Tusk murem za Miszalskim
- Wiadomo, że te pomysły o referendum w Krakowie, a później w innych miastach, one się pojawiają i to jest jakiś pomysł PiS-u czy Konfederacji na takie zamieszanie, na rozróbę polityczną, więc ja nie mam żadnej wątpliwości, że to jest jedyny powód, dla którego to referendum jest organizowane. I oczywiście prezydent Miszalski ma pełne nasze wsparcie - powiedział Donald Tusk dziennikarzom w Sejmie, którzy pytali premiera o to, czy Koalicja Obywatelska będzie wspierać prezydenta Krakowa.
Już jeden samorządowiec popierany przez partię rządzącą - czyli Agnieszka Rupniewska - został odwołany w ubiegłym roku w wyniku referendum. Jeśli Kraków "wypali" po myśli prawicy, kolejne referenda mogą odbyć się m.in. w Gdańsku i Poznaniu, o czym pisał Ryszard Terlecki z PiS.
Kto stoi za referendum?
Wniosek o organizację referendum złożyła w Krajowym Biurze Wyborczym grupa obywateli. Na czele akcji stoi radny miasta, prawnik, Jan Hoffman. Do zbiórki podpisów przyłączyli się opozycyjni wobec Miszalskiego politycy Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, która na początku nie zajmowała stanowiska, gdy ogłoszono plan referendum oraz stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały. Do przeprowadzenia głosowania potrzeba ok. 58 tys. podpisów. Organizatorzy mają ich już co najmniej 75 tys.
Aby referendum było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w drugiej turze wyborów samorządowych w Krakowie, czyli 158 555 osób. O wyniku referendum decyduje większość głosów "za” lub „przeciw” odwołaniu Miszalskiego z funkcji.
Fot. Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa/PAP
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (12)