23 marca 2026 r. ujawniłem, że Prokuratura Krajowa sprawdza postępowanie znanego adwokata z Bydgoszczy, opierając się na tajemniczym nagraniu, które ma dowodzić procederu korupcji i powoływania się na wpływy w prokuraturze w celu wyciągnięcia łapówki. Adwokat stanowczo zaprzecza, że dał się nagrać, twierdzi, że nigdy takich rozmów nie prowadził, uważa, że nagranie jest zmanipulowane, dotyczy innych osób a nie jego, lub wręcz od początku do końca zostało stworzone przez jego wrogów. Podejrzewa też, że cała historia została przez kogoś zorganizowana z powodu sporu ze znanym biznesmenem.
- On chce, żebym się wycofał ze spraw sądowych z nim. Pisze do prokuratur, zakłada sprawy. To jest paranoja. Ciągle mi wypomina (jedną ze spraw – red.), mówiąc, że trzymam sędziów za jaja – mówi adwokat.
Idąc tym śladem zacząłem sprawdzać kolejne wątki i okazuje się, że mamy do czynienia z potężną aferą środowiska prawniczego, w którą jest zamieszanych kilkadziesiąt osób, a wątki w niej są naprawdę sensacyjne, dotyczą też zarzutów krycia pedofilii, organizacji demonicznych orgii seksualnych z udziałem sędziów, prokuratorów, adwokatów i notariuszy, uprawianiu seksu przez znanych sędziów na oczach dziecka, skręcaniu spraw sądowych, braniu łapówek i grabieniu ludzi z potężnych majątków z pomocą takich układów.
Ciężko było mi uwierzyć w to wszystko i to na taką skalę, ale o dziwo zarzuty nie opierają się na plotkach, tylko oficjalnych zeznaniach świadków, dokumentach, dowodach przelewów i nagraniach badanych obecnie przez różne organa i sądy. Dowody są naprawdę mocne i szokujące, są oficjalne skargi, wnioski, postępowania. Częściowo sprawę nagłaśniały też media, niestety nie kontynuowały nadzoru nad rozliczeniami. Przygotowuję duży reportaż na ten temat, ale to wymaga skrupulatnego zbadania wszystkich wątków i akt, więc potrwa być może wiele miesięcy. Ta sprawa musi zostać rzetelnie i jawnie wyjaśniona dla dobra całego wymiaru sprawiedliwości. Przy takich zarzutach trudno, żeby ktokolwiek wierzył w uczciwe rozstrzygnięcia sądowe w tej apelacji.
Układ cię dojedzie
Wymieniony przez adwokata przedsiębiorca rzeczywiście ma z nim ostry spór i potwierdza, że ten konflikt daleko wykracza poza kwestie prawne. Twierdzi jednak, że to nie on robi jakiekolwiek intrygi, tylko właśnie druga strona, która chce mu podstępnie odebrać majątek, wykorzystując rozwód z żoną. Biznesmen utrzymuje, że początkowo rozwód przebiegał bez żadnych sporów i kłótni, on z małżonką w zgodzie podzielili się majątkiem, po czym nagle pojawił się adwokat, który wprost mu zapowiedział, że zrobi z niego bankruta, obraża go, stosuje różne zagrania poniżej pasa (rzuca podczas rozpraw nieprawdziwe oskarżenia), a prokuratury i sądy nagle zaczynają działać jakby rzeczywiście były przez adwokata sterowane. Przedsiębiorca nie chce na razie oficjalnie się wypowiadać w tej sprawie, ale zapowiada, że nie podda się bez walki.
- Proszę zrozumieć, to trudna sprawa, w którą wciągnięto całą moją rodzinę, robi się przeciwko mojej rodzinie gangsterskie akcje i intrygi z wykorzystaniem wymiaru sprawiedliwości, jestem tym bardzo przejęty i przygnębiony. Dla pieniędzy ktoś chce mnie totalnie zniszczyć bez żadnego powodu – mówi biznesmen.
Stanowczo zaprzecza, żeby miał cokolwiek wspólnego z nagrywaniem adwokata czy stworzeniem przeciwko niemu rzekomej intrygi. Tymczasem jedno z naszych źródeł twierdzi, że ktoś przekazuje anonimy przeciwko biznesmenowi i rozpowiada w środowisku prawniczym, że zostaną mu postawione w tej sprawie zarzuty, jakoby miał zamówić i zapłacić za nagrania adwokata amerykańskim hakerom.
- To jakiś absurd. Nie mam z tymi nagraniami nic wspólnego. Dowiedziałem się o ich istnieniu z internetu i oczywiście, że to mnie poruszyło, bo jeśli rzeczywiście adwokat ma układy z prokuratorami, może wyciągnąć kogoś z aresztu za łapówki i ma jakieś kwity, którymi może szantażować sędziów, to jak ja mam wierzyć w wymiar sprawiedliwości i uczciwe wyroki. Przecież z takim układem nie wygram – twierdzi przedsiębiorca.
Oczywiście nie jestem w stanie rozstrzygnąć tej sprawy i nie jestem od wydawania wyroków. Mogę jedynie zapewnić, że otrzymałem nagrania od innego źródła, biznesmen na mnie w żaden sposób nie wpływał, dokonałem samodzielnie wszystkich ustaleń i wydaje mi się nieprawdopodobne, żeby można było takie nagrania wytworzyć przez sztuczną inteligencję czy za pomocą hakerów. Poza tym, czy CBA i Prokuratura Krajowa daliby się tak nabrać i tak długo badać sprawę, gdyby opierała się na fałszywkach?
„W Wydziale Spraw Wewnętrznych PK za sygn. 1001-14.Ds.2.2026 prowadzone jest – przejęte z Prokuratury Rejonowej w Elblągu – śledztwo w sprawie powoływania się na wpływy w prokuraturze w Bydgoszczy i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu sprawy polegającej na uchyleniu tymczasowego aresztowania zastosowanego wobec nieustalonego mężczyzny przez Sąd Rejonowy w Bydgoszczy, w zamian za korzyść majątkową w kwocie nie niższej niż 50 tysięcy złotych tj. o czyn z art. 230 § 1 pkt 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. Śledztwo znajduje się na początkowym etapie. Postępowanie prowadzone jest w sprawie: nikomu nie przedstawiono dotychczas zarzutów. Aktualnie, z uwagi na dobro postępowania, nie mogą zostać udzielone szczegółowe informacje co do przeprowadzonych, aktualnie wykonywanych, jak i planowanych czynności procesowych. Mając na uwadze obecny etap postępowania, aktualnie nie jest również możliwe określenie przewidywanego terminu zakończenia postępowania.” - podaje prokurator Przemysław Nowak, Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej
Według mnie, bardzo łatwo jest zweryfikować te nagrania, wiadomo kiedy powstały, można porównać billingi, monitoringi, przesłuchać świadków i bez większego trudu dojść do prawdy. Dlaczego to tyle trwa, dlaczego w tak prostej sprawie nie ma jednoznacznych ustaleń tylko pozwala się na domniemania i spekulacje?
Temat na pewno jest ważny w interesie publicznym, powinien być jawnie i rzetelnie zbadany, nagłośniony dla dobra wymiaru sprawiedliwości. Obowiązkiem dziennikarza jest dopytywać o takie sprawy, informować o nich rzetelnie, przedstawiać ustalenia opinii publicznej. Dlatego postanowiłem upublicznić pliki z nagraniami bez żadnych ingerencji, żeby śledczy mogli przeanalizować je pod kątem ewentualnych manipulacji, a każdy mógł sam ocenić, czy takie nagrania mogły zostać stworzone przy użyciu AI, zamówione i zmanipulowane, czy też powinny zostać wyjaśnione pod każdym możliwym kątem.
Na pewno ujawnione nagrania są dowodem na popełnienie przestępstwa – albo ktoś uknuł intrygę przeciwko środowisku prawniczemu, albo to środowisko jest totalnie skorumpowane i przesiąknięte patologiami. Takie rozmowy są na pewno skandaliczne i nie powinny mieć miejsca. Jeśli rzeczywiście adwokat proponuje klientowi wyciągnięcie z aresztu podejrzanego za 50 tys. zł (na początek), rozmawia podczas tej „audiencji” przez telefon z prokuratorem, który ma to załatwić, po czym zapewnia klienta, że będzie pilnował, żeby czasem podejrzany nie złożył jakichś obciążających zeznań, to jest to niebywały skandal.
Wersję biznesmena potwierdza także jeden z naszych informatorów, osoba ze środowiska wymiaru sprawiedliwości.
- Przyjrzałem się tej sprawie. Niemożliwe, żeby ten biznesmen zamówił te nagrania, więc jeśli ktoś chce go wrobić, to skończy się to potężnym skandalem, choć w zasadzie ten skandal to już jest, bo zarzuty do adwokatów, prokuratorów i sędziów są przecież bardzo poważne. Chyba tak poważnej afery w sądownictwie jeszcze nie mieliśmy. Sprawy tego biznesmena rzeczywiście wyglądają bardzo dziwnie i pewnie trzeba będzie tu doprowadzić do kompleksowej kontroli w prokuraturze i ministerstwie sprawiedliwości. Wygląda to wszystko bardzo poważnie i niestety mówimy o patologii systemowej, a nie jakiejś pojedynczej korupcji – mówi nasze źródło.
Wskazuje, że biznesmenowi próbowano już „uszyć” parę dziwnych postępowań karnych, w śledztwach, które go dotyczą, są bardzo podejrzane decyzje procesowe, a z kolei sprawy, o których wyjaśnienie on prosi, są umarzane lub prowadzone przewlekle. A mówimy tu o włamaniach, groźbach karalnych, podkładaniu podsłuchów, śledzeniu i wykorzystywaniu służb do przeprowadzania różnych intryg (np. groźbach podrzucenia narkotyków) czy inwigilacji.
- Wcześniej czy później skończy się to interwencjami posłów i grubą aferą na cały kraj – kończy nasz rozmówca.
Sędziowie trzymani za jaja
Patologie w środowisku sędziowskim mają wynikać z układów, które się zawiązały lub utrwaliły podczas regularnych imprez Stowarzyszenia Iustitia nad Jeziorem Charzykowskim. Uczestniczyli w nich sędziowie, prokuratorzy, adwokaci i notariusze. Właścicielka ośrodka wypoczynkowego była zaprzyjaźniona z sędziami, jednak została potem oskarżona i skazana za oszustwo. Wtedy okazało się, że ma przedziwne relacje z sędziami, w tym finansowe. Złożyła szokujące dla całego środowiska zeznania, przyznała się do udziału w korupcji na ogromną skalę i opisała szereg patologii. Obecnie przebywa w więzieniu, ale w jej sprawie i w sprawach, gdzie jest świadkiem toczy się jeszcze wiele postępowań. W nich padają najcięższe z możliwych oskarżenia. Sędziowie mieli przyjmować łapówki, demolować ośrodek wypoczynkowy, jeździć samochodami po pijanemu, organizować orgie seksualne, uprawiać seks na oczach dziecka, brać łapówki, w zamian za nie wydawać stronnicze wyroki, tuszować przestępstwa, w tym nawet w najcięższych sprawach, jak przestępstwa pedofilii. Choć sędziowie bronią się, że zeznania są zemstą za skazanie byłej przyjaciółki, to trudno nie odnieść wrażenia, że ta sprawa nie jest rzetelnie prowadzona i jest bardzo niewygodna dla wymiaru sprawiedliwości. Dlatego postanowiliśmy ją zbadać i wszystkie wątki przedstawić opinii publicznej bez żadnego retuszu. Wkrótce o tej sprawie obiektywny, obszerny reportaż.
Mariusz Zielke
bagno.film@gmail.com
Nagrania będące dowodem popełnienia przestępstwa można odsłuchać w poniższym materiale:


Komentarze
Pokaż komentarze