Finał mundialu zagrożony? Trump wściekły na Kanadę

Redakcja Redakcja Mistrzostwa Świata 2026 w piłce nożnej Obserwuj temat Obserwuj notkę 36
Rekordowe pożary lasów w Kanadzie mają coraz poważniejsze konsekwencje dla Stanów Zjednoczonych. Gęsty dym pogorszył jakość powietrza w wielu amerykańskich miastach, a prezydent Donald Trump zapowiedział, że zamierza obciążyć Kanadę kosztami zanieczyszczeń. W cieniu pożaru znalazł się finał mundialu, który ma odbyć się w niedzielę na MetLife Stadium pod Nowym Jorkiem. W wielkim meczu zmierzą się reprezentacje Hiszpanii i Argentyny, a na trybunach zobaczymy Donalda Trumpa.

Rekordowe pożary w Kanadzie. Dym w Nowym Jorku

Kanada zmaga się z jednymi z największych pożarów lasów w swojej historii. Według danych rządu z ostatnich dni wybuchło 858 pożarów. Ogień strawił już około 2,4 mln hektarów lasów, a najtrudniejsza sytuacja panuje w prowincjach Manitoba, Saskatchewan i Ontario.

Skutki żywiołu odczuwają również mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Dym z pożarów rozciągał się od Środkowego Zachodu po północno-wschodnie wybrzeże. W czwartek firma IQAir wskazała, że Detroit miało najgorszą jakość powietrza na świecie, a normy bezpieczeństwa zostały przekroczone ponad dwukrotnie. Ostrzeżenia dotyczące jakości powietrza wydano w co najmniej dziesięciu stanach. Charakterystyczna pomarańczowa mgła spowiła także Nowy Jork. Władze apelują do mieszkańców o ograniczenie przebywania na zewnątrz, zwłaszcza osobom cierpiącym na choroby układu oddechowego i serca, seniorom, kobietom w ciąży oraz dzieciom. 


Trump bezlitosny: Kanada musi zapłacić

Do katastrofy żywiołowej odniósł się prezydent USA Donald Trump. W mediach społecznościowych zapowiedział, że chce doliczyć do ceł na kanadyjskie towary koszty, jakie Stany Zjednoczone ponoszą w związku z zanieczyszczeniem powietrza. – Kanada musi zapłacić – napisał w mediach społecznościowych Trump. Amerykański przywódca oskarżył władze w Ottawie o zaniedbania w gospodarce leśnej i stwierdził, że dym z pożarów powoduje wielomiliardowe straty dla gospodarki oraz systemu ochrony zdrowia. Nie przedstawił jednak wyliczeń, które miałyby uzasadniać jego ocenę.

Kanadyjski rząd odrzuca te zarzuty. Ottawa podkreśla, że skala pożarów wynika przede wszystkim z ekstremalnych warunków pogodowych i zmian klimatu. Władze przypominają również o wielomiliardowych inwestycjach w ochronę lasów oraz wieloletniej współpracy z USA przy gaszeniu pożarów. 

To zresztą kolejny raz, gdy Donald Trump zaostrza retorykę wobec północnego sąsiada. Od powrotu do Białego Domu w styczniu 2025 roku wielokrotnie sugerował, że Kanada powinna zostać 51. stanem USA, a jej premiera określał mianem "gubernatora”.

Dodatkowe spory wywołały także doniesienia "Financial Times”, według których przedstawiciele administracji USA mieli prowadzić rozmowy z liderami Alberta Prosperity Project – organizacji opowiadającej się za secesją bogatej w ropę i gaz prowincji Alberta od Kanady. 


Czy finał mundialu jest zagrożony?

Niepokój budzi także sytuacja przed finałem piłkarskich mistrzostw świata. W niedzielę na MetLife Stadium w New Jersey, gdzie spodziewanych jest ponad 80 tys. kibiców, Argentyna zmierzy się z Hiszpanią. Dodatkowo około 50 tys. fanów ma oglądać spotkanie w strefie kibica w Central Parku. Eksperci zwracają uwagę, że utrzymujące się zanieczyszczenie powietrza mogłoby utrudnić rozegranie meczu zarówno piłkarzom, jak i kibicom.

Nadzieję dają prognozy pogody. Meteorolog Alex DaSilva ocenił, że zapowiadane na sobotę intensywne opady deszczu powinny znacząco poprawić sytuację.

– W sobotę będzie mocno padać, więc powinno to rozproszyć sporo dymu. Myślę, że w niedzielę rano przez ten obszar przejdzie front atmosferyczny, który powinien rozproszyć wszelkie pozostałości dymu – powiedział w rozmowie z agencją Reuters. Mimo to organizatorzy mają powody do ostrożności. Z powodu złej jakości powietrza przełożono już mecz Chicago Fire – Vancouver Whitecaps, w którym w barwach gospodarzy miał zadebiutować Robert Lewandowski.

Argentyna i Hiszpania zagrają o tytuł

W finale mistrzostw świata zmierzą się Argentyna i Hiszpania. Albicelestes w półfinale pokonali Anglię 2:1, natomiast Hiszpanie wygrali z Francją 2:0. Spotkanie o trzecie miejsce pomiędzy Francją i Anglią odbędzie się w sobotę w Miami. Wielki finał zaplanowano na niedzielę o godz. 21 czasu polskiego na stadionie MetLife w aglomeracji Nowego Jorku. Dziś z kolei o godz. 23 Francja zagra z Anglią o brązowy medal. Piłkarze obu drużyn nie chcą grać o nagrodę pocieszenia, więc niewykluczone, że zobaczymy rezerwowe składy reprezentacji. Z drugiej strony Kylian Mbappe walczy o koronę króla strzelców imprezy z dorobkiem 8 goli. Tyle samo zdobył Leo Messi, który wystąpi w wielkim finale z Hiszpanią. 

Na podsumowanie mundialu z krytyczną oceną taktyki selekcjonera reprezentacji Anglii, Thomasa Tuchela, pozwolił sobie Donald Trump. - Macie w Anglii świetnego gracza, z którym grałem w golfa, Harry'ego Kane'a... i być może Anglia popełniła błąd, kiedy wystawili go jako zawodnika defensywnego - nawiązywał prezydent USA do sytuacji po golu na 1:0 dla "Lwów Albionu". Wtedy Anglicy kompletnie się cofnęli i w efekcie stracili w końcówce dwa gole. - Objęli prowadzenie i ustawili swojego najlepszego gracza do obrony? - dziwił się przywódca Stanów Zjednoczonych. 

Fot. Zadymienie Nowego Jorku 16 lipca/East News 

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj36 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Sport