grafika autora
grafika autora
manitooo manitooo
94
BLOG

Wielka afera w bydgoskim sądownictwie

manitooo manitooo Sądownictwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Seks, kłamstwa i... nagrania. Bydgoscy sędziowie, prokuratorzy i adwokaci są oskarżani o „grillowanie” spraw sądowych, czyli wydawanie wyroków za łapówki i po układach. Znany przedsiębiorca uważa, że podstępnie próbują ograbić go z majątku. Chodzi o nieruchomości i firmy warte dziesiątki milionów złotych.

23 marca 2026 r. ujawniłem, że Prokuratura Krajowa sprawdza postępowanie znanego adwokata z Bydgoszczy, opierając się na tajemniczym nagraniu, które ma dowodzić procederu korupcji i powoływania się na wpływy w prokuraturze w celu wyciągnięcia łapówki. Adwokat stanowczo zaprzecza, że dał się nagrać, twierdzi, że nigdy takich rozmów nie prowadził, uważa, że nagranie jest zmanipulowane, dotyczy innych osób a nie jego, lub wręcz od początku do końca zostało stworzone przez jego wrogów. Podejrzewa też, że cała historia została przez kogoś zorganizowana z powodu sporu ze znanym biznesmenem.

- On chce, żebym się wycofał ze spraw sądowych z nim. Pisze do prokuratur, zakłada sprawy. To jest paranoja. Ciągle mi wypomina (jedną ze spraw – red.), mówiąc, że trzymam sędziów za jaja – mówi adwokat.

Idąc tym śladem zacząłem sprawdzać kolejne wątki i okazuje się, że mamy do czynienia z potężną aferą środowiska prawniczego, w którą jest zamieszanych kilkadziesiąt osób, a wątki w niej są naprawdę sensacyjne, dotyczą też zarzutów krycia pedofilii, organizacji demonicznych orgii seksualnych z udziałem sędziów, prokuratorów, adwokatów i notariuszy, uprawianiu seksu przez znanych sędziów na oczach dziecka, skręcaniu spraw sądowych, braniu łapówek i grabieniu ludzi z potężnych majątków z pomocą takich układów.

Ciężko było mi uwierzyć w to wszystko i to na taką skalę, ale o dziwo zarzuty nie opierają się na plotkach, tylko oficjalnych zeznaniach świadków, dokumentach, dowodach przelewów i nagraniach badanych obecnie przez różne organa i sądy. Dowody są naprawdę mocne i szokujące, są oficjalne skargi, wnioski, postępowania. Częściowo sprawę nagłaśniały też media, niestety nie kontynuowały nadzoru nad rozliczeniami. Przygotowuję duży reportaż na ten temat, ale to wymaga skrupulatnego zbadania wszystkich wątków i akt, więc potrwa być może wiele miesięcy. Ta sprawa musi zostać rzetelnie i jawnie wyjaśniona dla dobra całego wymiaru sprawiedliwości. Przy takich zarzutach trudno, żeby ktokolwiek wierzył w uczciwe rozstrzygnięcia sądowe w tej apelacji.

Układ cię dojedzie

Wymieniony przez adwokata przedsiębiorca rzeczywiście ma z nim ostry spór i potwierdza, że ten konflikt daleko wykracza poza kwestie prawne. Twierdzi jednak, że to nie on robi jakiekolwiek intrygi, tylko właśnie druga strona, która chce mu podstępnie odebrać majątek, wykorzystując rozwód z żoną. Biznesmen utrzymuje, że początkowo rozwód przebiegał bez żadnych sporów i kłótni, on z małżonką w zgodzie podzielili się majątkiem, po czym nagle pojawił się adwokat, który wprost mu zapowiedział, że zrobi z niego bankruta, obraża go, stosuje różne zagrania poniżej pasa (rzuca podczas rozpraw nieprawdziwe oskarżenia), a prokuratury i sądy nagle zaczynają działać jakby rzeczywiście były przez adwokata sterowane. Przedsiębiorca nie chce na razie oficjalnie się wypowiadać w tej sprawie, ale zapowiada, że nie podda się bez walki.

- Proszę zrozumieć, to trudna sprawa, w którą wciągnięto całą moją rodzinę, robi się przeciwko mojej rodzinie gangsterskie akcje i intrygi z wykorzystaniem wymiaru sprawiedliwości, jestem tym bardzo przejęty i przygnębiony. Dla pieniędzy ktoś chce mnie totalnie zniszczyć bez żadnego powodu – mówi biznesmen.

Stanowczo zaprzecza, żeby miał cokolwiek wspólnego z nagrywaniem adwokata czy stworzeniem przeciwko niemu rzekomej intrygi. Tymczasem jedno z naszych źródeł twierdzi, że ktoś przekazuje anonimy przeciwko biznesmenowi i rozpowiada w środowisku prawniczym, że zostaną mu postawione w tej sprawie zarzuty, jakoby miał zamówić i zapłacić za nagrania adwokata amerykańskim hakerom.

- To jakiś absurd. Nie mam z tymi nagraniami nic wspólnego. Dowiedziałem się o ich istnieniu z internetu i oczywiście, że to mnie poruszyło, bo jeśli rzeczywiście adwokat ma układy z prokuratorami, może wyciągnąć kogoś z aresztu za łapówki i ma jakieś kwity, którymi może szantażować sędziów, to jak ja mam wierzyć w wymiar sprawiedliwości i uczciwe wyroki. Przecież z takim układem nie wygram – twierdzi przedsiębiorca.

Oczywiście nie jestem w stanie rozstrzygnąć tej sprawy i nie jestem od wydawania wyroków. Mogę jedynie zapewnić, że otrzymałem nagrania od innego źródła, biznesmen na mnie w żaden sposób nie wpływał, dokonałem samodzielnie wszystkich ustaleń i wydaje mi się nieprawdopodobne, żeby można było takie nagrania wytworzyć przez sztuczną inteligencję czy za pomocą hakerów. Poza tym, czy CBA i Prokuratura Krajowa daliby się tak nabrać i tak długo badać sprawę, gdyby opierała się na fałszywkach?

„W Wydziale Spraw Wewnętrznych PK za sygn. 1001-14.Ds.2.2026 prowadzone jest – przejęte z Prokuratury Rejonowej w Elblągu – śledztwo w sprawie powoływania się na wpływy w prokuraturze w Bydgoszczy i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu sprawy polegającej na uchyleniu tymczasowego aresztowania zastosowanego wobec nieustalonego mężczyzny przez Sąd Rejonowy w Bydgoszczy, w zamian za korzyść majątkową w kwocie nie niższej niż 50 tysięcy złotych tj. o czyn z art. 230 § 1 pkt 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. Śledztwo znajduje się na początkowym etapie. Postępowanie prowadzone jest w sprawie: nikomu nie przedstawiono dotychczas zarzutów. Aktualnie, z uwagi na dobro postępowania, nie mogą zostać udzielone szczegółowe informacje co do przeprowadzonych, aktualnie wykonywanych, jak i planowanych czynności procesowych. Mając na uwadze obecny etap postępowania, aktualnie nie jest również możliwe określenie przewidywanego terminu zakończenia postępowania.” - podaje prokurator Przemysław Nowak, Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej

Według mnie, bardzo łatwo jest zweryfikować te nagrania, wiadomo kiedy powstały, można porównać billingi, monitoringi, przesłuchać świadków i bez większego trudu dojść do prawdy. Dlaczego to tyle trwa, dlaczego w tak prostej sprawie nie ma jednoznacznych ustaleń tylko pozwala się na domniemania i spekulacje?

Temat na pewno jest ważny w interesie publicznym, powinien być jawnie i rzetelnie zbadany, nagłośniony dla dobra wymiaru sprawiedliwości. Obowiązkiem dziennikarza jest dopytywać o takie sprawy, informować o nich rzetelnie, przedstawiać ustalenia opinii publicznej. Dlatego postanowiłem upublicznić pliki z nagraniami bez żadnych ingerencji, żeby śledczy mogli przeanalizować je pod kątem ewentualnych manipulacji, a każdy mógł sam ocenić, czy takie nagrania mogły zostać stworzone przy użyciu AI, zamówione i zmanipulowane, czy też powinny zostać wyjaśnione pod każdym możliwym kątem.

Na pewno ujawnione nagrania są dowodem na popełnienie przestępstwa – albo ktoś uknuł intrygę przeciwko środowisku prawniczemu, albo to środowisko jest totalnie skorumpowane i przesiąknięte patologiami. Takie rozmowy są na pewno skandaliczne i nie powinny mieć miejsca. Jeśli rzeczywiście adwokat proponuje klientowi wyciągnięcie z aresztu podejrzanego za 50 tys. zł (na początek), rozmawia podczas tej „audiencji” przez telefon z prokuratorem, który ma to załatwić, po czym zapewnia klienta, że będzie pilnował, żeby czasem podejrzany nie złożył jakichś obciążających zeznań, to jest to niebywały skandal.

Wersję biznesmena potwierdza także jeden z naszych informatorów, osoba ze środowiska wymiaru sprawiedliwości.

- Przyjrzałem się tej sprawie. Niemożliwe, żeby ten biznesmen zamówił te nagrania, więc jeśli ktoś chce go wrobić, to skończy się to potężnym skandalem, choć w zasadzie ten skandal to już jest, bo zarzuty do adwokatów, prokuratorów i sędziów są przecież bardzo poważne. Chyba tak poważnej afery w sądownictwie jeszcze nie mieliśmy. Sprawy tego biznesmena rzeczywiście wyglądają bardzo dziwnie i pewnie trzeba będzie tu doprowadzić do kompleksowej kontroli w prokuraturze i ministerstwie sprawiedliwości. Wygląda to wszystko bardzo poważnie i niestety mówimy o patologii systemowej, a nie jakiejś pojedynczej korupcji – mówi nasze źródło.

Wskazuje, że biznesmenowi próbowano już „uszyć” parę dziwnych postępowań karnych, w śledztwach, które go dotyczą, są bardzo podejrzane decyzje procesowe, a z kolei sprawy, o których wyjaśnienie on prosi, są umarzane lub prowadzone przewlekle. A mówimy tu o włamaniach, groźbach karalnych, podkładaniu podsłuchów, śledzeniu i wykorzystywaniu służb do przeprowadzania różnych intryg (np. groźbach podrzucenia narkotyków) czy inwigilacji.

- Wcześniej czy później skończy się to interwencjami posłów i grubą aferą na cały kraj – kończy nasz rozmówca.

Sędziowie trzymani za jaja

Patologie w środowisku sędziowskim mają wynikać z układów, które się zawiązały lub utrwaliły podczas regularnych imprez Stowarzyszenia Iustitia nad Jeziorem Charzykowskim. Uczestniczyli w nich sędziowie, prokuratorzy, adwokaci i notariusze. Właścicielka ośrodka wypoczynkowego była zaprzyjaźniona z sędziami, jednak została potem oskarżona i skazana za oszustwo. Wtedy okazało się, że ma przedziwne relacje z sędziami, w tym finansowe. Złożyła szokujące dla całego środowiska zeznania, przyznała się do udziału w korupcji na ogromną skalę i opisała szereg patologii. Obecnie przebywa w więzieniu, ale w jej sprawie i w sprawach, gdzie jest świadkiem toczy się jeszcze wiele postępowań. W nich padają najcięższe z możliwych oskarżenia. Sędziowie mieli przyjmować łapówki, demolować ośrodek wypoczynkowy, jeździć samochodami po pijanemu, organizować orgie seksualne, uprawiać seks na oczach dziecka, brać łapówki, w zamian za nie wydawać stronnicze wyroki, tuszować przestępstwa, w tym nawet w najcięższych sprawach, jak przestępstwa pedofilii. Choć sędziowie bronią się, że zeznania są zemstą za skazanie byłej przyjaciółki, to trudno nie odnieść wrażenia, że ta sprawa nie jest rzetelnie prowadzona i jest bardzo niewygodna dla wymiaru sprawiedliwości. Dlatego postanowiliśmy ją zbadać i wszystkie wątki przedstawić opinii publicznej bez żadnego retuszu. Wkrótce o tej sprawie obiektywny, obszerny reportaż.

Mariusz Zielke

bagno.film@gmail.com

Nagrania będące dowodem popełnienia przestępstwa można odsłuchać w poniższym materiale:



manitooo
O mnie manitooo

Nazywam się Mariusz Zielke. Byłem dziennikarzem Pulsu Biznesu, wcześniej mniejszych gazetek, pisałem na różne tematy, potem robiłem śledztwa dziennikarskie. Obecnie piszę powieści, głównie na faktach, kryminały, sensacyjne, obyczajowe.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo