Rok 1960 przeszedł do historii jako Rok Afryki. Trudno się dziwić-17 państw ogłosiło wtedy niepodległość od europejski mocarstw: Francji, UK, Włoch, Belgii. Czy przez te 50 lat Afryka zmieniła się na lepsze czy gorsze?
Odpowiedź na takie pytanie oczywiście nie istnieje. Każdy z nas może znaleźć jakieś pozytywne aspekty niepodległości DR Konga, ktoś inny znajdzie natomiast mnóstwo wad tej niepodległości. Niemniej jednak podejmę temat "wolnej" Afryki.
Największa zaletą Roku Afryki jest to, że w końcu Afrykanie zaczęli decydować o swoim losie. Mogli wybierać władze, które reprezentowały ich interesy, dbały o ich dobro, gwarantowały wolność. Czyż to nie piękne? A jakże. Tylko, że ta idylla nie trwała długo. W niektórych państwach nie cieszono się demokracją nawet przez chwilę. Świetnym przykładem może być tutaj belgijskie Kongo. Natychmiast po proklamacji niepodległości w tym państwie wybuchła wojna domowa. Możemy spokojnie założyć, że gdyby Belgowie nie wycofali się w 1960, w Kongu panowałby spokój. W każdym razie nie braliby się tak ostro za łby. A o co poszło? Tak, o pieniądze. A właściwie o surowce, których w Kongu jest pod dostatkiem.
I tutaj wchodzą do akcji mocarstwa. Kto przecież nie chciałby zarządzać ogromnymi zasobami diamentów, ropy czy złota? USA i ZSRR chciały. W ten oto sposób Afryka stała się kolejnym polem bitwy między Zachodem a Wschodem. Dla supermocarstw, podobnie jak do niedawna dla metropolii, los mieszkańców Afryki się nie liczył. Nawet pod amerykańskimi pięknymi hasłami-demokracja, pokój, wolność, dobrobyt- kryła się chęć powiększenia swojego "stanu posiadania". Tak więc nastąpiła faktyczna polityczna re-kolonizacja Afryki dokonana przez Amerykanów i Sowietów.
Następnym etapem re-kolonizacji było przejmowanie majątku nowych państw. Początkowo liczyły się tylko USA i ZSRR. Teraz największego znaczenia nabierają Chiny. W przeciwieństwie do UE czy Ameryki, nie stawiają wyszukanych warunków-demokracji czy praw człowieka. Chcą mieć zagwarantowaną tanią siłę roboczą. I to zadowala wielu afrykański "władców". Dostają pieniądze bez konieczności przeprowadzania reform.
Oj, z tego co napisałem wyłania się raczej czarny obraz. I rzeczywiście w wielu regionach tak jest. Na szczęście nie wszędzie. Najlepszym tego przykładem jest bardzo popularny w Polsce Gabon-stabilna polityka, dynamiczna gospodarka. Jak na warunki Czarnego Lądu to na prawdę dużo.
Życzmy "wolnej" Afryce z okazji okrągłych urodzin powodzenia. Chyba już czas na to, aby pokazała na co naprawdę ją stać.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)