Drożyzna w Chorwacji odstrasza polskich turystów. Rząd apelował o obniżki cen

Redakcja Redakcja Podróże Obserwuj temat Obserwuj notkę 14
Chorwacja pozostaje jednym z ulubionych wakacyjnych kierunków Polaków. Jednak rosnące ceny sprawiają, że kraj nad Adriatykiem traci opinię taniego miejsca na urlop. Coraz więcej turystów rezygnuje z rezerwacji w poszukiwaniu lepszych ofert, a hotelarze i właściciele apartamentów są zmuszeni do obniżania cen i walki o klientów.

Drożyzna uderza w chorwacką turystykę. Inflacja i euro zmieniły wszystko

Jeszcze kilka lat temu Chorwacja uchodziła za atrakcyjną cenowo alternatywę dla Włoch czy Hiszpanii. Dziś coraz więcej turystów zwraca uwagę, że wakacje nad Adriatykiem przestały być tanie Jak informuje austriacki portal oe24.at, wysokie ceny sprawiają, że na wielu plażach jest wyraźnie mniej turystów niż w poprzednich sezonach. Głównymi przyczynami są utrzymująca się inflacja oraz skutki wprowadzenia euro w 2023 roku. Dopóki funkcjonowały kuny, ceny były porównywalne z polskimi. 

Według prognoz Narodowego Banku Chorwacji inflacja w 2026 roku ma wzrosnąć z 3,7 do 4,4 proc. Rosnące koszty energii, wynagrodzeń i żywności przekładają się na ceny usług turystycznych. Po zmianie waluty wielu przedsiębiorców podniosło również ceny noclegów, gastronomii i atrakcji turystycznych. Efekty są odczuwalne szczególnie dla osób, które regularnie odwiedzają Chorwację. 

Ceny rosną z każdym rokiem

Jak podawała chorwacka telewizja HRT, osoby przyjeżdżające po raz pierwszy rzadziej narzekają na ceny. Zupełnie inaczej sytuację oceniają stali goście, którzy pamiętają znacznie tańsze wakacje sprzed kilku lat.

Skalę zmian pokazują dane Chorwackiego Urzędu Statystycznego. Między 2015 a 2024 rokiem ceny usług turystycznych wzrosły o około 70 proc. W ubiegłym sezonie media informowały m.in. o cappuccino kosztującym nawet 7 euro czy wynajmie leżaka w Dubrowniku za 80 euro dziennie. W tym roku gałka lodów w nadmorskich kurortach średnio to koszt w wysokości 2,50-3 euro. Za piwo w restauracji trzeba zapłacić 5-6,50 euro, kawę z ekspresu - 3,50 euro. Pizza w pubach wyniesie nas 15-16 euro. Za rybę z frytkami zapłacimy znacznie więcej, bo 20-35 euro w zależności od miejsca. Zamówienie burgera kosztuje 13-18 euro. Za wodę mineralną niegazowaną w sklepie zapłacimy 0,90-1,20 euro. Droższe są izotoniki: 1,50 euro do nawet 2,40. Na wyspie Krk wynajęcie leżaka i parasola na plaży to koszt rzędu 25 euro za dzień. Za to od 5 do 7 euro wydamy na drobną pamiątkę - magnes na lodówkę. 


Turyści rezerwują wcześniej, ale anulują w ostatniej chwili

Rosnące ceny zmieniają także zachowania podróżnych. Coraz więcej osób dokonuje rezerwacji już zimą lub wczesną wiosną, ale do samego wyjazdu śledzi oferty konkurencji. Jeśli pojawi się tańszy apartament lub hotel w tej samej okolicy, wcześniejsza rezerwacja jest często anulowana.

Takie zjawisko opisywał niedawno chorwacki dziennik "Slobodna Dalmacija". – Mnie też się to zdarza, mimo że z rodziną prowadzimy kwatery od 15 lat, że goście nagle odwołują rezerwacje dokonane na początku roku – przyznał Ante Glavaš z Chorwackiego Stowarzyszenia Zakwaterowania Rodzinnego. Najbardziej odczuwają to właściciele prywatnych apartamentów oferujący bezpłatne odwołanie pobytu. Z kolei zaostrzenie zasad rezerwacji może odstraszać potencjalnych klientów.

Dane potwierdzają, że problem nie dotyczy pojedynczych przypadków. W czerwcu Split odwiedziło 140,2 tys. turystów, czyli o ponad 6 proc. mniej niż rok wcześniej. Liczba noclegów spadła o ponad 4 proc. Podobna sytuacja wystąpiła również w regionie Dubrownika, gdzie liczba turystów zmniejszyła się o 4 proc., a liczba noclegów o 3 proc. Nie są to dramatyczne spadki, ale jednak coś jest na rzeczy. 


Hotele obniżają ceny. Rząd apelował o większe rabaty

W trudniejszej sytuacji znajdują się przede wszystkim właściciele prywatnych apartamentów. Hotele radzą sobie lepiej – w czerwcu ich obłożenie w Splicie nieznacznie wzrosło i wyniosło blisko 69 proc. Aby przyciągnąć gości, coraz więcej obiektów oferuje promocje oraz oferty last minute.

Do obniżek cen zachęcał również chorwacki minister turystyki i sportu Tonči Glavina, który zaapelował do całej branży o ograniczenie cen o 10–20 proc. Minister argumentował, że sezon 2026 będzie wyjątkowo wymagający. Wskazuje nie tylko na wysokie koszty prowadzenia działalności, ale także na zakłócenia w ruchu turystycznym związane z wojną na Bliskim Wschodzie. Zdaniem Glaviny konieczne są wspólne działania hotelarzy, właścicieli apartamentów, restauratorów i sklepikarzy, aby Chorwacja nie straciła konkurencyjności wobec innych śródziemnomorskich kierunków.

Apel ministra spotkał się jednak z chłodnym przyjęciem przedsiębiorców. Stowarzyszenie Głos Przedsiębiorców (UGP) zwróciło uwagę, że firmy działają obecnie przy znacznie wyższych kosztach energii, wynagrodzeń, logistyki, czynszów i zaopatrzenia. Organizacja zażądała od resortu przedstawienia analiz ekonomicznych uzasadniających postulat obniżek cen.

Przedstawiciele branży podkreślają, że konkurencyjność jest ważna, jednak oczekiwania wobec przedsiębiorców powinny opierać się na konkretnych danych. Ich zdaniem potrzebny jest dialog z rządem oraz rozwiązania, które pozwolą utrzymać rentowność turystyki, jednego z najważniejszych sektorów chorwackiej gospodarki. Na pocieszenie w sąsiedniej Słowenii - jak wynika z komentarzy polskich turystów na wakacyjnych forach - wcale nie jest taniej, niż w Chorwacji.   


Fot. Chorwacka plaża w Njivice na wyspie Krk/East News/zdj. ilustracyjne

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj14 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Rozmaitości