W tym roku Warszawa ma zaszczyt być miastem, w którym odbędzie się tydzień poświęcony środowiskom LGBT(lesbijek, gejów, biseksualistów, transwestytów.). Najważniejszym wydarzeniem tych dni ma być parada, która odbędzie się 17 lipca. Władze stolicy na szczęście zgodziły się na jej organizację, ale jak zwykle w polskim piekiełku nie może być zbyt różowo.
Znalazła się oczywiście grupa ludzi, którym spotkanie homoseksualistów się nie podoba. Uważają, że organizacja parady może mieć zły wpływ na moralność warszawiaków, szczególnie tych najmłodszych. Wytaczają również argument, że organizacja parady jest tylko pierwszym punktem na liście przeklętych „pederastów” i ich „lobby”. Następne będą małżeństwa osób tej samej płci oraz adoptowanie dzieci przez gejów i lesbijki. Ogólnie chodzi o szeroko pojmowaną przez środowiska narodowo-katolickie „propagandę”, tudzież „promocję” homoseksualizmu, która należy za wszelką cenę zatrzymać, nawet jeśli ośmieszy się cała Polska.
Już od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym, jak ma taka propaganda wyglądać. Czy jeśli ktoś widzi dwóch gejów, ubranych na różowo albo wcale, całujących się, też chce zostać gejem? No chyba nie, bynajmniej ja nigdy o tym nie słyszałem. Parada LGBT nie jest jak reklama chipsów-ona nie zachęca do kupna, w tym przypadku przyjęcia jakiegoś systemu zachowań, z którym się rodzimy. Ona po prostu ma skończyć z hipokryzją, że niby gejów nie ma, że nikt ich nie zna. Ma też być zabawą. Pewnie prawdą jest, że po paradzie uprawia się mnóstwo seksu, ale co z tego? Czy Ci, którzy twierdzą, że czekają z tym do ślubu, są zazdrośni?
Kolejny argument, którego nie mogę ogarnąć brzmi następująco-jeśli „homoś” będzie wychowywał dziecko, ono też zostanie „homosiem”. Ale skąd biorą się „homosie”? Przecież każdy z nas ma mamę i tatę. To oni nas wychowują. Wychowują też homoseksualistów. Przecież 8-letnia lesbijka, widząc całujących się mamę i tatę też powinna chcieć całować się z chłopcem. To chyba logiczne, jeśli przyjmiemy punkt widzenia narodowców.
Mam nadzieję, że jednak HGW pokaże, że potrafi iść pod polityczny prąd i w ostatniej chwili nie ugnie się pod presją. Jeśli jednak to zrobi będzie mogła pożegnać się z fotelem prezydenta, czego z całego serca jej życzę. Niech najpierw pozwoli na organizację, a później odda władzę Piskorskiemu.
A dlaczego organizować w ogóle Euro Pride w Polsce? Żeby zdenerwować Korwina, Cejrowskiego, Rydzyka i Frondę. To moim zdaniem jest najlepszy argument.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)