Były premier polski Leszek Miller
Były premier polski Leszek Miller

Ukraińcy chcą dialogu z Polską. Miller oskarża

Redakcja Redakcja Ukraina Obserwuj temat Obserwuj notkę 26
Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KIIS) opublikował najnowsze badania dotyczące postrzegania sporu historycznego na linii Warszawa-Kijów. Z zebranych danych wynika, że większość ukraińskiego społeczeństwa oczekuje pragmatycznego podejścia do historii. Obywatele odrzucają radykalne rozwiązania i eskalację napięć z zachodnim sąsiadem.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak obywatele Ukrainy oceniają konflikt historyczny z Polską na podstawie badań
  • Dlaczego prezydent Karol Nawrocki odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu najwyższe polskie odznaczenie
  • Jakie konsekwencje dla Kijowa i ukraińskiej drogi do Unii Europejskiej przewiduje Leszek Miller
  • Dlaczego Litwa zaoferowała pomoc w rozwiązaniu kryzysu dyplomatycznego
  • Sondaż KIIS: Ukraińcy chcą pragmatyzmu w sporze z Polską

Zełeński rezygnuje z wizyty w Polsce

Wyniki badania opinii publicznej przeprowadzonego przez KIIS w Ukrainie rzucają nowe światło na społeczne postrzeganie polityki historycznej. Według zebranych danych aż 57 proc. badanych Ukraińców opowiada się za pragmatycznym podejściem do przeszłości. Respondenci ci uważają, że każdy kraj ma prawo do własnej interpretacji historii bez ingerencji innych państw. Warto zaznaczyć, że aż 90 proc. respondentów w Ukrainie popiera konstruktywny dialog i odpolitycznienie sporów.


Jednocześnie dane pokazują negatywny trend – wskaźnik dystansu społecznego wobec Polaków wzrósł do 4,1 pkt w porównaniu z rekordowym poziomem 2,9 pkt w 2022 roku. Sondaż pokazuje również, że skrajne postawy stanowią w ukraińskim społeczeństwie absolutny margines. Zaledwie 4 proc. respondentów w Ukrainie uważa, że to Polska powinna w całości przyjąć ukraińską interpretację historii. Z kolei odsetek osób skłonnych do pełnych ustępstw pod dyktando polskiego rządu jest jeszcze mniejszy. Tylko 1 proc. ankietowanych Ukraińców uważa, że Ukraina powinna spełnić wymagania Polski w kwestii interpretacji historii. Do zaprezentowanych statystyk odniósł się bezpośrednio dyrektor wykonawczy instytucji badawczej.

– Prawie wszyscy Ukraińcy sprzeciwiają się narzucaniu Ukrainie polskiej interpretacji wspólnej historii – skomentował wyniki czerwcowego sondażu Anton Hruszecki. Badanie wyraźnie wskazuje, że obywatele Ukrainy chcą zachowania własnej pamięci narodowej, ale jednocześnie unikają otwartego i ostrego konfliktu z Warszawą.

Spór o Order Orła Białego i reakcja ukraińskich elit

Obecne, badane w czerwcu nastroje są bezpośrednim pokłosiem gwałtownego kryzysu dyplomatycznego, który wybuchł na początku 2026 roku. Relacje dwustronne uległy potężnemu wstrząsowi, gdy w obliczu sporów o politykę historyczną prezydent Polski Karol Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Bezpośrednią przyczyną tego bezprecedensowego kroku ze strony głowy państwa polskiego był fakt, że ukraiński przywódca nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwę „Bohaterów UPA”.


Reakcja strony ukraińskiej na radykalną decyzję Nawrockiego była niezwykle stanowcza i zjednoczyła elity polityczne tego kraju. Swoje polskie odznaczenia państwowe w geście protestu zwrócili m.in. byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko. Do gestu byłych prezydentów dołączyli obecni urzędnicy. Swoje polskie odznaczenia państwowe w geście protestu zwrócili również minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha oraz szef wywiadu Kyryło Budanow. Ten gest jeszcze bardziej pogłębił przepaść między oboma państwami, przenosząc historyczny spór z dyskusji akademickich na najwyższe szczeble państwowe. Bieżący ukraiński rząd również aktywnie komentuje narastający spór.

W oficjalnym komunikacie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy z 20 czerwca 2026 r. znalazło się stwierdzenie, że upolitycznianie historii służy interesom rosyjskiego agresora.

– Jednocześnie w ostatnim czasie coraz wyraźniejsze stają się próby niektórych polskich polityków i sił politycznych jednostronnego interpretowania oraz upolityczniania dyskursu historycznego w relacjach z Ukrainą – przekazano w stanowisku Kijowa.

Według resortu negatywnie wpływa to na rozwój partnerstwa między Ukrainą a Polską i faktycznie służy interesom rosyjskiego agresora.

Propozycja Litwy i wymierne ryzyko gospodarcze

Rozwijający się konflikt wywołał stanowczą reakcję społeczności międzynarodowej, w tym najbliższych sojuszników z regionu. Zaniepokojenie sytuacją wyraziły państwa bałtyckie. W obliczu narastającego kryzysu na linii Warszawa-Kijów władze Litwy otwarcie zadeklarowały, że państwo to rozważa możliwość podjęcia roli mediatora w sporze między prezydentami Polski i Ukrainy. Polscy analitycy i eksperci przypominają z kolei o nieubłaganych realiach politycznych. Przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą Paweł Kowal apeluje w tym kontekście o rozwagę, kierując słowa do obu stron politycznej barykady. – Sąsiadów w historii się nie wybiera, to znaczy my tak czy owak będziemy sąsiadami z Ukraińcami. W związku z tym każdy mądry polityk ukraiński czy polski powinien dążyć do tego, żeby w tych rzeczach, które dotyczą przyszłości, teraźniejszości, szukać wspólnoty – zaznaczył Kowal. Eksperci wskazują na wymierne ryzyko gospodarcze obecnego napięcia. Polskie firmy wchodzące na rynek ukraiński mogą przestać być postrzegane jako sojusznicy. Istnieje obawa, że zaczną być traktowane jak przedstawiciele państwa, które „upokorzyło ukraiński naród” poprzez odebranie orderów głowie państwa.


Leszek Miller o odpowiedzialności Zełenskiego za stan relacji

Na tę asymetrię możliwości politycznych i gospodarczych zwracają uwagę doświadczeni polscy politycy. Były premier RP Leszek Miller, oceniając czerwcowy kryzys w relacjach polsko-ukraińskich, wskazał Wołodymyra Zełenskiego jako osobę w pełni odpowiedzialną za pogorszenie relacji dwustronnych. Zdaniem byłego szefa rządu polityka obrana przez Kijów uderzy rykoszetem we własnych obywateli.

Leszek Miller stanowczo ocenił, że obecne napięcie na linii Polska-Ukraina wpłynie negatywnie przede wszystkim na Ukrainę. To ona jest stroną słabszą, prowadzącą wyczerpującą wojnę obronną i całkowicie uzależnioną od zachodniego wsparcia zbrojeniowego i finansowego, którego trasa biegnie głównie przez terytorium RP. Zdaniem Millera Wołodymyr Zełenski lekceważy znaczenie Warszawy jako kluczowego gwaranta przyszłości Kijowa w Unii Europejskiej. Taka postawa może okazać się tragicznym w skutkach błędem.

red.

Fot: Były premier polski Leszek Miller/East News

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj26 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka