Nieuznawany przez rząd Sąd Najwyższy: prokurator Bilewicz jest neoprokuratorem

Redakcja Redakcja Sądownictwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 29
Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN w odpowiedzi na skargę nadzwyczajną prokuratora Jacka Bilewicza przekazała, że śledczy jest nieprawidłowo umocowany, ponieważ jego nominacji do Prokuratury Generalnej nie przedstawiono prezydentowi do zaopiniowania. W ocenie SN oznacza to, że Bilewicz pełni swoją funkcję "w istocie nielegalnie”. To dalszy ciąg pogłebiającego się chaosu, który obejmuje już nie tylko sądy, ale i prokuraturę.

Z artykułu dowiesz się: 

  • Dlaczego Sąd Najwyższy odrzucił skargę nadzwyczajną podpisaną przez Jacka Bilewicza
  • Jakie znaczenie miała brakująca opinia prezydenta
  • Dlaczego SN uznał, że Bilewicz pełni urząd "nielegalnie”
  • Co oznacza odrzucenie skargi nadzwyczajnej dla stron postępowania

SN odrzucił skargę nadzwyczajną z powodu umocowania zastępcy Żurka

Wtorkowe postanowienie zapadło w sprawie dotyczącej skargi nadzwyczajnej w postępowaniu o zapłatę. Jak przekazał Sąd Najwyższy, jeszcze 14 kwietnia 2026 roku zwrócono się do Prokuratora Generalnego o przesłanie odpisu opinii prezydenta dotyczącej powołania Jacka Bilewicza na stanowisko zastępcy Prokuratora Generalnego. Chodzi o wymóg wynikający z art. 14 § 1 ustawy Prawo o prokuraturze.

W odpowiedzi Bilewicz przesłał do Sądu Najwyższego uwierzytelnione kopie różnych dokumentów, jednak wśród nich zabrakło opinii prezydenta.

Sąd Najwyższy: opinia prezydenta jest obowiązkowa

W wydanym komunikacie Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że uzyskanie opinii prezydenta jest obligatoryjnym elementem procedury powołania zastępcy Prokuratora Generalnego. – W świetle powyższych przepisów uznać należało, że obligatoryjnym elementem procedury powołania zastępcy Prokuratora Generalnego jest każdorazowe uzyskanie opinii Prezydenta RP w tym zakresie – wskazał SN.

Sąd odniósł się również do wcześniejszych interpretacji przepisów, które dopuszczały inne podejście. – Wszelkie inne interpretacje naruszają podstawowe zasady wykładni i logiki, a przede wszystkim uderzają w jedną z naczelnych zasad konstytucyjnych, tj. dyrektywę legalizmu. Zgodnie z art. 7 Konstytucji RP, organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa – zaznaczono w komunikacie. 


"Jacek Bilewicz pełni urząd nielegalnie”

Najmocniejszy fragment postanowienia dotyczył samego statusu Jacka Bilewicza jako zastępcy Prokuratora Generalnego.

– W ocenie Sądu Najwyższego, skoro prokurator Jacek Bilewicz nie przedłożył opinii Prezydenta RP w sprawie jego powołania na funkcję zastępcy Prokuratora Generalnego, to wskazać należało, że sprawuje on ten urząd bez prawidłowego umocowania, a więc w istocie nielegalnie – podkreśliła Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

W konsekwencji SN uznał, że Bilewicz nie był uprawniony do skutecznego podpisania skargi nadzwyczajnej, co doprowadziło do jej odrzucenia. Sąd Najwyższy zakomunikował ponadto, że decyzja o odrzuceniu skargi miała chronić strony postępowania przed późniejszymi wątpliwościami dotyczącymi legalności orzeczenia.

Jak wskazano, rozpoznanie środka zaskarżenia podpisanego przez osobę nieuprawnioną mogłoby prowadzić do podważania prawidłowości całego postępowania. Jednocześnie SN przypomniał, że odrzucenie skargi nadzwyczajnej w tej sprawie nie zamyka drogi do ponownego jej wniesienia.

– Odrzucenie skargi nadzwyczajnej w tym stanie faktycznym nie tworzy tzw. powagi rzeczy osądzonej. Uprawniony podmiot może ponownie złożyć skargę nadzwyczajną, co będzie skutkować jej rozpoznaniem przez Sąd Najwyższy – wskazano. 


Spór o legalność powołań w prokuraturze

Orzeczenie może stać się kolejnym elementem szerszego sporu dotyczącego legalności powołań w polskiej prokuraturze i sądownictwie. Sąd Najwyższy wyraźnie odwołał się do konstytucyjnej zasady legalizmu oraz konieczności ścisłego przestrzegania procedur przewidzianych w ustawie. Sprawa może mieć również konsekwencje dla innych czynności procesowych wykonywanych przez osoby, których status prawny byłby kwestionowany. 

Z drugiej strony rząd nie uznaje Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, powołując się na wyroki ETPCZ i TSUE. Z tego też powodu m.in. blokuje do dziś wypłatę środków z budżetu po wyborach 2023 roku dla PiS, które należą się - wedle uchwały Sądu Najwyższego - partii Jarosława Kaczyńskiego.  

 

Fot. Andrzej Kulpita/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj29 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo