To już dwa lata tamu zmarł najświętszej pamięci prof. Bronisław Geremek. Zmarł w wypadku samochodowym. Zmarł zdecydowanie za szybko. Zmarł niedoceniony przez wielu Polaków. Zmarł największy autorytet w niepodległej Polsce.
Nigdy nie miałem przyjemności poznać profesora osobiście. Znałem go tylko z przekazów medialnych. Pamiętam jego ostatni wywiad. To był na pewno czerwiec, na pewno Superstacja, na pewno zagadnienia międzynarodowe. Oglądałem wywiad z otwartymi ustami. Z niewiadomych powodów niektórzy ludzie przemawiają do nas zawsze, w każdych okolicznościach - nie ważne co mówią, ważne, że to robią. Dla mnie kimś takim był właśnie pan Geremek. Człowiek elokwentny, wykształcony, obyty, z klasą. Człowiek, jakich w Polsce coraz mniej. Stara gwardia powoli się wykrusza. Zostali chyba tylko Bartoszewski i Mazowiecki.
Profesor nie bał się Europy, walczył o to, aby Polska stała się członkiem UE. Walczył też o wolność. Nie wielu było tak odważnych ludzi. Nie bał się wystąpić z PZPRu. Nie bał się walczyć o głosy wyborców. Był w tym świetny. To on wprowadził PD do Europarlamentu.
Pamiętam ten dzień, kiedy profesor zmarł. Dowiedziałem się o tym z Internetu. Byłem u cioci. Szok. Niedowierzanie. Dziwię się,że się nie rozpłakałem. Zmarł mój największy autorytet. Człowiek, którego biografia miała być moim drogowskazem.
Zostawił nas samych, tysiące ludzi. Dał nam wytyczne, jak mamy żyć, jak walczyć o dobro Polski i Polaków. Nie możemy tego zmarnować. Nie wolno nam zapomnieć o tak wielkim i wspaniałym człowieku.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)