598 obserwujących
693 notki
3877k odsłon
627 odsłon

ARCHITEKT RZECZPOSPOLITEJ AFERALNEJ.

Wykop Skomentuj139

Kto dziś pamięta, że jedną z największych trosk rządu Tuska na jesieni 2007 roku była nowelizacja ustawy o ABW, pozwalająca tej służbie na „rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw korupcji osób pełniących funkcje publiczne, jeśli te przestępstwa godzą w bezpieczeństwo państwa.”? Przedstawiając w grudniu 2007 uzasadnienie projektu nowelizacji, Grzegorz Dolniak z PO argumentował, że „uchwalając ustawę o powołaniu CBA, posłowie odebrali ABW możliwość zwalczania korupcji godzącej w bezpieczeństwo państwa. O ile ściganie korupcji, poza CBA, pozostało jedną z ważniejszych kompetencji policji i Straży Granicznej, służb celnych i skarbowych, to ABW została tych uprawnień pozbawiona” - dowodził Dolniak. Już wówczas myślano nad ograniczeniem roli CBA, by jednocześnie móc wykorzystać służbę Bondaryka do działań przeciwko opozycji i niewygodnym dla władzy środowiskom.

Od chwili objęcia władzy przez Donalda Tuska można obserwować proces niszczenia jedynej profesjonalnej służby antykorupcyjnej, przy jednoczesnym budowaniu partyjnego „zbrojnego ramienia”. Już na początku maja 2008 roku rząd PO-PSL postanowił zwiększyć uposażenie funkcjonariuszy ABW, podwyższając tzw. wielokrotność kwoty bazowej z 2,92 do 3,34, z mocą wsteczną od stycznia 2008r. Jednocześnie wskaźnik ten obniżono dla CBA z 3,96 do 3,5. Ta „urawniłowka” miała w zamyśle PO „skończyć z przywilejami CBA”. Styczniowe obcięcie budżetu CBA aż o 40 mln zł było już wyraźnym sygnałem, jaką wagę rząd Tuska przykłada do walki z korupcją.

W lutym 2008 roku Tusk deklarował: „Wolę mieć przesadnie zdeterminowanego szefa CBA, który będzie nawet w sposób przesadny kontrolował moją władzę, niż kogoś, kto będzie wpatrywał się we mnie jak w swojego szefa i omijał szerokim łukiem ludzi obozu władzy” i dodawał - „Oczekuję jednak bezwzględnej walki z korupcją przez Biuro. Być może wykaże się w nowej sytuacji politycznej większą niezależnością.”

Jak fałszywe były to słowa, mogliśmy przekonać się w czasie następnych miesięcy, gdy przy pomocy oszczerstw, medialnych przecieków i postępowań prokuratorskich prowadzono ciągłą wojnę z jedyną służbą, która patrzyła władzy na ręce. Gdyby ktoś chciał odkryć źródło nienawiści, jaką Platforma Obywatelska darzy CBA, powinien zajrzeć do tzw. „Mapy Korupcji w Polsce”, opracowanej w roku 2003 przez Julię Piterę, gdzie postuluje się powołanie specjalnej formacji o nazwie Centralny Urząd Antykorupcyjny. Zakres działań, celów i uprawnień CUA odpowiadał dokładnie służbie Mariusza Kamińskiego. Problem polegał na tym, że CBA powołał PIS i służba ta od samego początku zajmowała się ściganiem korupcji na najwyższych szczeblach władzy. W wydaniu Platformy miał to być kolejny fasadowy urząd, strzegący interesów rządzącego establishmentu. Taki, jakim uczyniono ABW - której uprawnienia antykorupcyjne, nadane przez partię Tuska nigdy nie zostały użyte przeciwko członkom tego rządu, a w tym obszarze próżno szukać choćby jednego sukcesu służby pana Bondaryka.

W ten scenariusz - osłabiania mechanizmów kontrolnych wpisuje się decyzja premiera z listopada.2007 roku, gdy Donald Tusk zapowiedział likwidację stanowiska koordynatora ds. służb specjalnych i oświadczył, iż odtąd on sam ponosi za nie odpowiedzialność. Taką samą deklarację premier powtórzył w styczniu ubiegłego roku, informując, że będzie sprawował osobisty nadzór nad służbami. Absurdalność tego rozwiązania jest oczywista dla każdego, kto zdaje sobie sprawę, czym jest koordynacja działań 5 służb i nadzór nad ich funkcjonowaniem. Ma natomiast głęboki sens, gdy traktuje się służby instrumentalnie i chce uczynić z nich narzędzie dla ochrony własnych interesów. Jedynym słabym punktem tej koncepcji była formacja Mariusza Kamińskiego, zbudowana według profesjonalnych zasad, nieuwikłana w układy, odporna na naciski i wpływy polityczne. Gdy w połowie 2008 roku byliśmy świadkami licznych ataków na CBA, zapewne niewiele osób miało świadomość, że w tym samym czasie minister zdrowia Ewa Kopacz realizowała słynny „program Sawickiej”, o którym skorumpowana posłanka PO mówiła na taśmach ujawnionych przez CBA w październiku 2007 roku. To także czas, gdy za sprawą tej służby powróciła sprawa esbeckiej spółki EkoTrade, której kolejny raz powierzono ochronę obiektów administracji państwowej. Jej prezes Jacek Jerschina od dawna chwalił się, że ma niejawny etat w ABW. Od momentu, gdy CBA zaczęło interesować się tą spółką i przetargami na ochronę obiektów rządowych, poziom agresji i szykan wobec Mariusza Kamińskiego wzrósł z dnia na dzień.

 

Strategia przyjęta przez Donalda Tuska miała swoje przełożenie na konkretne decyzje w wielu innych obszarach życia publicznego. To dlatego ludziom służb i powiązanych z nimi firmom umożliwiono włączenie się w proces prywatyzacyjny, otwarto drogę do spółek skarbu państwa, pozwolono podejmować decyzje w wielu kluczowych sprawach. Prywatyzacja ENEI, w której ważną rolę odegrała powiązana ze służbami spółka TFS, wskazuje na prawdziwych dysponentów polskich procesów gospodarczych.    

Wykop Skomentuj139
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale