Mówię o eutanazji na życzenie pacjenta. Różne są motywy proszącego. Często przeciwnicy przekonują, że te motywy są złe - skoro pacjent mówi że boli, to należałoby dostarczyć mu lepszych środków znieczulających. Skoro nie widzi sensu, to źle patrzy, bo sens w bolesnej chorobie jest. Skoro czuje się samotny i opuszczony w chorobie, wystarczy dac mu trochę ciepła i bliskości.
Być może.
Tylko że na co dzień podejmujemy decyzje na podstawie różnych motywów, a każdy z nich da się obalić; każdy da się zanegować. Wybrał lepiej płatną pracę, choć mógł poszukać takiej która go będzie interesować. Posłał go do lepszej szkoły, choć może ważniejsze było, by się uczył z kolegami z podwórka. Itd, itd........
To że ludzie podejmują decyzję na podstawie motywów z którymi się nie zgadzamy, które można obalić, nie znaczy że nie możemy ludziom zabraniać podejmowania decyzji o własnym życiu. Więc gdy w bolesnej chorobie stwierdzę, że wolę odejść świadomie i godnie, niż bełkocząc na morfinie o różowym pianinie, i ktoś stwierdzi, że będzie to spowodowane strachem / brakiem świadomości / brakiem nadziei - nie ma to dla mnie znaczenia. Bo to ja podejmuje decyzje, tak samo jak podejmowałem decyzje przez całe życie - często na podstawie emocji, impulsów, nieracjonalnie lub zbyt racjonalnie, decyzje złe i mylne, decyzje które częśc osób popierała a część krytykowała. Ale podejmować mogłem. Więc oddajcie mi w końcu prawo do decydowania o sobie do samego końca.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)