0 obserwujących
61 notek
72k odsłony
2277 odsłon

Koszmar Legii: czy to koniec zawodowej piłki w PL?

Wykop Skomentuj44

Pierwszy sygnał alarmowy przyszedł w letnim oknie transferowym. Carlitos, niedawno kopacz z III ligi hiszpańskiej wymusił transfer z Wisły do Legii. Zamiast przyjąć ofertę z Chorwacji za 1,1 mln €, zaszantażował klub będący w kłopotach finansowych i przeszedł za 450 tys. € do mistrza Polski - warszawskiej Legii. W rezultacie Wisła Kraków - jeszcze niedawno potentat ligowy, klub będący wizytówką naszej ligi - stoi na krawędzi bankructwa, bo sprzedaż króla strzelców miała pozwolić na spłatę długów wobec miasta. Klub z drugiego największego polskiego miasta, będący niegdyś potentatem finansowym i regularnie grający w europejskich pucharach nie może sobie obecnie pozwolić na pokrycie kosztów wynajmu stadionu miejskiego.

Los bywa jednak przewrotny. Miesiąc po tryumfie marketingowym i satysfakcji z dobicia dawnego rywala, Legia osiągnęła najwyższy szczyt kompromitacji w polskiej lidze, odpadając z eliminacji LE z klubem z Luksemburga. Tym samym warszawska drużyna może wkrótce podzielić los Wisły, bo budżet klubowy opierał się o wpływy z gry w fazie grupowej Ligi Europy (min. 5 mln €). Drugi rok kompromitacji w europejskich pucharach (w zeszłym roku Legia odpadła po bojach z Kazachami i Mołdawianami) pogłębi ten problem: liga akurat negocjuje nowy kontrakt z telewizją, a wpadka mistrza tej ligi nie poprawi pozycji w tych rozmowach. Sponsorzy także niechętnie będą się garnąć do wykładania na takie numery pieniędzy - jak czuli się wczoraj prezesi firmy bukmacherskiej Fortuna czy browarów Królewskich widząc kompromitację w Luksemburgu i swoje loga na koszulkach przegranych? Wreszcie 2 lata wpadek w Europie znacząco pogorszy ranking warszawskiego klubu, co w przypadku ewentualnych sukcesów w polskiej ekstraklasie i tak znacząco obniży szanse w przyszłym roku w pucharach - niższy ranking oznacza brak rozstawienia. Tym samym za rok zamiast mistrzów Słowacji czy Luksemburga można dostać na starcie mistrzów Chorwacji, Serbii czy nawet Azerbejdżanu, co oznacza jeszcze mniejsze szanse na awans.

Tym samym wczorajsza kompromitacja może mieć większe znaczenie: zaryzykowałbym tezę, że to koniec w pełni zawodowego futbolu w naszym kraju. Dlaczego? Oto krótkie wytłumaczenie.

Współczesny futbol stał się widowiskiem medialnym i zwykłą rozrywką, zamiast prawdziwym sportem. Wydawane setki milionów euro i dolarów kwoty na pojedynczych piłkarzy nikogo już nie szokują, podobnie jak absurdalne ceny biletów - na najlepsze mecze wejściówki zaczynają się od kilkuset euro, a są też tacy, którzy za loże stadionowe na Santiago Bernabeu czy na Old Trafford wykładają po kilka milionów za sezon. Oglądanie piłki nożnej staje się więc alternatywnym sposobem spędzania wolnego czasu dla mas (przed telewizorem) i elit (na stadionie). W takiej sytuacji liczy się przede wszystkim satysfakcja klienta. Klient idąc do kina na komedię chce się śmiać i objadać popcornem, wybierając na koncert gwiazdy rocka/pop chce się wyskakać, powydzierać i napić piwa. Klient idący na mecz chce zaś oglądać widowisko, a dodatkowo zwycięstwa swojej drużyny. Tu nie ma miejsca na pomyłkę i brak wyrozumiałości - na meczach ligi angielskiej często widać obrazki, jak kibice opuszczają stadion przegrywającej drużyny na 10, a nawet 20 minut przed końcem - rozczarowanie trzeba sobie zrekompensować inną rozrywką.

Równocześnie futbol zaczął się robić wielkim biznesem, show-biznesem, gdzie dochody właścicieli klubów, działaczy, trenerów i piłkarzy wydają się nie mieć granic. W tej sytuacji pozwolenie, by o zdobyciu kolejnych milionów/miliardów przesądzał przypadek wydaje się szaleństwem. Dlatego wiele lig profesjonalnego sportu to zamknięte kluby - wystarczy popatrzeć na elitarne rozgrywki NBA. Paradoksalnie wiele z najbardziej dochodowych klubów amerykańskiej ligi koszykówki nie osiąga sukcesów sportowych, jak. np. New York Knicks czy Los Angeles Lakers, które od lat nawet nie zbliżyły się do walki o mistrzostwo. Nie przeszkadza to im w pozyskiwaniu możnych sponsorów i zapełnianiu hal ludźmi płacącymi krocie za karnety. Dzieje się tak, bo zapewniają widowisko na najwyższym poziomie - niezależnie od wyników będzie kogo podziwiać.

Największe kluby piłkarskie w Europie już dawno chcą iść tą drogą i jest kwestią czasu, gdy dopną swego. Dlaczego Real Madryt zamiast rywalizować co chwila z Juventusem, Bayernem czy Chelsea musi się co tydzień męczyć z Getafe czy Levante? Dlaczego Manchester United marnuje swój potencjał marketingowy na spotkania z Burnley czy Charlton Athletic? Dodatkowo awans do elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów jest dla ograniczonej liczby drużyn, a przecież np. w samej Anglii są: Arsenal, Chelsea, Liverpool, Manchester City, Manchester United, Tottenham - wszystkie one z ambicjami by grać tam na stałe. Po co narażać się na niepotrzebne ryzyko? Kwestią czasu jest więc stworzenie elitarnej SuperLigi z najlepszych klubów angielskich, hiszpańskich, włoskich, niemieckich czy francuskich.

Wykop Skomentuj44
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport