, ale przyznał, że przemówienie Ministra przypominało zachowanie osoby albo będącej pod wpływem, albo w trakcie incydentu neurologicznego, np. udaru. Przyznał tym samym, że sposób ekspresji Kierwinskiego nawet na obecnych sprawiał wrażenie wysoce niepokojącego i dziwił się, że funkcjonariusze SOP nie interweniują".


Salon24.pl zwrócił się do Hołowni z prośbą o komentarz. W odpowiedzi wicemarszałek przesłał SMS, w którym zastrzegł, że nie czuje się upoważniony do ujawniania treści swoich zeznań w toku procesu. "W samej sprawie mogę zaś powtórzyć to, co już wielokrotnie publicznie mówiłem. Rozmawiałem na tej uroczystości z, siedzącym obok mnie, ministrem Kierwińskim wielokrotnie przed i po jego zniekształconym wystąpieniu. Był trzeźwy, komunikował się normalnie (...)" - napisał Hołownia.

Świadkowie Protasiewicza: Duda i kardynał Nycz

Strona pozwana wnioskuje o przesłuchanie własnych świadków. Na liście Protasiewicza znaleźli się m.in. były Prezydent Andrzej Duda oraz kardynał Kazimierz Nycz. Były europoseł nie kryje, czego od ich zeznań oczekuje.

"Nie sądzę, że do porozumienia dojdzie, bo powołałem świadków, którzy, wierzę, potwierdzą, że Kierwiński nigdy nie stronił od używek zakłócających racjonalne postępowanie, a niekoniecznie dających efekt zapachowy" - powiedział nam Protasiewicz.


Przypomniał też własną historię z 2014 roku, gdy sam wycofał się z aktywnej polityki po oskarżeniach o incydent na frankfurckim lotnisku. "Mam nadzieję, że w Polsce wrócą wysokie standardy, które w praktyce oznaczają, że osoba publiczna, wokół której pojawia się choć cień wątpliwości, zawieszą swoją polityczną aktywność do czasu wyjaśnienia sprawy. Czyż nie tego politycy KO oczekują od swoich przeciwników? Niech więc sami dadzą dobry przykład. Tego oczekuję, jako zwykły już dziś obywatel" - powiedział Jacek Protasiewicz.

Mediacja mało prawdopodobna

Sąd zaproponował stronom mediację. Protasiewicz nie pozostawia złudzeń, że do ugody nie dojdzie. Kolejne posiedzenie wyznaczono na 12 czerwca.

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj18 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo