Prokuratura wszczęła śledztwa ws. Szpitala Południowego
Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie nabiera tempa po głośnych oskarżeniach byłego ordynatora chirurgii dr. Emila Jędrzejewskiego. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował podczas środowej konferencji prasowej, że rozpoczęła się szczegółowa analiza wszystkich spraw związanych z placówką.
Jak przekazał, śledczy sprawdzają postępowania prowadzone od 2023 roku, również te, które zostały już zakończone odmową wszczęcia lub umorzeniem. – Już się zaczęła ta kwerenda. Analizujemy wszystkie sprawy w prokuraturze właściwej temu szpitalowi, jakie toczyły się od 2023 roku. Łącznie mamy 32 postępowania – powiedział Żurek. Minister zaznaczył, że nie wszystkie sprawy dotyczyły działalności medycznej szpitala. Wśród nich znajdowały się także zawiadomienia dotyczące gróźb, przywłaszczeń czy innych zdarzeń zgłaszanych przez pacjentów.
12 zgonów i pięć spraw dotyczących SOR
Największe zainteresowanie budzą jednak postępowania związane ze śmiercią pacjentów. Według danych przedstawionych przez prokuratora generalnego od 2023 roku w sprawach prowadzonych przez prokuraturę pojawiło się 12 przypadków zgonów pacjentów Szpitala Południowego.
– W przypadku globalnej liczby zgonów to 12 zgonów w całym szpitalu od 2023 roku, tam gdzie toczyły się jakieś sprawy prokuratorskie – wyjaśnił Żurek. Osobną kategorię stanowią natomiast zdarzenia dotyczące Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. – Jeżeli chodzi o sprawy na SOR-ze, było pięć spraw dotyczących narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Cztery zostały już zakończone. Trzy sprawy zakończyły się odmową wszczęcia, jedna została umorzona, a jedna pozostaje w toku – poinformował minister.
Sprawy zakończone umorzeniem są obecnie objęte dodatkowym nadzorem, zarówno jego własnym, jak i prokuratora okręgowego w Warszawie - uściślił.
Dziś przesłuchanie lekarza sygnalisty. Szybciej niż Kacprzyka
Ważnym elementem śledztwa ma być przesłuchanie doktora Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora oddziału chirurgii Szpitala Południowego, który przedstawił szokujące praktyki w lecznicy. To właśnie jego wystąpienie w Kanale Zero wywołało lawinę pytań dotyczących funkcjonowania SOR-u za czasów, gdy kierował nim Dawid Kacprzyk.
Lekarz twierdził, że pacjenci mieli pozostawać bez odpowiedniej opieki przez wiele godzin, a badania wykonywano z dużym opóźnieniem. Mówił również o przypadkach zgonów, które jego zdaniem powinny zostać ponownie przeanalizowane. Według Jędrzejewskiego informacje o nieprawidłowościach miały trafiać do władz Warszawy. Rafał Trzaskowski utrzymuje jednak, że ratusz nie otrzymał żadnego oficjalnego zawiadomienia w tej sprawie.
– Dzisiaj ma być przesłuchany lekarz sygnalista. Musimy przelać te wypowiedzi na konkretne postępowanie, zebrać dokumenty i zweryfikować wskazane okoliczności – podkreślił Żurek. Reasumując: prokuratura szybciej przesłucha świadka ws. Szpitala Południowego, niż potencjalnego podejrzanego Dawida Kacprzyka, byłego polityka KO, który zwrócił placówce ponad pół mln złotych, ale kwota ta została przelana na konto radnego z przyczyn proceduralnych.
Podczas konferencji prasowej Żurek został zapytany wprost o to, czy wie, gdzie przebywa Kacprzyk. - Nie jestem w stanie tego powiedzieć, nie wiem. Ale nie sądzę, by się ukrywał - stwierdził.
Prokuratura chce "konkretów" od sygnalisty. Będą zarzuty?
Minister sprawiedliwości zaznaczył, że dotychczasowe wypowiedzi lekarza były bardzo ogólne i nie zawierały konkretnych nazwisk, dat czy opisów zdarzeń. – Wczoraj usłyszeliśmy bardzo ogólne tezy, niewskazujące ani konkretnych przypadków, ani osób. Chcielibyśmy poznać szczegóły, ponieważ pomimo pytań nie usłyszeliśmy konkretnych informacji – powiedział.
Jego zdaniem dopiero wskazanie konkretnych dokumentów, świadków i sytuacji pozwoli zweryfikować, czy rzeczywiście doszło do nieprawidłowości, o których mówił były ordynator.
Żurek ujawnił również, że w lipcu 2025 roku do szpitala wpłynęło anonimowe pismo opisujące możliwe nieprawidłowości. Kierownictwo placówki miało zwrócić się do dr Jędrzejewskiego o jego podpisanie i wskazanie konkretnych zdarzeń. – Z tego, co wiem, nie było odpowiedzi na to pismo. Dziś prokuratura będzie zapewne badać również ten wątek – kontynuował minister.
Podczas konferencji Waldemar Żurek odniósł się także do pytania o odpowiedzialność lekarza sygnalisty. W ocenie prokuratora generalnego lekarz, który posiada wiedzę o możliwym przestępstwie skutkującym śmiercią pacjenta, powinien poinformować o tym organy ścigania.
– Jeżeli widzi, że zgon jest skutkiem popełnienia przestępstwa, ma taki obowiązek prawny, żeby zgłosić taką informację – stwierdził. Dodał, że sam nie miałby wątpliwości co do konieczności zgłoszenia tak poważnych podejrzeń.
Arłukowicz: doktor ponosi odpowiedzialność
Do afery odniósł się również europoseł Koalicji Obywatelskiej i były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, który promował kilka lat temu Kacprzyka w kampanii samorządowej i rozdawał z nim ulotki. Polityk zna się z częścią zdymisjonowanego zarządu Szpitala Południowego.
Arłukowicz w podcaście "Rzeczpospolitej" kolejny raz zaapelował o ujawnienie listy osób, dla których miał funkcjonować tzw. salonik VIP w Szpitalu Południowym.
– Jeśli dziennikarze i politycy wiedzą, dla kogo dokładnie stworzono salonik VIP, to jest ostatni moment, żeby poważnie podejść do tej sprawy. Oczekuję ujawnienia tej listy – apelował. Arłukowicz ocenił, że jeśli zarzuty stawiane Dawidowi Kacprzykowi okażą się prawdziwe, sprawa będzie miała charakter nie tylko organizacyjny, ale również karny.
Były minister zdrowia zwrócił również uwagę na odpowiedzialność osób, które mogły posiadać wiedzę o nieprawidłowościach. – Jeśli dr Jędrzejewski powziął wiedzę, że ktoś komuś zrobił krzywdę w sposób zamierzony lub nie, lub przez zaniechanie działania, na to są przepisy kodeksu karnego. Jeśli ktoś o tym wie i nie powiadamia prokuratury, ponosi taką samą odpowiedzialność. Przykro mi to mówić, ale tak jest– wspomniał.
Fot. Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości/East News
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (68)