596 obserwujących
693 notki
3896k odsłon
  2941   0

AFERA MARSZAŁKOWA – „POLITYCZNA PROWOKACJA”

Warto zauważyć, że ABW wykazywało tak dalece idącą gorliwość w działaniu, iż przeprowadziło również rewizję u Piotra Bączka – byłego dziennikarza, członka Komisji weryfikacyjnej WSI, a później podpułkownika w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Z uwagi na stanowisko Bączka w SKW, wszystkie czynności z jego udziałem winna przeprowadzać Żandarmeria Wojskowa.

Leszek Szymowski podaje również kapitalną dla oceny sprawy informację, gdy pisze, iż na kilka tygodni przed zatrzymaniem Sumlińskiego, w ABW sporządzono bezprawnie jego portret psychologiczny. Szymowski twierdzi, iż pomógł w tym znany dziennikarz, ongiś bliski współpracownik Sumlińskiego, dziś niejawnie współpracujący z ABW.

W kontekście udziału kolegów i koleżanek Wojciecha Sumlińskiego w rozpętaniu medialnej nagonki na dziennikarza, ta informacja nabiera szczególnego znaczenia. Można domniemywać, że ów „pomocnik” ABW ma otwartą drogę kariery zawodowej i może liczyć na pomoc służb. Szczególnie – jeśli reprezentuje tzw. prawicową opcję.

Podobnego uśmiechu losu, zdaje się nie doświadczać autor artykułu w „Najwyższym Czasie”, który właśnie stał się bezrobotnym dziennikarzem i niewykluczone, że ma prawo łączyć to nowe doświadczenie, z odrzuceniem propozycji współpracy z agencją pana Bondaryka.

Artykuł Leszka Szymowskiego zawiera szokujące informacje ze śledztwa, nadzorowanego przez Prokuraturę Krajową. Dziennikarz pisze:

„Pułkownik Leszek Tobiasz jesienią 2007 roku spotykał się z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim w jego gabinecie poselskim. W trakcie najważniejszego spotkania, Komorowski miał obiecać Tobiaszowi, że po zeznaniach obciążających Sumlińskiego pomoże mu załatwić posadę attache wojskowego w Tadżykistanie (wiąże się to z prestiżem i dodatkową pensją w wysokości 7-8 tys. zł.) Po tej rozmowie, Tobiasz pojechał do ABW i złożył tam zeznania. I tu kolejna, zaskakująca sprawa: Tobiasz został przewieziony do siedziby ABW służbowym samochodem Agencji oddanym do dyspozycji jej szefostwa.

Z akt śledztwa wynika, że Bronisław Komorowski równolegle spotykał się z pułkownikiem Aleksandrem Lichockim. Lichocki był w czasach PRL szefem kontrwywiadu WSW. To właśnie on zaoferował marszałkowi dostęp do aneksu. Komorowski powiadomił o tym koordynatora służb specjalnych Pawła Grasia. Z protokołu przesłuchania Grasia wynika, że ostrzegł on Komorowskiego, że Lichocki jest rozpracowywany przez kontrwywiad ABW na okoliczność kontaktów z wywiadem rosyjskim. Płynie z tego wniosek, że Komorowski, umawiając się po raz kolejny z Lichockim, wiedział, że spotyka się z osobą podejrzewaną o szpiegostwo na rzecz Rosji![...]

Z akt śledztwa wynika jednak, że Komorowski powiadomił ABW dopiero wtedy, kiedy Leszek Tobiasz pokazał mu nagrania, na których widać i słychać jak Lichocki powołuje się na wpływy w komisji weryfikacyjnej i oferuje dostęp do aneksu. – Ciąg wydarzeń wskazuje, że Komorowski zawiadomił ABW dopiero wtedy, gdy zorientował się, że Tobiasz nagrał Lichockiego na korupcyjnej propozycji, a sam Lichocki nie może przynieść aneksu – mówi znający sprawę oficer ABW”.

Szymowski wspomina również o udziale w aferze Jerzego G. – byłego oficera WSI, oficjalnie prezesa warszawskiej spółki zajmującej się systemami telekomunikacyjnymi. Z akt operacyjnych ABW wynika, że we wrześniu 2007 roku, ( jeszcze przed Lichockim i Tobiaszem), do marszałka Komorowskiego zgłosił się właśnie Jerzy G. , propozycją zakupu aneksu. Według informacji Szymowskiego, G. nagrał z ukrycia rozmowę z Komorowskim. Gdy sprawa wyszła na jaw, ABW wszczęła przeciwko Jerzemu G. śledztwo dotyczące jego udziału w nielegalnym handlu bronią oraz przeszukała jego mieszkanie i biuro. Ponieważ nagrania nie znaleziono, sprawa stanęła w miejscu.

Odpowiedź na pytanie – dlaczego ludzie WSI traktowali Komorowskiego jako osobę żywo zainteresowaną aneksem, wydaje się oczywista. Pisze o tym Leszek Szymowski:

„Oficerom WSI mogło się wydawać, że marszałek Sejmu będzie zainteresowany zakupem aneksu. Ustalili oni, że aneks do raportu z likwidacji WSI zawiera informacje kompromitujące wielu wpływowych polityków Platformy Obywatelskiej i Lewicy. Jego autorzy wiele miejsca poświęcili m.in. Jerzemu Szmajdzińskiemu, Januszowi Zemke i Bronisławowi Komorowskiemu. Zdaniem autorów aneksu, w czasach, gdy kierowali oni MON dochodziło tam do licznych nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem WSI i rozstrzyganiem przetargów zbrojeniowych. W tym kontekście aneks wymienia m.in. spółkę Profus Management i spółkę Prodigy Ltd należącą do lobbysty Marka Dochnala. Autorzy aneksu zarzucają również Komorowskiemu odpowiedzialność za przekazanie w obce ręce technologii rozwijanych w ramach projektów badawczych w WAT. „Wojskowe Służby Informacyjne, które odpowiedzialne były za kontrwywiadowczą osłonę technologii rozwijanych w ramach projektów badawczych na Wojskowej Akademii Technicznej, same przekazały je w obce ręce. Odpowiedzialność za to ponosi nie tylko ówczesny szef WSI, ale także były szef Ministerstwa Obrony narodowej. Bronisław Komorowski w szczególny sposób traktował wszystkie kwestie związane z WAT i interesami tej uczelni” – czytamy w aneksie. Nie było dla mnie zaskoczeniem pojawienie się mojego nazwiska w aneksie. Wcześniej prasa sugerowała, że moja osoba ma być objęta treścią tego raportu – zeznał Komorowski w prokuraturze 24 lipca 2008 r”.

Lubię to! Skomentuj85 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale