Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Ukraina przestała traktować Polskę po partnersku
- O skutkach incydentu w Przewodowie
- O porażce projektu Międzymorza
- Czym jest zjawisko "ksenokracji" obezwładniające polską politykę
Ukraina nie potrzebuje już Polski
Według Jacka Bartosiaka obecny stan relacji polsko-ukraińskich dowodzi bezsprzecznie, że Ukraina przestała potrzebować Polski jako liczącego się partnera politycznego. Kijów sprowadził relacje z Warszawą do absolutnego minimum, czyli wykorzystania naszego kraju wyłącznie do celów logistycznych i tranzytowych. Zmiana ta wynika bezpośrednio z faktu, że ukraińskie władze skutecznie i długoterminowo zapewniły sobie ogromne finansowanie wprost z zamożnych państw Europy Zachodniej.
W ten sposób Kijów omija potrzebę szukania wsparcia nad Wisłą. Ukraińscy decydenci postrzegają Warszawę przede wszystkim jako państwo pozbawione sprawczości. Jak ocenia ekspert w dyskusji z Marcinem Giełzakiem, strona ukraińska wychodzi z silnego założenia, że Polska nie podejmuje samodzielnych decyzji politycznych. W dyplomacji ukraińskiej ugruntowało się przekonanie o niemal całkowitym "przyspawaniu" działań polskiego rządu do celów wyznaczanych w Waszyngtonie, a także o rutynowej konieczności konsultowania posunięć z urzędnikami w Berlinie.
– To nie chodzi o to, że nie mamy produkcji, że nie jesteśmy w stanie produkować. My nie podejmujemy sami decyzji, tylko dzwonimy do Waszyngtonu albo Berlina. - diagnozuje Bartosiak.
Kijów widzi strategiczną niedojrzałość
Przełomem był incydent z upadkiem rakiety w Przewodowie. To właśnie te dramatyczne godziny obnażyły elitom w Kijowie realną mechanikę polskiej polityki. Dla obserwatorów stało się jasne, że o kluczowych krokach dotyczących polskiego terytorium ostatecznie zdecydował prezydent Stanów Zjednoczonych. Taka sytuacja kryzysowa spowodowała, że Polska błyskawicznie straciła budowany wcześniej kapitał zaufania.
– Ukraińcy stracili szacunek. Po co oni mają zadawać się z Polakami, jak Polacy nie 'kumają'? - pyta retorycznie założyciel Strategy & Future.
Bartosiak kładzie nacisk na zmarnowaną szansę budowy Międzymorza. Od lat dyskutowany projekt potężnego bloku regionalnego ostatecznie legł w gruzach. Za tę konkretną porażkę odpowiada według niego elementarny brak kompetencji krajowych decydentów oraz nieuzasadnione przyjmowanie postawy wyższości w kontaktach z partnerami ze Wschodu. Dyplomacja zawiodła przede wszystkim na polu budowy wspólnego przemysłu zbrojeniowego.
– Ukraińcy potraktowali to jako niedojrzałość strategiczną po stronie Polski. Myśleliśmy, że będziemy ich przewodnikami, a tymczasem nie dowieźliśmy kompetencji. - podsumowuje Jacek Bartosiak.
Efektem polskiej pasywności jest zmiana wektorów w Kijowie. Ukraina, zamiast z Polską, woli dziś prowadzić rozmowy o charakterze strategicznym z Turcją oraz Wielką Brytanią, spychając Warszawę na boczny tor. Bartosiak jako przykład fatalnie dobranej strategii podaje spory o symbole.

– Jeżeli chcieliśmy dać Ukraińcom nauczkę, to odebranie Orderu Orła Białego było najgorszym miejscem bitwy, jaką można było sobie wybrać. I my tę bitwę przegramy – ocenia ekspert.
Ksenokracja i trumna pani Walewskiej
Poszukując uwarunkowań narastającego kryzysu w polityce wschodniej, ekspert bierze pod lupę mentalność polskiej klasy politycznej i diagnozuje fundamentalne słabości na najwyższych szczeblach władzy. Największą strategiczną barierą dla państwa jest dziś zjawisko, które analityk nazywa "ksenokracją".
Termin ten opisuje strukturalną skłonność dyplomatów do naśladowania zachodnich wzorców postępowania, przy równoczesnym lekceważeniu obowiązku pisania autorskiej, suwerennej strategii rozwoju. Mechanizm ślepego naśladownictwa łączy się z kolejną historyczną metaforą, po którą sięga Jacek Bartosiak. Twierdzi, że decyzjami władz niezmiennie zarządza symboliczna "trumna pani Walewskiej".
To obrazuje romantyczną dążność do przypodobania się najsilniejszym sojusznikom wojskowym, nierzadko realizowaną kosztem rezygnacji z twardych interesów narodowych. Według badacza, dopóki Polska nie odrzuci mentalnego podporządkowania i nie nauczy się samodzielnie narzucać reguł gry, w oczach świata nadal będzie traktowana wyłącznie jako wygodne zaplecze transportowe.
red.
Fot: Dr Jacek Bartosiak o tym dlaczego Ukraina przestaje traktować Polskę po partnersku / East News




Komentarze
Pokaż komentarze (121)