Nocny alarm w Kijowie. Ile rakiet przebiło obronę?

Redakcja Redakcja Ukraina Obserwuj temat Obserwuj notkę 107
Kijów przeżył noc, jakiej nie pamiętał od początku pełnoskalowej inwazji. Rosja wystrzeliła w kierunku ukraińskiej stolicy około czterdziestu rakiet balistycznych i sto dwadzieścia dronów typu Shahed, próbując przeciążyć tamtejszą obronę przeciwlotniczą. Atak potwierdziły między innymi Polsat News i RMF FM. Zginęła co najmniej jedna osoba, a piętnaście zostało rannych, a pożary objęły pięć dzielnic miasta.

Po przeczytaniu artykułu będziesz wiedział:

  • Ile rakiet balistycznych i dronów Rosja wystrzeliła w kierunku Kijowa w nocy z 18 na 19 lipca.
  • Jaką skuteczność w przechwytywaniu celów miała ukraińska obrona przeciwlotnicza.
  • Które dzielnice Kijowa ucierpiały najbardziej w wyniku nocnych pożarów.
  • Co działo się w Kijowie rano 19 lipca, kilka godzin po nocnym ataku.

Skala nocnego uderzenia

W kierunku Kijowa wystrzelono łącznie około czterdziestu pocisków balistycznych, w tym rakiety typu Iskander oraz pociski z systemów przeciwlotniczych S-400, które Rosjanie regularnie wykorzystują też do ataków na cele naziemne. Uderzenie uzupełniono naddźwiękowymi pociskami Cyrkon. Atak rakietowy wsparło sto dwadzieścia dronów bojowych typu Shahed, co miało doprowadzić do przeciążenia ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały, że zestrzelono osiemnaście z czterdziestu jeden wystrzelonych rakiet oraz sto osiem ze stu dwudziestu pięciu bezzałogowców. Korespondent TVP Piotr Kaszuwara relacjonował na antenie, że słychać było dym, pożary i huk, a w ciągu dwudziestu minut spadło prawie trzydzieści rakiet uderzających we wschodnią, zachodnią, południową i centralną część miasta. Jak dodał, kolejne pociski nadlatywały tak szybko, że mieszkańcy nie zdążyli się schronić. 

Robert Winnicki gościem Salon24, oglądaj:


Zabici, ranni i pożary w pięciu dzielnicach

 Nocny atak przyniósł śmierć co najmniej jednej osoby, a piętnaście kolejnych zostało rannych. Ratownicy od razu po ustaniu alarmu rozpoczęli poszukiwania osób uwięzionych pod gruzami. Spadające odłamki zestrzelonych rakiet wywołały pożary w pięciu dzielnicach: dnieprowskiej, deśniańskiej, sołomiańskiej, szewczenkowskiej i światoszyńskiej. Zniszczone zostały budynki mieszkalne, lokalne centrum handlowe oraz stacja metra Łukjaniwska, która pełni też funkcję schronu i została zamknięta dla pasażerów z powodu uszkodzeń fasady i przeszkleń. Mer Kijowa Witalij Kliczko przekazał w mediach społecznościowych, że płonęły między innymi akademik, blok mieszkalny i supermarket, a uszkodzeniu uległo też kilka budynków niemieszkalnych, magazynów, biur i samochodów. Odłamki uszkodziły linie energetyczne, co spowodowało przejściowe braki prądu w części dzielnicy światoszyńskiej.


Kolejne alarmy w niedzielny poranek

Nocny koszmar nie zakończył się wraz ze wschodem słońca. Syreny alarmowe ponownie zawyły w Kijowie 19 lipca, a ukraińskie dowództwo sił powietrznych ostrzegło przed kolejnym możliwym uderzeniem z powietrza, tym razem z kierunku północno-wschodniego. Władze miasta nakazały mieszkańcom natychmiastowy powrót do schronów i oddalenie się od okien. Atak na Kijów był częścią szerszej fali rosyjskiego ostrzału tej nocy: w obwodzie donieckim zginęło pięć osób, a w chersońskim rannych zostało dwadzieścia pięć cywilów, w tym czworo dzieci.

Solidarność mimo zniszczeń

Mieszkańcy Kijowa mimo zmęczenia od rana zabrali się za usuwanie skutków zniszczeń. Ludzie wspólnie sprzątali rozbite szkło i pomagali wynosić ocalałe mienie z płonących magazynów.


Kijowskie metro kursowało z opóźnieniami z powodu oględzin technicznych po ataku. Władze zapewniły, że kluczowe punkty zaopatrzenia w wodę i żywność działają normalnie. Eksperci zwracają uwagę, że użycie czterdziestu rakiet balistycznych w jednym ataku stanowi poważne wyzwanie nawet dla nowoczesnych systemów obrony typu Patriot.

 red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj107 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (107)

Inne tematy w dziale Polityka